Ekstraklasa: Rozgrywki ligowe na uspokojenie emocji

    Zazwyczaj kiedy rozpoczyna się kolejna seria gier w naszej Ekstraklasie, to jesteśmy naładowani emocjami i szykujemy się na fajerwerki. Oczywiście raz jest lepiej raz gorzej, ale zawsze dzieje się coś, co nie pozwala nam odpuścić żadnego meczu aż do poniedziałku. Kiedy dołożymy do tego dwutygodniową przerwę przeznaczoną na mecze reprezentacji, to tęsknota powinna być tym większa.

    Tym razem jest trochę inaczej. Naszej najwyższej klasy rozgrywkowej nie śledziliśmy od drugiego października, ale to, co się działo w międzyczasie, sprawiło, że kilkukrotnie mieliśmy chyba stan przedzawałowy. Najpierw nasza kadra wymęczyła zwycięstwo w meczu z Danią, potem byliśmy świadkami dreszczowca z Armenią. Chyba jak nigdy więc oczekujemy, że 12. kolejka Ekstraklasy przyniesie nam trochę spokoju i przypomni jak wygląda codzienność z polską piłką.

    Zaczynamy o 18.00 w Krakowie, gdzie Cracovia podejmie Wisłę Płock. Komu jak komu, ale podopiecznym Jacka Zielińskiego przerwa potrzebna nie była. Tuż przed nią podejmowali kielecką Koronę, którą rozgromili 6:0. Pozbawiono ich więc okazji do nabrania rozpędu. W tamtym meczu zaczął dla Pasów strzelać Piątek, kolejne trafienia zaliczyli też Szczepaniak i Covilo, trzy asysty zaliczył Cetnarski. Szkoda byłoby, gdyby miał to być tylko jednorazowy wyskok.

    cetnarski-cracovia-laczy-nas-pasja

    W zupełnie innej sytuacji byli Nafciarze z Płocka. Im reset przydał się na pewno. Mecz z Wisłą Kraków nie zaczął się najlepiej, ale chyba jeszcze gorzej się zakończył. Dwie stracone w pierwszej połowie bramki udało się odrobić w drugiej, ale Wisłę pogrążył w doliczonym czasie gry Patryk Małecki.

    Na jakość gdy płocczan narzekać nie można, ale potrzebna im jest stabilizacja formy i więcej spokoju na boisku. Mają dziś szansę pokazać, że pracowali nad tym elementem przez ostatnie dwa tygodnie.

    O 20.30 zmierzą się ze sobą sąsiedzi z tabeli. Do Szczecina, na mecz z jedenastą Pogonią, przyjedzie dziesiąta Legia. Drużyna prowadzona przez Kazimierza Moskala zapomniała już chyba jak smakuje ligowe zwycięstwo, czeka na nie prawie dwa miesiące. Napisalibyśmy, że dziś gra u siebie i ma spore szanse na jego odniesienie, ale do Szczecina przyjeżdża Legia Warszawa.

    Zawirowania wokół spraw właścicieli stołecznego klubu to jedno, ale boiskowa postawa to zupełnie inna kwestia. Śmiemy twierdzić, że jeśli zespół Jacka Magiery zagra tak, jak przeciwko Lechii Gdańsk, to trzy punkty ma dziś w kieszeni.

    magiera-debiut-ligowy-laczy-nas-pasja

    Pamiętać jednak należy, że kilku istotnych zawodników Wojskowych pojechało na zgrupowania swoich reprezentacji, może im więc brakować nieco świeżości. Przy tak szerokiej kadrze nie powinna to być jednak dla Mistrza Polski żadna wymówka.

    Komentarze