Ekstraklasa: Wróżby absurdalnie nieprawdopodobne

    Jesteś fanem przygód Sherlocka Holmesa i starasz się na każdym kroku naśladować mistrza dedukcji? Lubisz filmy Alfreda Hitchcocka, w których trzęsienie ziemi to tylko preludium do tego, co będzie się działo dalej?

    A może przy okazji wierzysz we wszelakiego rodzaju zabobony i dzień zaczynasz od wysłania sms-a do wróżbity Macieja? Jeśli jakimś dziwnym trafem łączysz w sobie te wszystkie upodobania to, jeśli jeszcze nie jesteś, powinieneś zostać fanem Ekstraklasy!

    Trzydziestosiedmioodcinkowy serial, w którym nic nie jest pewne, niespodzianki są na porządku dziennym, a logika ustępuje miejsca przypadkowi i chaosowi.

    Już jutro rusza długo wyczekiwany przez nas kolejny sezon ekstraklasowych rozgrywek, pokusiliśmy się więc o kilka przepowiedni, które są tak nieprawdopodobnie absurdalne, że mają duże szanse spełnić się w sezonie 2016/17.

    Korona Kielce wicemistrzem Polski z najwyższą frekwencją na trybunach! Ale jak? – zapytacie. Odpowiedź jest banalna. Po przejęciu klubu przez Senegalczyków piłkarze ze świętokrzyskiego radzą sobie kiepsko.

    Zyskują co prawda prawie piętnaście milionów nowych kibiców prosto z tego afrykańskiego państwa, ale trybuny w Kielcach ciągle świecą pustkami. Senegalczycy, zaniepokojeni tym, że ich idole kończą rundę jesienną w strefie spadkowej, postanawiają pomóc i wysyłają kilkadziesiąt łodzi ze swoimi najzagorzalszymi ultrasami prosto do Kielc, aby ci dopingowali Koronę.

    kibice-korony-laczy-nas-pasja

    Widząc jaki piach grają Koroniarze organizują też zbiórkę żywności i pieniędzy, aby pomóc ukochanemu klubowi. Za zebrane dary klub kupuje w przerwie zimowej kilkunastu utalentowanych piłkarzy, a ci, niesieni dopingiem z pękających w szwach trybun (choć w niezrozumiałym języku), wzbijają się na wyżyny swoich możliwości i do końca sezonu wygrywają wszystko jak leci kończąc go na drugim miejscu. Dlaczego nie na pierwszym? Ludzie, to przecież Kielce!

    Ruch Chorzów zostaje drużyną z najwyższą średnią przebiegniętych w meczu kilometrów. Znowu nie wiecie jak to możliwe? Trener Waldemar Fornalik wciąż zastanawiał się jak sprawić, żeby wszyscy zapieprzali po boisku jak Kamil Mazek.

    A że to trener-wizjoner, któremu nieobce są nowinki technologiczne, już w trakcie sezonu przygotowawczego kazał biegać na treningach swoim podopiecznym ze smartfonami, na których zainstalowana była gra Pokemon Go.

    I tak dopóki każdy z zawodników nie złapał minimum trzech pokemonów. Opłaciło się. Zawodnicy, nawet po końcowym gwizdku sędziego, będą zostawali na murawie żeby złapać kolejnego pikachu. Łukasz Moneta po meczu wyjazdowym z Jagiellonią pobiegnie nawet za autokarem aż do Chorzowa. Pewniak.

    fornalik-laczy-nas-pasja

    Lech Poznań spada do 1. Ligi. Niby zespół nie gra w europejskich pucharach, nie dotknie go też ich klątwa. Początek będzie miał więc bardzo udany. Niestety odwieczny rywal, Legia, podkupi im w przerwie zimowej ziejącego jeszcze do niedawna nienawiścią do niej, Nielsena.

    Załamani włodarze wielkopolskiej drużyny zaplanują słodka zemstę i sprowadzą do Poznania byłego zawodnika Wojskowych, Michała Żyro, który nie radził sobie w Wolverhampton. Ten jednak, zamiast pomóc drużynie, będzie pakował swojaka za swojakiem, przez co Lech z kolejki na kolejkę będzie bliżej spadku.

    Kiedy degradacja będzie już pewna, prezes Leśnodorski ogłosi na twitterze, że była to część wielkiego planu wyrzucenia poznaniaków z Ekstraklasy, pieczołowicie przygotowywanego przez lata przez najwytrawniejszych speców od taktyki i planistyki, a Michał Żyro miał pełnić rolę piątej kolumny.

    Powiecie, że głupie? Może i tak. Powiecie, że nieprawdopodobne? Pewnie macie rację. Dacie sobie rękę obciąć, że się nie wydarzy? Tak myśleliśmy. A Wy czego spodziewacie się po nadchodzącym sezonie Ekstraklasy?

    Komentarze