Ekstraklasa: Po reformie mamy już wakacje!

O sensowności reformy naszej Ekstraklasy dyskutowano już wielokrotnie. Podział tabeli na grupę mistrzowską i na grupę spadkową, przy jednoczesnym dzieleniu punktów na pół, ma tylu zwolenników co i przeciwników, padło mnóstwo argumentów „za” jak i „przeciw”.  Chociaż osobiście uważam to za pomysł dobry, to po pierwszej pełnej kolejce grupy mistrzowskiej nie mogę oprzeć się wrażeniu, że z zespołów, które zajęły pierwsze osiem lokat po sezonie zasadniczym, zeszło już powietrze. Brak ciśnienia i presji na większości z nich sprawił, że poziom pojedynków, przynajmniej trzydziestej pierwszej kolejki, był po prostu niski. Większość zawodników jest już myślami na wakacjach i jeśli uda zakończyć się sezon na podium będzie dobrze, jeśli nie to nie będzie tragedii. Wydaje się, że piłkarze zupełnie oddali ewentualną kolejność w tabeli losowi i całkowicie podporządkują się jego wyborom.                                                                                                                                                 

Rozegrane cztery mecze mają moim zdaniem dwóch zwycięzców. I nie chodzi o komplety punktów, które te drużyny wywalczyły, ale o podejście do samych spotkań, pokazanie charakteru i ukłon w stronę kibiców, którzy naprawdę mogą być zadowoleni z poziomu gry. Legia pokonała Lecha w naszych małych „Gran Derbi”. Tylko czy polskie „El Clasico” elektryzuje nasz piłkarski świat, rzuca na kolana i czekamy na nie z niecierpliwością? Chyba nie tak bardzo, jak próbują nam to wmówić media. Lech jest chyba ich uczestnikiem trochę na siłę, z braku laku! Kiedyś z Legią bił się Górnik, jeszcze kilka lat temu Wisła, teraz mamy poznaniaków. Fakt, mistrzostwo kraju zobowiązuje, ale to nigdy nie będą spotkania pokroju Barca – Real, jeszcze nie teraz. Legia to potęga na naszym podwórku, to nie podlega dyskusji, trochę na siłę szuka im się przeciwnika. Co kilka lat pojawia nam się inny zespół, który ma aspiracje do zabrania im miana najlepszej drużyny w Polsce i choć mistrzostwo uda się czasem zdobyć Lechowi czy Śląskowi, to żadna z tych ekip nie potrafi na dłużej zagościć, nawet w naszej świadomości, jako równorzędny dla warszawiaków rywal. A Ci w tym roku pewnie kroczą po tytuł. I wydaje się być kompletnie bez znaczenia stulecie klubu. Nawet bez tego jubileuszu walczyliby do końca, Czerczesow nie pozwoliłby im odpuścić. Po piątkowym meczu pomyślałem, że można by dać im już to mistrzostwo i odpuścić ostatnie kolejki, one niczego w tej walce nie zmienią!

Skoro Zagłębie ostatniej porażki doznało z Legią w lutym, to czy w sobotnim meczu z Lechią nieco odpuścili, czy to gdańszczanie zagrali tak dobrze? I jedno i drugie! Zagłębia, mimo bardzo dobrych wyników, nie wyobrażam sobie w pucharach. Zwyczajnie mi nie pasuje. Im samym chyba też nie, więc postanowili zacząć urlop. Nie mówię, że odpuścili mecz, ale stać ich na zdecydowanie więcej. Nie odpuściła za to Lechia, która według mnie będzie największym wygranym rozgrywek w grupie mistrzowskiej. Ciężko przewidzieć czy zakwalifikuje się do pucharów, ale będzie wygrywać. A będzie, bo ma zawodników, którzy to potrafią i którym się chce! W tej drużynie mamy tyle, jak na polską ligę, gwiazd, że siłą rzeczy wyniki przyjdą, zwłaszcza, że trener Nowak ma pomysł na ten zespół. Widać to było wczoraj, Kuświk i Paixao są głodni bramek, a Krasic piłkarską jakością bije na głowę cała naszą ligę! Nie można też zapominać o potencjale tego klubu, w Gdańsku mamy piękny stadion, który działacze starają się wypełnić podczas meczów do ostatniego miejsca. Żeby tak się stało muszą być wyniki. Jeśli Lechii dane będzie zagrać w pucharach, nie będzie się miała czego przed Europą wstydzić!

A co z resztą? Stagnacja! Piast remisuje z Cracovią, Pogoń dzieli się punktami z Ruchem. Ciężko znaleźć jakiekolwiek pozytywy w grze którejś z tych czterech drużyn. Niby Mak w Piaście rozkręca się z kolejki na kolejkę, ale reszta zespołu jakby się umówiła, że o mistrz nie powalczy – a przecież to nie jest takie nierealne! Pogoń kolejnym remisem zaprasza do odebrania im miejsca na podium, ale jak na złość nikt nie chce skorzystać! Chyba wszyscy boją się, że po kwalifikacji do pucharów będą mieli tragiczny początek przyszłego sezonu, wszak to zawsze w naszej lidze idzie w parze! O pięknym stylu Cracovii z rundy jesiennej już zapomniałem a Ruch chyba zadowolił się tym, że z zamieszania przy podziale punktów wyszedł obronną ręką i gra w grupie mistrzowskiej!

Niby wszystko fajnie, oglądamy więcej meczów, Ekstraklasa S.A. i kluby zarabiają więcej, ale podobnie jak w poprzednim roku, uleciały gdzieś ambicje zawodników i wartość tych dodatkowych meczów. Jeśli tak to będzie wyglądać to niedługo reforma ESA 37 będzie potrzebowała kolejnej reformy!                                                   

Komentarze