Ekstraklasa: Stary cyrk, nowa małpa

    Emocjonujące mecze, piękne bramki, debiuty trenerskie, czego chcieć więcej? Weekend z Ekstraklasą był wyjątkowo satysfakcjonujący i z czystym sumieniem chcieliśmy na kilka dni odpocząć od tematyki naszego podwórka. Niestety, ktoś tam u góry zadbał o to, żeby dawkować nam wrażenia do samego końca. Oto w niedzielę, ni z tego ni z owego, o ich poziom zadbała Wisła Kraków ogłaszając nazwisko nowego trenera! I nie, nie chodzi o potwierdzenie plotek o rychłym podpisaniu umowy z przebywającym w Polsce Krunoslavem Jurcziciem. Wisła tym razem poszła na całość i zatrudniła, uwaga, Dariusza Wdowczyka! Celowość szukania genezy tego pomysłu jest równie sensowna jak szukanie genezy Planety Małp. Podobno Bogusław Cupiał ma alergię na każdego splamionego korupcją. Czyżby obudził się wczoraj, zerknął przez okno na pochmurny krakowski poranek i nagle dotarło do niego, że jego klub nie ma szans utrzymać się w lidze tradycyjnymi metodami, czyli punktując!? Co robić? Zaraz zaraz, jest przecież jeden „asior”, od półtora roku bezrobotny, niby z  wyrokiem, ale ma kontakty. Chuj z zasadami, utrzymanie ważniejsze! Utrzymajmy się a potem pomyślimy co dalej! A jak się nie utrzymamy? To mamy pretekst żeby go zwolnić, spadamy do pierwszej ligi, bierzemy Rumaka, bo pewnie zdążą go wywalić ze Śląska do tego czasu i walczymy o powrót do Ekstraklasy! To nie zwykły plan, to „planisko” jakiego świat nie widział!

    Kontrakt podpisano do końca przyszłego sezonu, z zastrzeżeniem, że w przypadku spadku Wdowczyk może zostać zwolniony. To chyba najdobitniej świadczy o tym, że jest on rozwiązaniem doraźnym, że nikt przy Reymonta nie ma pomysłu jak wyprowadzić klub na prostą, nikt nie przewiduje zatrudnienia trenera któremu zostanie dany czas na zbudowanie drużyny, która znowu powalczy o mistrzostwo.

    „Czas” to chyba słowo klucz w przypadku Wisły, jego już Wisła nie ma. Czy trener Wdowczyk może utrzymać ją w Ekstraklasie? Nie, może to zrobić tylko ona sama, a to kto będzie siedział na trenerskiej ławce ma trzeciorzędne znaczenie! Właściwie Cupiał mógłby proponować trenerom kontrakty jednomeczowe – wygrasz, masz kolejną szansę, przegrasz, na twoje miejsce przychodzi kolejny. Rezultat chyba byłby ten sam. Zatrudnienie Wdowczyka to nie jedyne „cuda” jakie dzieją się w Krakowie, czystą przyjemnością jest czytanie oświadczeń zamieszczanych na oficjalnej stronie krakowskiej drużyny, przed ogłoszeniem nazwiska nowego trenera, trochę radości dał nam prezes Wisły Dunin-Suligostowski:

    „Chciałem podkreślić, że sprawa pana Radosława Cierzniaka ma swój dalszy ciąg. Niestety w świetle takich procedur, jakie funkcjonują w Polskim Związku Piłki Nożnej, czekamy do dziś na uzasadnienie decyzji. Zgodnie z przepisami Polski Związek Piłki Nożnej jest zobowiązany przesłać takie uzasadnienie w ciągu dwudziestu dni. Natychmiast po jego otrzymaniu, złożymy odwołanie od tej decyzji. Jeśli ten drugi tryb instancyjny, jakim jest Komisja w poszerzonym składzie, nie przyniesie pozytywnego dla nas rozstrzygnięcia, będziemy występować na drogę sądową. Potwierdzamy, że w naszej opinii podjęta przez Komisję decyzja jest decyzją krzywdzącą, stronniczą, uwzględniającą interesy Legii Warszawa.” 

    Jak widać Legii nie odpuszczą!

    „W bolesną i trudną dla nas, dokonywaną przez niektórych przedstawicieli mediów nagonkę, wpasowuje się przykład mojego udziału w programie Super Piątek na antenie Canal+Sport przed meczem z Piastem Gliwice, gdzie nie zostałem uprzedzony o manewrze pokazania w trakcie mojego wywiadu plansz przedstawiających zadłużenie Wisły Kraków. W stosunku do żadnego klubu nie zastosowano dotychczas takiej praktyki, że upubliczniane są i dyskutowane, bez wiedzy rozmówcy, aktualne zadłużenia klubu.”

    No tak, przecież dziennikarze Canal Plus upublicznili najbardziej strzeżoną tajemnicę polskiego futbolu! Mogli uprzedzić, Pan Prezes przygotowałby odpowiednie oświadczenie o prawdziwości tych danych!

    Dostajemy również wzruszającą historię o tym, jak to uciekł z naszego kraju Jurczić, pomimo, że wszystko było już dogadane – ile jest w niej prawdy, tego nie wiemy, dlatego śmiać się z niej teraz nie przystoi, poczekamy aż wypowie się sam zainteresowany.

    A jakie jest najlepsze podsumowanie krakowskiego cyrku? Chyba słowa nowego trenera, jedne opublikowane jedenastego marca, kolejne wypowiedziane dwa dni później na prezentacji w Krakowie.

    Cytując za katowickisport.pl:  „Co się musi wydarzyć, by krakowianie przełamali impas trwający od listopada ubiegłego roku? DW: Tej drużynie brak pewności siebie. Ale jak może być inaczej, skoro nie demonstrują tego na boisku tak rutynowani gracze jak Arek Głowacki czy Paweł Brożek? (…) Trudno mi sobie wyobrazić, że Wisła nagle się podniesie.” Wiele musiał trener Wdowczyk myśleć o Wiśle w sobotę, bo już w niedzielę zdanie miał nieco inne: „Chcę, żeby nasi zawodnicy ponownie chodzili z podniesionym czołem. Dumni z tego, że są piłkarzami Wisły Kraków.(…) Nie wyobrażam sobie, że Wisła spadnie z ligi i nie po to przychodzę do klubu. Gorąco wierzę w to, że utrzymamy się w ekstraklasie. Zostały nam jeszcze cztery spotkania. Różnice punktowe między pierwszą ósemką a ekipami z dołu tabeli są tak niewielkie, że wszystko się jeszcze może wydarzyć. Wierzę, że przy wsparciu kibiców zespół zacznie grać na miarę oczekiwań”.

    W sumie co miał powiedzieć?! Dostał pracę po kilkunastu miesiącach przerwy, w klubie z tradycjami, który warto mieć w cv. Czy on jest winny całej sytuacji w Krakowie? Zdecydowanie nie, najwyżej niefortunnej wypowiedzi sprzed kilku dni. Tylko czy dobrze Wdowczyk wyjdzie na tej współpracy? Odnaleźć się w tym bałaganie będzie ciężko a mamy wrażenie, że po jej zakończeniu niesmak pozostanie!

    Foto: eurosport.onet.pl

    Komentarze