Ekstraklasa: Podsumowanie 22. kolejki

    Przed nami już tylko jedno spotkanie 22. kolejki Ekstraklasy, możemy więc powoli pokusić się o jej podsumowanie, sprawdzić na które pytania dostaliśmy już odpowiedzi, a na które będziemy musieli jeszcze poczekać.

    Nie zaczęło się jak u Hitchcocka, nie było trzęsienia ziemi, piątkowe mecze nie wyrwały nas do końca z zimowego snu.

    Ruch Chorzów – Zagłębie Lubin 0:0
    O wyniku, jak i o samym meczu, powinniśmy jak najszybciej zapomnieć. Nie działo się kompletnie nic, co mogłoby być reklamą polskiej piłki, bo rajd Mazka czy strzał Starzyńskiego, to zdecydowanie za mało!

    Śląsk Wrocław – Wisła Kraków 1:0
    Tylko nieco lepsze widowisko niż mecz otwarcia tej kolejki, ale nie polecilibyśmy go nikomu jako rozrywki na piątkowy wieczór. Miał być prezentacją nowych twarzy obu drużyn, na jakieś daleko idące wnioski jeszcze za wcześnie, ale Morioka czy Ondrasek nie powinni zaniżać poziomu naszej ligi.

    Więcej emocji przyniosła nam sobota.

    Górnik Łęczna – Piast Gliwice 0:0
    Takimi meczami jak ten piłkarze z Gliwic potwierdzają słowa swojego trenera, który twierdzi, że nigdy nie zadeklaruje, że jego drużyna gra o mistrzostwo. Nie z taką grą. Gubienie punktów na tym etapie może sprawić, że rewelacja jesieni może mieć problem z załapaniem się do pucharów.

    Cracovia – Górnik Zabrze 3:0
    W Krakowie istnieje życie bez Rakelsa. Trzy bramki to najłagodniejszy wymiar kary. Piłkarze Jacka Zielińskiego pokazali, że pomimo odejścia Łotysza w ofensywie prezentować będą naprawdę wysoką jakość. Według nas pozostają najprzyjemniej dla oka grającą drużyną w Ekstraklasie. Jeszcze strzelając takie bramki jak Jendrisek?! A Górnik? Obawiamy się, że grudniowa forma mogła być tylko krótkotrwałym zrywem…

    Lechia Gdańsk – Podbeskidzie Bielsko – Biała 5:0
    Nie wiemy czy to wynik solidnie przepracowanego okresu przygotowawczego, czy efekt nowej miotły, ale zespół Piotra Nowaka zaprezentował się świetnie, zwłaszcza na tle słabo dysponowanego Podbeskidzia. Oczywiście dwie czerwone kartki dla „Górali” ustawiły mecz, ale kiedy gole strzelają Peszko i Krasić to wiedzcie, że coś się dzieje! Coś dobrego! 

    Niedzielna wisienka na torcie.

    Lech Poznań – Termalica Bruk-Bet Nieciecza 5:2
    W Cracovii nie płaczą po Rakelsie, w Poznaniu szybko powinni zapomnieć o Hamalainenie.  Świetny Szymon Pawłowski z dwiema bramkami, Karol Linetty asystuje trzy razy i co najważniejsze kreuje grę, nowy napastnik wita się z kibicami bramką, a Dawid Kownacki wchodzi na boisko w 88. minucie i dwukrotnie wpisuje się na listę strzelców – takich cudów w Lechu dawno nie było. A Termalica? Walczyła, nawet odrobiła dwubramkową stratę, ale dwie bramki Kędziory to było zdecydowanie za mało na świetnie grającą drużynę Jana Urbana.

    Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok 4:0
    Legioniści potwierdzili na boisku to, o czym wszyscy na Łazienkowskiej mówią głośno: „Walczymy o mistrzostwo”! Trener Czerczesow nie dość, że nie zajechał piłkarzy to jeszcze sprawił, że mieli siły na 90 minut walki, chociaż przyznajmy uczciwie, że zawodnicy Probierza nie zawiesili poprzeczki zbyt wysoko. Co wiemy – mistrz w zasięgu ręki, Nikolic królem strzelców, a z tak asystującym Prijoviciem może jeszcze pokusić się o pobicie rekordu bramek w jednym ekstraklasowym sezonie. Jagiellonia grała tak słabo i bezpłciowo, że ciężko nam cokolwiek napisać o zespole, który chyba został w szatni.   

    Poniedziałek                 

    Pogoń Szczecin – Korona Kielce
    Dziś ostatni mecz kolejki. Będąca w rozsypce Korona, która jesienią rewelacyjnie spisywała się na wyjazdach, spróbuje ugrać coś w Szczecinie. Trener Michniewicz zapowiada, że jego zawodnicy są w formie i kibice nie będą musieli się za nich wstydzić. Oczekiwania są spore, zwłaszcza względem sprowadzonego z Węgier napastnika Adama Gyurcso.
      Zapraszamy!

    Foto: cracovia.pl

    Komentarze