El. Ligi Europy: Starzyński strzelać i asystować, reszta bronić!

    Łatwo nie będzie, ale tego nikt nie obiecywał. Jeżeli Zagłębie Lubin chce marzyć o fazie grupowej Ligi Europy, to dziś musi odrobić straty z pierwszego spotkania z duńskim SønderjyskE.

    Przegrać u siebie 1:2, a potem jechać na teren przeciwnika i wygrać wystarczająco wysoko by awansować, to nie był na pewno scenariusz jaki wymarzył sobie Piotr Stokowiec. No ale właśnie takie historie zapamiętuje się na lata i przytacza w każdej możliwej analogicznej sytuacji. A bądźmy szczerzy, w przypadku startów polskich zespołów w europejskich pucharach zdarzają się one dosyć często.

    Recepta na pokonanie Duńczyków jest prosta – Starzyński strzela i asystuje, reszta broni. Gdyby Miedziowi dokładnie tak zagrali tydzień temu, nie drżelibyśmy teraz o wynik tego dwumeczu. Filip pokazał, że co jak co, ale strzelać piękne bramki to on potrafi.

    Zaraz po powrocie do Polski zapakował Lechowi cudnego gola z rzutu wolnego, a w następnej kolejce popisał się bombą z trzydziestu metrów na bramkę Bruk-Bet Termaliki. Szkoda, że potrafił strzelać gole stadiony świata, a nie dał rady wykorzystać rzutu karnego w pierwszym meczu. Ale było minęło, dziś najprawdopodobniej dostanie dziewięćdziesiąt minut na rehabilitację.

    Jeżeli pierwsza część planu wypali i lider Zagłębia postrzela lub poasystuje kolegom, to nie pozostanie nic innego jak zagrać na zero z tyłu. Z tym, w pierwszym pojedynku tych ekip, nie było dobrze.

    zaglebie-lubin-filip-starzynski-liga-europy-pilka-nozna-laczy-nas-pasja

    Podopieczni Stokowca, jedna z najbardziej solidnych w defensywie polskich drużyn, dała sobie strzelić aż dwie bramki, co w ich przypadku zakrawa na ewenement. W tym sezonie, nie licząc meczu z Duńczykami, stracili przecież w sumie jednego gola.

    W trzech ligowych spotkaniach nie dość, że są niepokonani, to jeszcze po stronie straconych bramek widnieje okrąglutkie zero. Polacek dał się pokonać tylko raz, Serderowi Serderovowi, w meczu ze Slavią Sofia.

    Cieszy fakt, że w meczu powinniśmy zobaczyć Macieja Dąbrowskiego. Filar bloku defensywnego Miedziowych został sprzedany do warszawskiej Legii, jednak pomoże on jeszcze swojej, właściwie byłej, drużynie w awansie do czwartej rundy eliminacyjnej.

    Nawet gdyby jego występ w tym meczu stanął pod znakiem zapytania, w Lubinie mają jeszcze Jarosława Jacha i pozyskanego z Jagiellonii Białystok Sebastiana Maderę. Ze skompletowaniem obrony trener Stokowiec nie powinien mieć więc żadnych problemów.

    Zagłębie faworytem tego meczu nie jest, trzeba to powiedzieć otwarcie. Ale każdy kto oglądał pierwszy pojedynek z SønderjyskE wie, że Duńczycy to rywal jak najbardziej do ogrania. Jeśli nie powtórzą się głupie błędy w obronie i blok ofensywny pokaże trochę lepszą skuteczność to szanse na awans są.

    zaglebie-partizan-laczy-nas-pasja

    W Lubinie gospodarze wyszli na boisko jakby zdekoncentrowani i przestraszeni. Dopiero końcówka pierwszej i druga połowa pokazały, że nie ma się czego bać.

    Panowie Miedziowi, piszcie swoją historię i sprawcie, żeby było na co się powoływać, kiedy za kilka lat któryś z polskich klubów przegra domowe spotkanie w pucharach. I pamiętajcie – Filip strzela, reszta broni i mamy to!

    Komentarze