Ekstraklasa: Strzelajcie Panowie aż miło!

    Jesteśmy naprawdę miło zaskoczeni. Dwutygodniowa przerwa dobrze zrobiła naszym ligowcom, bo już w piątek pokazali, że nie tylko mecze reprezentacyjne mogą być ciekawe. Wczorajsze dwa spotkania po prostu dało się oglądać. Może nie mieliśmy obaw żeby mrugnąć, bo tempo było aż tak zawrotne, ale jeśli ktoś wybrał Ekstraklasę na rozrywkę w pierwszy wieczór weekendu, to z pewnością nie żałuje.

    W meczu Cracovii może nie padło aż sześć bramek jak ostatnio z Koroną, ale jak to się mówi „momenty były” – początkowa dominacja Wisły Płock, wywalczony i zmarnowany rzut karny i w końcu zwycięski gol Wójcickiego. W Szczecinie piłkarze zaspokoili nasz niedosyt bramek, bo Pogoń i Legia zaliczyły wspólnie pięć trafień. Jak za dawnych czasów postrzelał Radović, ale tym razem jego gole nie wystarczyły mistrzowi kraju do zwycięstwa, nie dały nawet jednego punktu.

    Mamy nadzieję, że zawodnicy grający dzisiaj swoje mecze podejdą do tematu równie ambicjonalnie. Sprawdzimy to już o 15.30, meczem Górnika Łęczna z Arką Gdynia. Obie ekipy w ostatniej kolejce doznały domowych porażek 1:2 i humory pewnie nie dopisywały. Czas jednak wrócić do rzeczywistości i realizowania celów. Dla gospodarzy chyba najważniejszym na ten moment jest ucieczka ze strefy spadkowej.

    Ostatnia póki co Wisła Kraków, zrównała się już z nimi punktowo i w ten weekend może wyprzedzić Górników. Gdynianie muszą się w końcu określić, w której części tabeli chcą się znaleźć. Do pierwszego miejsca tracą sześć oczek, nad ostatnim mają siedem przewagi. Dzisiejsze spotkanie powie nam, do którego z nich bliżej podopiecznym Nicińskiego.

    arka-wisla-laczy-nas-pasja

    O 18.00 przeniesiemy się na Śląsk, bowiem do Gliwic przyjedzie chorzowski Ruch. Oba zespoły uciułały w jedenastu meczach po jedenaście punktów, szału więc nie ma, ale to Niebiescy  mają większe powody do zmartwień. Lecą w tabeli na łeb na szyję, notują już serię trzech porażek z rzędu. Żadne z przegranych spotkań nie było katastrofalne, bo do wywalczenia choćby punktu brakowało tylko jednego gola, ale jakoś marne to pocieszenie.

    Na koniec dnia teoretycznie najlepszy pojedynek. O 20.30 nasz tegoroczny pucharowicz, Zagłębie Lubin, podejmie Lechię Gdańsk. Gospodarze mają już chyba za sobą lekki kryzys, bo w trzech ostatnich meczach wywalczyli siedem punktów i znowu aspirują do goszczenia w czubie tabeli. Zwycięstwo pozwoliłoby przeskoczyć im swojego dzisiejszego rywala. Rywala, który jest podrażniony ostatnim meczem z Legią Warszawa. Ulegli aż 3:0 i mieli tego pecha, że akurat oni byli przeciwnikiem mistrza kraju w najlepszym rozegranym przez niego w tym sezonie meczu.

    Jak zwykle po dobrych piątkowych meczach, jesteśmy optymistycznie nastawieni przed sobotą. Pozostaje tylko trzymać kciuki, żeby piłkarze wzięli sobie do serca nasze oczekiwania, bo jak wiemy z Ekstraklasą nigdy nic nie wiadomo.

    Komentarze