El. Ligi Mistrzów: Gwizdy i obelgi, czyli Liga Mistrzów wita parodystów!

Po końcowym gwizdku sędziego żaden z parodystów nie podszedł do Żylety podziękować najzagorzalszym kibicom za doping. Raz, że dziękować nie było za co, dwa, nie dziwię się, na ich miejscu też bałbym się o własne zdrowie.

Każda próba nagrodzenia parodystów brawami z innych trybun była zagłuszana przeraźliwymi gwizdami z Żylety. Oczekiwania ludu nie zmieniły się od stuleci, chce chleba i igrzysk. Jeść ma co, na stadion przychodzi zobaczyć walczących gladiatorów. Przykro mi kibice Legii, nie wczoraj, nie ich!

Nie wynik, a gwizdy i wyzwiska zostaną zapamiętane z meczu, który dał awans. Zmiana w stołecznym zespole nagradzana była swojskim „wypierdalaj”, a na koniec „uhonorowano trenera” – na hasło „Besnik Hasi” odzew brzmiał dokładnie tak samo jak przy zmianach.

Scena, która pewnie będzie wielokrotnie pokazywana w mediach – Bogusław Leśnodorski wchodzi po meczu na murawę pogratulować zawodnikom, ale jego mina wskazuje na to, że przed chwilą Legia odpadła ze Szkendiją Tetowo w pierwszej rundzie po przegranym dwumeczu 0:7.

Uradowany Hasi rzuca mu się w ramiona, a Prezes lekko klepie go tylko po ramieniu. Tak jakby trochę na pożegnanie. Tylko zarobione miliony powstrzymują go od tego, żeby opierdolić go przy piłkarzach i przed telewizyjnymi kamerami.

W pomeczowym wywiadzie Michał Kucharczyk przyznaje, że było słabo, ale dla niego krytyka jest nieistotna, bo liczy się tylko awans. Ciekawe jak zareagowałby, gdyby Leśnodorski cofnął im premie za awans?

Może niech parodyści obejrzą ten mecz, przepraszam, widowisko quasi-sportowe i zadecydują solidarnie, że bonusowej kasy się zrzekają. Może wtedy z podniesioną głową mogliby przejść po Warszawie. Może w ogóle mogliby się wtedy przejść po stolicy!

Czekać na awans dwadzieścia lat i zobaczyć go w takim stylu, to nie było marzenie ani moje, ani kibiców. Przegrywać po dziewiętnastu minutach z Dundalk na własnym boisku i drżeć o wynik do końca, to ten niby „styl” i „forma” Legii?

Dokładnie tak pełzali od rundy do rundy, ale gdzieś tliła się iskierka nadziei, że po wygranym 2:0 meczu wyjazdowym, Wojskowi wyjdą na wczorajszy mecz bez napinki i gładko przejadą się po mistrzu Irlandii.

Ciekawe kto odważy się na komentarze w stylu „awans rodził się w bólach”, „zwycięski remis”, „zmęczeni, ale zwycięscy Legioniści awansują po dwudziestu latach do Ligi Mistrzów”? Nie naginajmy rzeczywistości, źle jest od dawna, wczoraj było tragicznie. Cieszyć się z tego awansu wręcz nie przystoi!

pazdan-laczy-nas-pasja

Śmiać się chciało, kiedy komentujący to spotkanie dla TVP Tomasz Jasina i Marcin Żewłakow na siłę szukali pozytywów. Panowie, takowych nie było!

Negatywne emocje opadną, we czwartek czeka nas losowanie grup i wtedy zobaczymy, z kim przyjdzie Legionistom mierzyć się w grupie. Nastroje w Warszawie nie są jednak dobre. Czas, żeby coś zmienić, jeszcze jest. A dowody na to, że zmiany są potrzebne, oglądaliśmy wczoraj dokładnie przez 94 minuty!

Komentarze