El. Ligi Mistrzów: Świętujemy awans?! Legia ma szansę na rozstawienie!

Zwycięstwo lub remis z FK Trencin wystarczą Legii Warszawa do tego, aby już dziś wieczorem świętować awans. I to nawet podwójny, bo w przypadku wyeliminowania Słowaków przejdą oczywiście do ostatniej, czwartej rundy eliminacji do fazy grupowej Champions League.

Co najważniejsze, nawet jeśli tam podwinie im się noga, mają zapewnioną grę w fazie grupowej Ligi Europy i to było celem minimum dla włodarzy klubu z Łazienkowskiej.

Nie czarujmy się, po tym co zobaczyliśmy w pierwszym meczu, awans powinien być formalnością. Młodzież z Trencina kilkukrotnie nastraszyła Legionistów, ale nie jest to zespół, którego w Warszawie powinni się obawiać.

Słowacy zagrali ambitnie, dużo biegali, często próbowali dryblingów, szarpali szczególnie lewą stroną, gdzie momentami nie radził sobie kompletnie Bereszyński, starali się uderzać z dystansu.

Pamiętamy, że kilka takich strzałów było bardzo groźnych, ale na posterunku był Malarz. Jeśli dziś będzie równie dobrze dysponowany, to Wojskowi nie mają się czego obawiać.

Ale to by było na tyle. Gołym okiem widać, nawet nie znając metryk zawodników, że jest to zespół niedoświadczony i jeszcze słabo zorganizowany. Kiedy tylko Legia zaczynała grać agresywniej, podchodziła wysokim pressingiem i naciskała na rywali, ci gubili się i mylili.

legia-laczy-nas-pasja

Gdyby zawodnicy Mistrza Polski wykorzystali to w pierwszym spotkaniu, nikt pewnie nawet nie zastanawiałby się dzisiaj czy rewanż jest w ogóle potrzebny.

No ale jeśli wywalczona zaliczka jest tak skromna, przypominamy, że mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla Legii, to nic nie jest przesądzone. Co dziś może się wydarzyć? Nic złego, jeśli Legioniści zagrają tak jak tydzień temu, dokładając do tego trochę więcej agresji.

Oby tylko nie weszli w to spotkanie zbyt późno, tak jak w ostatnim meczu ligowym z Wisłą Płock. Wtedy po dziesięciu minutach przegrywali 2:0 i musieli gonić wynik. Udało im się i ostatecznie wygrali 3:2, ale strata dwóch bramek w przypadku dzisiejszego spotkania może być katastrofalna w skutkach. Presja strzelenia dwóch goli może spętać im nogi.

Zwłaszcza, że trafienia w europejskich pucharach zalicza do tej pory tylko wicelider klasyfikacji strzelców tych eliminacji, Nemanja Nikolic i jeśli Słowacy wyeliminują go z gry, może być problem.

Trener Besnik Hasi w dalszym ciągu wzbrania się przed taktyką z dwoma napastnikami. A szkoda, bo pamiętamy jak dobrze w ubiegłym sezonie radził sobie duet Nikolic – Prijovic. Ten pierwszy może też mieć w głowie plotki mówiące o rzekomym zainteresowaniu jego osobą przez FC Porto.

nikolic-laczy-nas-pasja

Do składu Wojskowych na dzisiejsze spotkanie ma wrócić również kontuzjowany w meczu ligowym ze Śląskiem Adam Hlousek. Na pewno będzie to spore wzmocnienie w defensywy, której w pierwszym meczu zdarzało się popełniać głupie błędy.

Na kogo, w przypadku awansu, trafią Legioniści jeśli przejdą Trencin? To kwestia tego czy zespół z Warszawy będzie rozstawiony w czwartej rundzie. A no to szanse są!

Wczoraj do kolejnej rundy nie awansowało Bate Borysów i jeśli dziś nie zakwalifikuje się któryś z trójki zespołów Celtic, Olympiakos, Red Bull Salzburg to Wojskowi mają szansę zostać pierwszym mistrzem Polski, który będzie rozstawiony w ostatniej fazie eliminacji.

Gdyby tak się stało, to Legia trafiłaby na dużo słabszego przeciwnika. Pozostaje więc liczyć na trochę szczęścia, ale przede wszystkim zrobić swoją robotę i przejść Trencin.

Komentarze