Ekstraklasa: Skoro dziś piątek, to znaczy, że będzie ciekawie!

    Ekstraklasowy terminarz przyzwyczaja nas od jakiegoś czasu do tego, że piątkowy start każdej kolejki prezentuje się co najmniej przyzwoicie.

    Tydzień temu mieliśmy okazję najpierw popatrzeć jak Jagiellonia Białystok daje Arce Gdynia lekcję gry w piłkę, a potem oglądaliśmy jeden z bardziej  emocjonujących meczów każdego sezonu, czyli derby Krakowa, w których tym razem lepsza okazała się Cracovia. Ten piątek zapowiada się wcale nie gorzej.

    Piątą kolejkę rozpoczynamy, jak zawsze o 18.00, spotkaniem gdańskiej Lechii z Koroną Kielce. I nie możemy się doczekać tego, co w tym meczu pokażą goście.

    Kielecki klub, jak co roku ostatnimi czasy, sezon rozpoczął z problemami, zarówno finansowymi jak i kadrowymi. Znowu bez wahania był wymieniany w gronie drużyn zagrożonych spadkiem, zwłaszcza po pierwszym meczu, przegranym z Zagłębiem Lubin 0:4.

    Ale Koroniarze, w swoim stylu, zrobili wszystkim na przekór i powoli zaczęli się rozkręcać. Najpierw dwa remisy, a potem show sprzed tygodnia, kiedy to zlali poznańskiego Lecha 4:1. Kolejorz co prawda prawie całe spotkanie rozegrał w dziesiątkę i nawet prowadził, ale wydaje się, że przewaga liczebna nie miała tu większego znaczenia.

    Kielczanie byli po prostu lepsi. Kolejny świetny debiut w Kielcach zaliczył Jacek Kiełb, dwa trafienia zaliczył Sekulski, a Palanca pokazał, że najbliżsi przeciwnicy Korony powinni modlić się, żeby nie był jeszcze w stanie grać pełnych dziewięćdziesięciu minut.

    jacek-kielb-laczy-nas-pasja

    Po euforii przyszedł czas na zejście na ziemię, a tam sprowadziła ich Puszcza Niepołomice, która zdołała wyrzucić ich z Pucharu Polski.

    Pytanie, czy Korona była zmęczona po ekstraklasowym meczu czy odpuściła pucharowe rozgrywki i wolała zachować siły na dzisiejsze spotkanie? Jeśli tak, to raczej im to nie wyszło, rywalizację z Puszczą rozstrzygnęły dopiero rzuty karne.

    Dzisiaj jadą do Gdańska, a wszyscy wiemy, jak ciężko gra się tam przyjezdnym. Gdańszczanie są u siebie niesamowicie mocni i skuteczni, ale z Koroną jakoś im na własnym boisku nie idzie.

    Ostatnie zwycięstwo z nimi w roli gospodarza to marzec 2013 roku. Korona ma tylko dwa punkty straty do Lechii i gdyby gospodarzom podwinęła się noga, to spadają za Koronę w ligowej tabeli.

    O 20.30 mecz przyjaźni, Lech Poznań – Cracovia. Dziesięć lat czekają krakowianie na zwycięstwo przy Bułgarskiej i dzisiaj jest na to niepowtarzalna okazja. Tak słabego Lecha nie pamiętamy od dawna.

    Udało mu się co prawda pokonać w Pucharze Polski Podbeskidzie Bielsko-Biała aż 3:0, ale i tak poznaniacy muszą zmyć plamę na honorze drużyny, jakiej nabawili się tydzień temu we wspominanym już wcześniej meczu z Koroną Kielce.

    Pozytywnym sygnałem jest, że w meczu z Góralami dwie bramki strzelił Nickie Bille Nielsen, a do gry wrócił Szymon Pawłowski. Czy to, plus pierwszy strzelony w tym sezonie gol w meczu z Koroną, dadzą Lechowi motywacyjnego kopa i pozwolą wygrać z Cracovią?

    Dla trenera Urbana mogłaby to być ostatnia szansa na uratowanie posady, bo już spekuluje się, że na ławce trenerskiej może zastąpić go Radoslav Latal.

    jan-urban-lech-poznan-laczy-nas-pasja-2

    W Krakowie nastroje mogą być trochę gorsze. Udało im się w derbach pokonać odwiecznego rywala zza miedzy, Wisłę, ale potem nadeszła porażka w Pucharze Polski z Jagiellonią.

    Jedyna bramka padłą w kuriozalnych okolicznościach związanych z nieobecnością na boisku Karaczanakowa, który zamiast już czekać po przerwie na boisku na gwizdek sędziego, szukał w szatni koszulki.

    Tytuł jednej z komedii mówi, że Jeśli dziś wtorek, to jesteśmy w Belgii, a skoro dziś piątek, to w Ekstraklasie będzie się działo!

     

    Komentarze