Ekstraklasa: Plus i minus ósmej kolejki

    Po takiej kolejce, jak ta zakończona wczoraj, aż miło wybierać plusa i minusa. Do łatwych zadań to nie należy, bo znalazło się parę niespodzianek zarówno pozytywnych jak i negatywnych, ale że od przybytku głowa nie boli – oto nasze typy.

    Zacznijmy od plusa. Wybór zdecydowanie trudniejszy, bo mile zaskoczyła np. Lechia Gdańsk, która po siedmiu latach w końcu wygrała w Krakowie przy Kałuży, Górnik Łęczna potrafiący odrobić trzybramkową stratę i doprowadzić do remisu na stadionie Piasta, czy Bruk-Bet Nieciecza bijący mistrza kraju na własnym boisku.

    Nie zapominajmy o indywidualnych popisach. Bramka Konstantina Vassiljeva, dublet ustrzelony przez Robaka w meczu Lecha z Pogonią, czy bardzo udany debiut trenerski Nenada Bjelicy na ławce Kolejorza.

    My postanowiliśmy uhonorować zawodnika, o którym nieco zapomnieliśmy, a który, podobnie jak Robak, popisał się dubletem i w dodatku dał zwycięstwo swojej drużynie. W ostatnim poniedziałkowym meczu, pomiędzy Śląskiem Wrocław a Ruchem Chorzów, padł wynik 2:1 dla gości, a oba gole zdobył nie kto inny jak Piotr Ćwielong.

    Kto pamięta bramkę strzeloną przez byłego zawodnika Śląska, ręka w górę! Od wyjazdu z Wrocławia do niemieckiego Bochum kompletnie ucichło o Ćwielongu. Nie wnikając w przyczyny, wyjazdu na zachód nie może on uznać za zbytnio udany. A przecież odchodził po dobrym sezonie, w którym strzelił osiem bramek i już po transferze został nawet powołany do narodowej reprezentacji.

    image
    5 zdjęcia

    Teraz wrócił do swojego macierzystego klubu i po dziewięciu latach znowu strzela. Kilka kolejek musieliśmy poczekać żeby oglądać jego trafienia, ale kiedy już padły, to od razu dwa i to dające zwycięstwo. Miejmy nadzieję, że dla trzydziestolatka nie będzie to jednorazowy wyskok i w następnym meczu z Termaliką dorzuci coś do swojego strzeleckiego dorobku w tym sezonie.

    Minus. Frajerski Piast, nieudolna Legia czy Wisła, w stosunku do której brakuje już epitetów? Każda z tych ekip zasługuje na miano negatywnego bohatera tej serii gier, ale jest zespół, po którym spodziewaliśmy się znacznie więcej przed sezonem, a który znalazł się na równi pochyłej i pędzi w dół z prędkością „TeŻeWe”.

    Zagłębie Lubin, bo o nim mowa, było rewelacją ubiegłego sezonu. Do bólu efektywne, z genialnym Starzyńskim, który zasłużył na grę w reprezentacji, kwalifikujące się do europejskich pucharów. Dziś to póki co cień tamtego zespołu.

    Póki grali w eliminacjach Ligi Europy, w Ekstraklasie też szło nieźle – trzy pierwsze spotkania, trzy zwycięstwa. W pucharach niestety nie udało się dostać do fazy grupowej i mogłoby się wydawać, że teraz podopieczni Piotra Stokowca mogą skupić się wyłącznie na własnym podwórku.

    zaglebie-wisla-plock-laczy-nas-pasja-porazka

    Z lubinian uszło jednak powietrze. Cztery kolejne remisy wróżyły początek kryzysu, ale w myśl zasady – nie możesz wygrać, szanuj remis, nikt nie bił jeszcze na alarm. Ósma kolejka przyniosła jednak pierwszą porażkę w sezonie i to z beniaminkiem z Płocka na własnym boisku. Czy to może być początek serii meczów przegranych? Tego Zagłębiu nie życzymy, ale w kolejnym spotkaniu zmierzą się z Legią na Łazienkowskiej i choć mistrzowie kraju dalecy są od optymalnej formy, a w głowach mają pewnie Ligę Mistrzów, to wywieźć punkty z Warszawy będzie piekielnie trudno.     

    Komentarze