Ekstraklasa: Za kim będziemy tęsknić?

    Sądny dzień za nami. I chociaż trzydziesta kolejka Ekstraklasy nie dała nam jeszcze wszystkich odpowiedzi, kto zagra w której grupie, to siedmiu ekipa walczących wiosną o utrzymanie jesteśmy pewni, a w najbliższych dniach, może nawet dziś, przy zielonym stoliku, zapadnie decyzja w sprawie feralnego punktu Lechii Gdańsk, punktu, który zadecyduje czy w grupie mistrzowskiej zagra Podbeskidzie czy Ruch. Jeżeli nawet weźmiemy pod uwagę obie ekipy, czyli łącznie dziewięć klubów, to uzbiera nam się pokaźna grupa zawodników, których w przypadku spadku ich klubów, będzie nam brakować w Ekstraklasie. Z pewnością część z nich zmieniłaby klub aby grać w najwyższej lidze, ale gdyby to się nie udało, sprawdźmy kogo z poszczególnych ekip brakowałby nam najbardziej. W pierwszej kolejności zerknijmy na ekipy, które jeszcze mają nadzieję, wspomniane wcześniej Podbeskidzie i Ruch.    

    Ruch Chorzów. W tym momencie ekipa „Niebieskich” zajmuje dziewiątą lokatę, ale jeśli gdańszczanom jednak zostanie odjęty punkt, to wskoczą do górnej ósemki kosztem „Górali”. Jeśli tak się nie stanie czeka ich walka o utrzymanie. W przypadku spadku z Ekstraklasy będzie to wielka strata, zwłaszcza jeśli chodzi o tak zwanych „młodych perspektywicznych” – Stępińskiego, Lipskiego i Mazka. Każdy z nich ma jeszcze poniżej dwudziestu dwóch lat, za sobą dobry sezon, a Stępiński jest najlepszym Polakiem w klasyfikacji strzelców. Są nadzieją nie tylko dla Ruchu, ale dla całej polskiej piłki. Obok nich dwóch doświadczonych – Rafał Grodzicki i Marek Zieńczuk. Zwłaszcza ten drugi, zasłużony „ligowiec”, na pewno nie zasługuje by u schyłku piłkarskiej przygody, ma w końcu prawie trzydzieści osiem lat, grać w Pierwszej Lidze.

    Podbeskidzie Bielsko-Biała. Oni póki co zajmują ósmą pozycję i chyba wszyscy pod Klimczokiem trzymują kciuki, aby Trybunał Arbitrażowy podtrzymał swoją decyzję i punktu jednak  Lechii nie zabierał. Jeśli tak się jednak stanie to nie mamy problemów z wyobrażeniem sobie „Górali” na pierwszoligowych boiskach. Nie dlatego, że ich nie lubimy i chcemy ich spadku, ale dlatego, że to ekipa walczaków, w której bardziej od umiejętności technicznych i taktycznych liczy się twarda walka i harówka na murawie! Mimo to kilku zawodników ma coś jeszcze do udowodnienia w Ekstraklasie – rozgrywający świetną wiosnę Mójta, Japończyk Kato czy zbliżający się do końca kariery Sokołowski.

    Korona Kielce. Zespól, który na spadek skazywany był jeszcze przed startem sezonu. Zawirowania w klubie sprawiły, że jego szeregi opuściło kilku zawodników, ale jest też kilku, których ciągle oglądamy z przyjemnością – świetny wiosną Cabrera, Aankour czy Cebula. Dla nich musi znaleźć się miejsce w Ekstraklasie!

    Wisła Kraków. Po cudownym przebudzeniu „wiślaków” nikt w Krakowie nie wierzył w opuszczenie Ekstraklasy. Wisła to w końcu wcale nie tak dawny Mistrz Polski, zespół, który ciągle w swoich szeregach ma kilka gwiazd. Czy ktoś wyobraża sobie Głowackiego, Brożka czy niedawno sprowadzonego Wolskiego, kopiących na boiskach niższej ligi? Chyba nawet oni sami nie są w stanie tego sobie wyobrazić!

    Jagiellonia Białystok. Drużyna, w przypadku której, na równi za paroma nazwiskami piłkarzy zatęsknilibyśmy za trenerem. Prawdziwą gwiazdą tej ekipy jest Michał Probierz i bez niego Ekstraklasa straciłaby sporo ze swojego kolorytu. Nie sposób jednak nie wspomnieć o Drągowskim, Góralskim czy Vassiljevie,  zawodnikach, którzy najzwyczajniej w świecie muszą grać w najwyższej lidze!

    Śląsk Wrocław. Od momentu, kiedy za sterami drużyny z Dolnego Śląska zasiadł trener Rumak, wrocławianie spisują się rewelacyjnie. Rozkręcali się w zremisowanych meczach z Koroną i Ruchem, by potem ugrać sześć oczek w pojedynkach z Lechem i Cracovią. Najdobitniej pokazuje to, że w tej ekipie są zawodnicy, którzy w piłkę grać potrafią. Nie ma opcji żeby Celeban, Dudu, Pich, Kiełb czy Morioka nie powalczyli w przyszłym roku z Legią czy Lechem. W tej drużynie, jak w mało której, mamy aż nadto piłkarzy godnych Ekstraklasy!

    Termalica Nieciecza. Drużyna beniaminka grała przecież rok temu w Pierwszej Lidze, skład nie zmienił się aż tak bardzo, dlatego nie płakalibyśmy jakoś szczególnie za jej zawodnikami, ale trzeba przyznać, że jest kilku wyróżniających się, którzy skoro do Ekstraklasy trafili to powinni zostać tu na dłużej – Babiarz, Biskup, Kędziora, według nas w pełni na to zasługują!

    Górnik Łęczna. Przyznajemy się, że ekipa z Łęcznej jest dla nas najbardziej bezbarwnym w całej lidze zespołem. Mecze z ich udziałem nie działają na nas jak magnes i z kimkolwiek by nie grali ciężko nam zmusić się do obejrzenia któregokolwiek w całości. Co za tym idzie, za nazwiskami z tego klubu też nie będziemy wybitnie tęsknić, jeśli już to byliby to pewnie Bonin, Śpiączka, Piesio czy Świerczok.

    Górnik Zabrze. Nie wiemy jakim cudem zespół z Zabrza zamyka ligową tabelę. To znaczy wiemy, grają katastrofalnie, zachodzimy tylko w głowę jakim cudem staje się to udziałem drużyny, która ma naprawdę kilku niezłych graczy. Weźmy kilku pierwszych z brzegu – Kante, który może jeszcze nie strzela, ale robi mnóstwo zamieszania i jeśli odpali to czujemy, że z takim przytupem jak Cabrera w Koronie czy Danch, Gergel i Golański. Wydaje się, że „Górnikom” potrzeba trochę stabilizacji, drugiego napastnika (nie-Korzyma), „poważnego” trenera i mogą bez problemu powalczyć o coś więcej niż tylko ratowanie się od spadku.

    A Wam kogo brakowałoby najbardziej gdyby powyższe ekipy zmuszone były przenieść się na pierwszoligowe boiska?

    Foto: katowickisport.pl

    Komentarze