Ekstraklasa: Tajemniczy przypadek Ivicy Vrdoljaka

Były kapitan Legii Warszawa, Ivica Vrdoljak ciągle walczy z urazem. Od momentu przeniesienia do drugiej drużyny w styczniu, ani razu nie trenował z kolegami. Cały czas narzeka na bóle w okolicy kolana. Niedawno udał się do specjalnej kliniki we Włoszech, która słynie z pomocy wielu piłkarzom. Z jej usług korzystali w przeszłości tacy gracze jak Totti czy Nesta.

Warto przypomnieć historię Vrdoljaka z polską ligą. Podpisał kontrakt z Legią 28 maja 2010 roku. Klub z Łazienkowskiej zapłacił za niego 1,5 miliona Euro. Jest to jedna z największych kwot transferowych w historii Ekstraklasy. Już w sierpniu tego samego roku został mianowany kapitanem drużyny. Z wielu graczy, jakich „Wojskowi” sprowadzili w tamtym czasie był uznawany za najlepszy transfer. Z nim w składzie Legia dwukrotnie zdobyła tytuł Mistrza Polski i aż czterokrotnie wygrywała Puchar Polski.

Zawodnik od dłuższego czasu ma zdiagnozowaną kontuzję, która nazywa się kolanem skoczka. A dokładnie, to entezopatia, czyli zmiana chorobowa przyczepu ścięgnistego do kości. Niestety jest to dolegliwość przewlekła, ponieważ piłkarz nie chciał początkowo leczyć jej operacyjnie. Zgodził się dopiero po sporych naciskach ze strony klubu.

W styczniu tego roku Ivica Vrdoljak udał się na zgrupowanie z całym zespołem na Maltę. Tam jednak po kilku treningach zgłosił ból w kolanie. Potem czuł się lepiej i trenował ponownie z drużyną. Kiedy wydawało się, że wszystko jest w porządku znowu zgłaszał trenerom, że nie może ćwiczyć. Znany z twardego charakteru Stanisław Czerczesow odesłał Chorwata na specjalistyczne badania do kraju. Następnie przesunięto go do drugiej drużyny.

Niektórzy zarzucali mu w klubie to, że symuluje. Teraz jednak wychodzi na to, że to nieprawda. Miejmy nadzieję, że we Włoszech będą w stanie mu pomóc. Dziwna przy tym wszystkim jest trochę postawa klubu z Warszawy. Z jednej strony trudno, żeby prezes i właściciele narzucali trenerowi zawodnika, ale z drugiej to jest biznes i skoro piłkarz tyle kosztował to dobrze byłoby z niego korzystać jak będzie w pełni sił. Kontrakt ma jeszcze ważny przez rok, więc klub będzie tylko do niego dokładał.

Co prawda w piłce nożnej wszystko może się zdarzyć, ale wygląda na to, że dni Ivicy  Vrdoljaka w Legii są już policzone. Wierzymy przy tym w rozsądek działaczy klubu z Łazienkowskiej i pamiętając sprawę Sebino Plaku nikt nie będzie nikogo szantażował ani do niczego zmuszał. Z kolei Chorwat musi mieć na uwadze, że jeśli nie dogada się polubownie z właścicielami to pewnie czekać go będą na  Łazienkowskiej niezbyt miłe chwile. A przecież na początku jego przygody z naszą ligą nic takiego scenariusza nie zapowiadało.

Foto: przegladsportowy.pl

Komentarze