Ekstraklasa: Po festiwalu nudy czas na fajerwerki!

    Z wielkim zażenowaniem obejrzałem wczoraj dwa spotkania naszej rodzimej Ekstraklasy. Wszystkie cztery zespoły grały w myśl hasła: „Nam strzelać nie kazano”. Ostatnimi czasy te piątkowe spotkania były rzeczywiście pasjonujące, tym razem Panowie postanowili wyrównać zbyt dużą średnią fajnych spotkań rozgrywanych dzień przed sobotą.

    Jako, że bardzo sobie cenię naszych czytelników, to nie zamierzam opisywać tego festiwalu nudy. Łącze się w bólu (nie po prezydencku) ze wszystkimi ludźmi, którzy zamiast wczorajszej imprezy postanowili obejrzeć te spotkania.

    Wymienię te pary tylko raz: Śląsk Wrocław – Wisła Płock oraz Termalica – Lech Poznań. Współczuję także dziennikarzom Canal +, którzy musieli to dla nas wszystkich relacjonować. Czy jest nadzieja, że dzisiaj będzie lepiej?

    A może być gorzej? Pewnie, że tak, ale los się musi odmienić! Przed nami trzy fantastyczne spotkania, obfitujące w niesamowite zwroty akcji, kapitalne parady bramkarskie i mnóstwo bramek. Tak chcielibyśmy to jutro opisać.

    Zejdźmy jednak na ziemię, jako pierwsi wybiegną dzisiaj na murawę piłkarze w Krakowie. Przy ulicy Kałuży, Cracovia podejmuje Ruch Chorzów. Gospodarze, w ostatniej kolejce przegrali w Poznaniu z Lechem i oddali w tym spotkaniu jeden celny strzał. Skuteczność jednak mieli dobrą, bo padła z tego bramka.

    Zdecydowanie lepiej idzie im w spotkaniach na własnym boisku. Dowodem na tą tezę są statystyki, które mówią o tym, że 5 ostatnich spotkań na własnym stadionie „Pasy” zawsze kończyły z dorobkiem 3 punktów.

    craxa

    Ich rywale z Chorzowa dotychczas bardzo słabo spisywali się na wyjazdach. Ostatnio jednak zrobili swoim kibicom miłą niespodziankę i pokonali po drugiej stronie krakowskich Błoń drużynę Wisły Kraków.

    Nie do końca wiadomo, czy w dzisiejszym meczu zagra Mariusz Stępiński, który przymierzany jest do francuskiego Nantes. Bez niego siła ofensywna „Niebieskich” straci sporo na wartości. W tym spotkaniu faworytem wydają się być jednak gospodarze. Czy tak właśnie będzie?

    W Gliwicach miejscowy Piast zagra z Pogonią Szczecin. Mecz dwóch drużyn, którym raczej nie grozi ani spadek, ani puchary (taaa, nazwanie udziału polskich drużyn w rozgrywkach europejskich szumnie pucharami, to jednak przesada, ale innego określenia nie możemy znaleźć).

    Miejscowi bardzo upodobali sobie remisy. W ostatnich 5 grach, dzielili się punktami z przeciwnikami aż 4 – krotnie. Czy dzisiaj w końcu będą w stanie sięgnąć po 3 punkty?

    Nie będzie to takie proste, ponieważ „Portowcy” wydają się mieć już kryzys formy za sobą. Co prawda, jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale zapakowanie Termalice 5 goli robi wrażenie. Takie rezultaty w naszej lidze zdarzają się już naprawdę rzadko. Powinno paść kilka bramek w tym spotkaniu.

    Na koniec dnia, spotkanie pomiędzy rezerwami Legii Warszawa, a Arką Gdynia. Przed „Wojskowymi” ostatnia prosta do historycznego awansu do Ligi Mistrzów. Z tego właśnie powodu Besnik Hasi zapowiedział, że zagrają zmiennicy. A to nie wróży nic dobrego. Jeśli ktoś przegrywa rywalizację, z będącymi w katastrofalnej formie zawodnikami pierwszego składu, to jak zaprezentuje się na tle dobrze grającej Arki?

    arka-wisla-laczy-nas-pasja

    Trzeba powiedzieć to jasno, to ostatni mecz ligowy w tym sezonie, który odpuszcza Legia. Gdynianie mają więc niepowtarzalną okazję do tego, aby przełamać swoją wyjazdową niemoc i zdobyć 3 punkty przy Łazienkowskiej.

    Znając życie, to świetnie zaprezentuje się Mateusz Szwoch, który jest wypożyczony z Legii. Zwykle tak bywa, że ci wypożyczeni bardzo dobrze prezentują się powracając do Warszawy. Jeśli wygrywać przy Łazienkowskiej, to kiedy jak nie dziś?

    Komentarze