Ekstraklasa: Tym razem gospodarze. Nawet krakowska(!) Wisła

    Nie wzięli sobie do serc piątkowej lekcji dobrych manier gospodarze wczorajszych meczów Ekstraklasy. O ile na start dziewiątej kolejki goście wywieźli po trzy punkty z boisk rywali, tak wczoraj nie mieli nic do gadania i w trzech meczach nie udało im się urwać nawet jednego oczka. Zwyciężali solidarnie gospodarze, a do konwencji dopasowała się nawet Wisła Kraków, co uznać można za cud!

    Zaczęło się od meczu Łęcznej z Koroną w Lublinie. Spotkanie nie zapowiadało się na pewno na hit kolejki, ale niespełna dwa i pół tysiąca kibiców, którzy przyszli oglądać to widowisko, nie miało czego żałować. 4:0 dla Górników na powiedzmy własnym boisku, to przede wszystkim zasługa Grzegorza Bonina, który sam zapakował dwa gole i popisał się asystą. A bramki, trzeba dodać, urody wybitnej.

    Musiał kilka razy obejrzeć mecz Jagi i zapatrzył się na Vassiljeva. Jeśli tak, to tylko żałujmy, że w następnej kolejce Łęczna gra swój mecz dzień przed zespołem Probierza.

    W kolejnym spotkaniu zmierzyły się Wisła Płock i Pogoń Szczecin. Wydaje się, że Nafciarze łapią rytm, natomiast Portowcy gdzieś swój zgubili. Po imponującym zwycięstwie nad Bruk-Betem i wygranej z Piastem, trafił się remis i teraz druga z rzędu porażka.

    No ale jeśli dwie bramki dla Wisły strzela Jose Kante, to nie wypada zespołowi z Płocka przegrywać i psuć Hiszpanowi święta. Wisła wygrywa 2:0 i widać, że coraz bardziej komfortowo czuje się wśród ligowej czołówki.

    A jeśli mowa o samopoczuciu Wisły, to nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, jak dobre musi mieć ta z Krakowa. Biała Gwiazda w końcu zwycięska. I chociaż wynik meczu z Piastem to skromne 1:0 po bramce Małeckiego w samej końcówce, to trzeba przyznać, że trzy punkty należały się podopiecznym Wdowczyka.

    malecki-laczy-nas-pasja

    Całe spotkanie byli zespołem lepszym i tylko nieskuteczność sprawiała, że na tablicy wyników widniało 0:0. Oby wczorajszym mecz był początkiem nowej passy, tym bardziej, że za tydzień do Krakowa przyjeżdża Legia, słaba jak nigdy!

    Niedziela przynosi nam dwa niezłe na papierze spotkania. O 15.30 gdańska Lechia podejmie Lecha. Poznaniacy od czterech spotkań są w lidze niepokonani, a kiedy dorzucimy do tego zwycięstwo w pucharze, to robi nam się ładnie wyglądająca seria.

    Patrząc na fatalny start Kolejorza w tym sezonie, wypada pogratulować wyjścia na prostą. Lechia na własnym boisku nie zwykła przegrywać, ale Termalica udowodniła, że wyszarpanie piłkarzom Nowaka punktów na im terenie, to zadanie jak najbardziej wykonalne. No ale to przecież Termalica, wicelider i niedawny pogromca Legii.

    A pogromcą mistrza Polski ma dzisiaj szansę zostać również Zagłębie Lubin. Ocenilibyśmy tę szansę na całkiem sporą, gdyby nie to, że forma lubinian porównywalna jest z formą Wojskowych. Obie ekipy w ostatnich pięciu spotkaniach uciułały po całe cztery punkty i dla tych zespołów jest to wynik katastrofalny.

    legia-trencin-przed-laczy-nas-pasja

    Dzisiejsze spotkanie w Warszawie może być dobrą okazją do przełamania dla jednej z drużyn, a dla nas okazją do obejrzenia niezłego widowiska, w końcu Zagłębie to nie Borussia i może Legia postanowi pograć w piłkę.  

    Komentarze