Ekstraklasa: Po pucharach czas na remisy

    Niedzielna Ekstraklasa upłynęła nam na meczach naszych ubiegłotygodniowych pucharowiczów. Najpierw swoje spotkanie rozgrywało Zagłębie Lubin, które niestety we czwartek pożegnało się z Ligą Europy,a wczoraj mierzyło się z Pogonią Szczecin. W drugim pojedynku Legia Warszawa, która w środę zakwalifikowała się do czwartej rundy eliminacji Ligi Mistrzów – jednocześnie gwarantując sobie, w razie w niej porażki, udział w fazie grupowej Ligi Europy, mierzyła się z wicemistrzem kraju, Piastem Gliwice.

    Zagłębie do meczu z Pogonią przystępowało, jako lider tabeli po trzech kolejkach, który nie poznał w tym sezonie ligowym smaku porażki, a nawet nie stracił jeszcze bramki. Szczecinian natomiast dopadł lekki kryzys. Drużyna, o której w ubiegłym roku mówiono w kategoriach pozytywnego zaskoczenia, w obecnym sezonie spisuje się słabo. Nie miała na swoim koncie zwycięstwa, a defensywa, która była tak chwalona, zawodzi. W każdym meczu Pogoń traci bramki i nie pomagają nawet Fojut z Czerwińskim.

    zaglebie-lubin-pogon-szczecin-ekstraklasa-laczy-nas-pasja

    Wczorajszy mecz był lekki, łatwy i przyjemny. Dopisała pogoda, a kibice na trybunach, ani nie mieli okazji do przysypiania, ani nie bolały ich szyje od ustawicznego przenoszenia swojej uwagi z jednego pola karnego na drugie.

    Filary środka pola z Lubina, Starzyński i Vlasko, zaczęli ten mecz na ławce rezerwowych i widać było na pierwszy rzut oka, że siła ofensywna Zagłębia spadła co najmniej o połowę.

    W obronie zabrakło Dąbrowskiego, sprzedanego do warszawskiej Legii, a jego miejsce zajął Jach. Ta zmiana akurat nie była widoczna aż tak bardzo, bo dwudziestodwulatek rozegrał wczoraj dobre zawody. Skoro siła napędowa ataków Lubinian odpoczywała na ławce, swoją szansę postanowili wykorzystać piłkarze Pogoni. To oni byli stroną częściej atakującą, a najlepszą okazję do strzelenia bramki w pierwszej połowie miał Czerwiński, jednak jego uderzenie wylądowało na poprzeczce.

    zaglebie-lubin-pogon-szczecin-ekstraklasa-laczy-nas-pasja-2

    Więcej działo się w drugiej odsłonie gry, bo kibice w końcu zobaczyli gole. Na prowadzenie niespodziewanie wyszła Pogoń. Piłkę w szesnastkę dorzucił Gyurcso i głową z bliskiej odległości do bramki skierował Drygas. Polacek pierwszy raz w tym sezonie musiał wyciągać piłkę z siatki. Pogoń uskrzydlona zdobytą bramką atakowała, ale to Lubinianie byli autorami kolejnego trafienia.

    Na kilka minut przed końcem Kudła wypiąstkował piłkę prosto pod nogi Janoszki, a ten pewnym i mocnym strzałem doprowadził do remisu. Mecz zakończył się podziałem punktów i ten wynik można uznać za sukces Pogoni. Co prawda, dalej pozostaje bez zwycięstwa, ale zaprezentowała się wczoraj bardzo dobrze i kibice ze Szczecina mogą mieć nadzieję, że uda się za tydzień z Niecieczą. Lubinianie stracili w tym sezonie pierwszą bramkę i pierwsze punkty, przez co stracili fotel lidera Ekstraklasy na rzecz Jagiellonii.

    O 18.00 rozgrywane było spotkanie, które nie znając formy Legii i Piasta, osoba postronna mogłaby śmiało nazwać meczem kolejki.

    Mistrz kraju podejmował wicemistrza i zdradzimy, że chociaż  spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, to było co oglądać. Zaczęli goście strzałem Szeligi w piątej minucie i liczyliśmy, że postraszą jeszcze nie raz Legionistów. Pomyliliśmy się, bo w pierwszej połowie atakowali już tylko gospodarze. Najlepszą sytuację miał Nikolic, po którego strzale z linii bramkowej piłkę wybił Hebert. Próbował jeszcze Kucharczyk mocnym strzałem z dystansu, ale na posterunku był Szmatuła.

    szmatula-piast-gliwice-laczy-nas-pasja

    Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza. Błąd w defensywie Lewczuka wykorzystali goście, ale strzałem nad poprzeczką popisał się Pietrowski. Okazało się, że gliwiczanie w drugiej części gry postawili na otwartą walkę i było to z korzyścią dla widowiska. Oglądaliśmy otwarty mecz, akcję za akcję, ale to Wojskowi mieli więcej stuprocentowych sytuacji na objęcie prowadzenia. Zwłaszcza kiedy na boisku pojawił się Langil, który kilkukrotnie dogrywał kolegom piłkę ze skrzydła, ale ani Nikolic, ani Prijovic nie potrafili wykorzystać bardzo dobrych dośrodkowań. Legia już trzeci raz remisuje na własnym boisku i kibice muszą poczekać jeszcze na zwycięstwo przy Łazienkowskiej. Martwi strzelecka forma Nikolica, ubiegłoroczny król strzelców nie zanotował jeszcze w tym sezonie trafienia w lidze.

    Komentarze