Euro 2016: Bienvenue en France!

    Tak, tak! Kończymy odliczanie i dziś wieczorem rozpoczynamy trzydziestodniową fiestę! Może niekoniecznie pełną nieprzespanych nocy i męczących poranków, ale do dziesiątego lipca czekają nas niezapomniane emocje! A że takie będą, to pewne, bo kto z nas nie pamięta choćby Euro sprzed czterech lat w Polsce lub tych w Austrii i Szwajcarii z 2008 roku?

    Mistrzostwa Europy we Francji będą warte zapamiętania nie tylko ze względu na sportowe emocje, ale przede wszystkim z racji powiększenia liczby biorących w nich udział zespołów do dwudziestu czterech ekip – dwudziestu trzech wyłonionych w eliminacjach oraz tradycyjnie gospodarza.

    Piłkarscy kibice już zacierają ręce, ponieważ w tym roku zobaczymy nie trzydzieści jeden, a pięćdziesiąt jeden spotkań. Minimum trzydzieści godzin futbolu więcej.

    Les-Bleus-euro-2016-laczy-nas-pasja

    Skoro zwiększono liczbę zespołów, mamy też dodatkowe grupy, pierwszy raz jest ich aż sześć.

    Kolejną zmianą, wynikającą z powiększenia obsady turnieju, jest liczba drużyn, które przejdą do fazy pucharowej. Po meczach grupowych zaczynamy od jednej ósmej rozgrywek, do której to fazy przejdą dwie najlepsze drużyny z każdej grupy oraz cztery najlepsze zespoły z trzecich miejsc. Schemat spotkań jest z góry ustalony, drabinka jest nam już znana, czekamy tylko na wyniki grupowe i obsadę miejsc.

    paul-pogba-euro-laczy-nas-pasjaI tak aż do końca turnieju, czyli do wielkiego finału. Gdyby ktoś z Was zapomniał – podczas Mistrzostw Europy nie rozgrywa się meczu o trzecie miejsce. Pamiętajmy też o szeregu zmian w kwestii sędziowania – chyba najważniejszą jest zrezygnowanie z podwójnego karania zespołu po faulu na przeciwniku we własnym polu karnym – w przypadku podyktowania rzutu karnego sędzia może pokazać za przewinienie maksymalnie żółtą kartkę.

    Ale dosyć o przepisach i zasadach – ludzie chcą igrzysk!

    A te dostaniemy już dziś o 21:00. Najpierw czeka nas ceremonia otwarcia, a po niej pierwsze spotkanie turnieju, czyli mecz grupy A pomiędzy Francją i Rumunią. Faworyt jest tylko jeden. I to nie tylko do zwycięstwa w tym spotkaniu, ale i w całym turnieju.

    Własne stadiony zawsze sprzyjały Francuzom – przypomnijmy mundial w 1998 roku czy Mistrzostwa Europy w 1984. Czy teraz będzie podobnie? Ekipa „Trójkolorowych” jest nadzwyczaj mocna, choć podczas powołań nie obyło się bez kontrowersji – brak Karima Benzemy, którego „odstrzelono” po aferze z reprezentacyjnym kolegą Mathieu Valbueną. Ale czy to problem jeśli w ofensywie ma się Oliviera Giroud, Antoine Griezmanna czy Anthonego Martiala? Na pewno nie, zwłaszcza kiedy za ich plecami grają takie nazwiska jak Pogba, Coman czy Matuidi. Wręcz niewyobrażalna siła rażenia, nie uważacie?

    Trochę gorzej prezentuje się defensywa, zwłaszcza kiedy z kadry, z powodu kontuzji, wypadł Varane. Ważnie jednak, aby bramek strzelonych było w meczu więcej niż straconych, a to dla tej drużyny, przynajmniej w fazie grupowej, gdzie zmierzą się z Rumunią, Albanią i Szwajcarią, nie powinno być problemem.

    Zastanawiamy się tylko jak zespół Deschampsa odnajdzie się w meczu o punkty. Od dwóch lat nie rozgrywali żadnego spotkania o stawkę, a to właśnie one najbardziej cementują zespół.

    rumunia-euro-laczy-nas-pasja

    Kadra pełna wybitych indywidualności nie stanowi wcale gwarancji solidnej drużyny na boisku. Wszelkie gdybania skończą się już dziś wieczorem. Naprzeciwko nich stają Rumuni, w szeregach których próżno szukać wielkich nazwisk, ale może to zadziałać odwrotnie niż w przypadku ich dzisiejszych rywali – brak gwiazd może powodować, że zespół prowadzony przez Iordanescu będzie stanowił na placu monolit nie do rozbicia.

    Czy będziemy świadkami niespodzianki, czy mocnego akcentu gospodarzy, dających sygnał, że na ich terenie nikt na gościnne przyjęcie liczyć nie może?!

    Komentarze