Euro 2016: Czego boją się Francuzi?

Do rozpoczęcia finałów piłkarskich Mistrzostw Europy we Francji pozostało już tylko kilkadziesiąt godzin. Kiedy głównym tematem futbolowej Europy jest forma poszczególnych drużyn i prognozowanie kto wyjdzie z grupy, kto może triumfować w paryskim finale, czy to, kto zostanie królem strzelców turnieju, gdzieś w tle rozważań o sportowym aspekcie imprezy pojawia się cały czas pytanie o bezpieczeństwo piłkarzy i kibiców. Niestety żyjemy w czasach, kiedy na wyjazd do Francji może pozwolić sobie ogromna ilość fanów z wielu krajów, ale nie każdy chce. Wszędzie da się wyczuć wszechogarniający strach, który, nie bez przyczyny, zagościł w głowach mieszkańców naszego kontynentu.

Francuzi, od strony organizacyjnej, boją się najbardziej dwóch rzeczy – zamachów terrorystycznych i chuliganów. Czy słusznie? Raczej tak. Jeżeli weźmiemy pod uwagę wydarzenia z ostatnich kilku miesięcy, to ryzyko jest spore. Przypomnijmy, że w listopadzie doszło w Paryżu do serii zamachów, w których jednym z celów był Stade de France, na którym gospodarze rozgrywali mecz z Niemcami. W wyniku zamachów zginęło sto trzydzieści osób.

Kolejnym tragicznym miesiącem był marzec, kiedy to terroryści zaatakowali Brukselę zabijając trzydzieści osób. Obawy o bezpieczeństwo podczas Euro są więc jak najbardziej uzasadnione, zwłaszcza, że islamscy terroryści nie tolerują futbolu.

Francuskie władze stoją więc nie przed lada wyzwaniem. Ostatni sprawdzian, czyli przeprowadzenie finału Pucharu Francji, nie wypadł najlepiej i jasnym stało się, że tylu spotkań podczas mistrzostw, w tylu miastach, nie da się w stu procentach zabezpieczyć. A przeznaczone na imprezę środki ludzkie i finansowe są ogromne. Informowano, że turniej ma ochraniać zarówno francuska policja, wojsko jak i żandarmeria, łącznie prawie sto tysięcy osób. Dodatkowo wprowadzony ma być szereg zabezpieczeń, m.in. oznaczenie pewnych stref wokół stadionów, gdzie będą mogły przebywać wyłącznie osoby z biletami na mecz. Oby te środki wystarczyły, bo co rusz dobiegają nas informacje o grożącym niebezpieczeństwie – Amerykanie informują jakoby pewni byli, że podczas turnieju dojdzie do zamachów – jeśli są tacy pewni, to przy okazji mogliby podać do wiadomości gdzie i kiedy konkretnie.

Kilka dni temu podano również informację, że na ukraińskiej granicy zatrzymano francuskiego obywatela, który usiłował wywieźć cały arsenał broni i materiały wybuchowe, które miały zostać użyte podczas Mistrzostw Europy. A jest to pewnie tylko kropla w morzu…

EURO-2016-Hooligan-laczy-nas-pasja

Nie mniejszą wagę przywiązują francuskie służby do przyjazdu chuliganów z niektórych krajów. Musimy uczciwie przyznać, że w tej dziedzinie nasz kraj przoduje, a na samą myśl o ewentualnej powtórce spotkania polskich i rosyjskich kiboli podczas Euro 2012 w naszym kraju, Francuzi trzęsą się ze strachu.

Co prawda meczu z Rosją nie rozgrywamy, przynajmniej nie w fazie grupowej, ale i tak na liście pięciu meczów tak zwanego “podwyższonego ryzyka” znalazły się aż dwa spotkania biało –czerwonych. Obok naszych pojedynków z Niemcami i Ukrainą, pod większym nadzorem będą jeszcze mecze Anglia – Rosja, Turcja – Chorwacja i Anglia – Walia.

Po obsadzie spotkań na pierwszy rzut oka widać, że biorą w nich udział kraje z wątpliwą kibicowską reputacją. W Lens, gdzie zagrają Anglicy i Walijczycy, którzy na pewno licznie zjadą do Francji, zostanie nawet wprowadzona zakaz sprzedaży alkoholu, aby zminimalizować ryzyko zamieszek. Zakaz jednak nie będzie obowiązywał w strefie kibica, która pewnie będzie najbardziej obleganym miejscem podczas spotkania, więc mimo wszystko wydaje się on trochę bezsensowny.

Poza tym, znani z zamiłowania do złocistego trunku Brytyjczycy, pewnie i tak znajdą sposób jak przemycić alkohol do miasta – najpewniej wwiozą go już we krwi!

Komentarze