Ekstraklasa: „Wolę polskie gówno w polu niż fiołki w Neapolu”

Jesteś fanem piłki nożnej? Kochasz futbol prawie tak jak rodzinę, czy może nawet bardziej, ale boisz się powiedzieć im tego prosto w twarz?! Rytm Twojego życia wyznaczają harmonogramy piłkarskich lig? Pamiętasz dokładnie w której minucie Guti asystował Benzemie piętą w meczu z Deportivo, ale nie możesz zapamiętać kiedy urodziny ma Twoja Kobieta? Dzień zaczynasz od porannej „prasówki” wszystkich sportowych gazet i omówienia z kumplami z biura wczorajszych meczów?  Jeśli masz któryś z tych objawów to diagnoza jest jedna – uzależnienie do piłki kopanej. Nie widzę w tym nic złego, witaj w klubie, Bracie! Jak kraść to miliony, jak kochać to księżniczki, jak oglądać futbol, to tylko w najlepszym wydaniu, nieprawdaż? Wszystkie te pytania zmierzają ku jednemu, najważniejszemu – kto dziś obejrzy mecze Ekstraklasy? Bo jeśli spojrzeć na to, co serwują nam zagraniczne ligi, to odpowiedź jest jedna, łącznie 517 osób, czyli rodziny piłkarzy. Bo kto wybierze, niewątpliwie wysokich lotów, pojedynki Górnika Łęcznej z Zagłębiem Lubin lub Lechii Gdańsk z Termaliką, kiedy mniej więcej w tym samym czasie będą rozgrywane derby Turynu czy mecz Villarreal – Barcelona? Obejrzycie Pogoń i Cracovię zamiast derbów Manchesteru? No chyba, że potraktujecie naszą ligę jako rozgrzewkę przed Real Madryt – Sevilla lub PSG – Monaco, tylko uwaga, przeskok poziomów może być niebezpieczny dla zdrowia! Przyznajcie, obejrzycie? Bo ja obejrzę – uroczyście wpisuję się na listę widzów na pozycji numer 518, jednocześnie przyznając, że mam fiksację na punkcie polskiej piłki! Zboczenie, patriotyzm, zwał jak zwał, wolę „polskie gówno w polu niż fiołki w Neapolu”! A nawet te w Turynie czy Manchesterze! Dla tych, którzy wpisują się na listę razem ze mną, zapraszam, miejsc jest mnóstwo, rozkład na dziś.

O 15:30 dwa wspomniane już spotkania, Łęczna – Lubin, Gdańsk – Nieciecza. Uffff, przeczytajcie jeszcze raz poprzednie zdanie, wykreślcie Gdańsk, przeczytajcie jeszcze raz, nie możecie przestać się uśmiechać? Bo ja nie mogę! Kluby z takich oto właśnie „metropolii” mamy w Ekstraklasie. Ale nie gra liczba mieszkańców, gra jedenastu facetów, a ci w tych drużynach prezentują nienajgorsze umiejętności.                                                                                                                                                               

Górnik – Zagłębie. „Górnicy” w poprzedniej kolejce przegrali z Jagiellonią po nieco bezbarwnym spotkaniu, a jedyna bramkę strzelił w końcówce Vassilijev. Łęczna niemiłosiernie męczy się w tym roku, odniosła już trzecią porażkę z rzędu. Nie chcę być złym prorokiem, ale z taką grą czeka ich grupa spadkowa i w konsekwencji degradacja. W zupełnie innej sytuacji są lubinianie, jestem pod wrażeniem ich stylu gry, a przede wszystkim tego, że są do bólu konsekwentni i skuteczni. Jeśli dziś wygrają to nic już chyba nie pozbawi ich miejsca w grupie mistrzowskiej. Co prawda tydzień temu tylko zremisowali z Pogonią, ale zmiażdżyli „Portowców” w statystykach strzałów i gdyby nie Dawid Kudła w bramce to mogliby sobie spokojnie dopisać trzy punkty.

Lechia – Termalica. Gramy w Gdańsku więc gospodarze mogą sobie spokojnie dopisać w głowach trzy punkty, aksjomat! Zawsze jest jednak jakieś „ale”! Co jeśli mecz ułoży się podobnie jak ten w Zabrzu? Tam nawet piłkarze Górnika nie wierzyli w jakąkolwiek zdobycz punktową, nie wierzyli chyba nawet w celny strzał! A skończyło się 1:1. Nie zmienia to faktu, że na własnym boisku Lechia gra jak natchniona i nie śmieszy mnie już nawet stwierdzenie Paixao o „polskiej Barcelonie”. Czysta przyjemność oglądania. Termalika przegrała ostatnio u siebie z Wisłą 2:4, ale po pierwsze to krakowianie wysoko zawiesili poprzeczkę, wszak mamy teraz nową, odrodzoną „Białą Gwiazdę” (lekko naciągane po dwóch meczach, ale jednak), po drugie Nieciecza mogła równie dobrze wygrać 5:4, nieskuteczność plus nieodgwizdane karne ustaliły taki a nie inny wynik tamtego meczu. Nie zmienia to faktu, że podoba mi się ich styl, grają bardzo inteligentny futbol maskując tym często braki techniczne. To spotkanie może być naprawdę ładnym dla oka widowiskiem.

18:00, mecz zamykający 28. kolejkę, Pogoń podejmuje Cracovię. Mecz o trzecie miejsce, mający spore znaczenie w kontekście walki o europejskie puchary. Obie ekipy mają już pewne miejsce w górnej ósemce, ale ostatnio nie są, delikatnie mówiąc, w formie. Szczecinianie zremisowali ostatnio z Zagłębiem a „Pasy” przegrały z Legią. W tym roku w ogóle słabo punktują i chyba już pozbyły się złudzeń walki o mistrzostwo. Nie zmienia to faktu, że furtka do gry w Europie jest ciągle dosyć szeroko uchylona. Kto więc może, przed telewizory! 

Foto: polskieradio.pl

Komentarze