Ekstraklasa: Plus i minus jedenastej kolejki

    Za nami kolejna seria ekstraklasowych spotkań, już jedenasta w tym sezonie. Kogo możemy nagrodzić po tym weekendzie, a kto dał ciała? Kto podczas reprezentacyjnej dwutygodniowej przerwy może zadowolony z siebie przygotowywać się do kolejnych meczów, a kto powinien popracować nad poprawą swojej gry?! Przed Wami nasza ocena tej kolejki i jej największe plus oraz minus.

    Pozytywnych zaskoczeń, jak zawsze, było sporo. Lech Poznań i Bruk-Bet Nieciecza, które potrafiły wstać z kolan i mimo niekorzystnego wyniku odrobić straty i wygrać swoje spotkania na boisku przeciwnika, odmieniona Legia, która dosłownie zmiażdżyła gdańską Lechię i kilku piłkarzy Wojskowych, jak choćby Odjidja-Ofoe, który pokazał, że w piłkę grać naprawdę potrafi.

    Naszym zdaniem wyróżnić należy jednak zawodnika innej drużyny, która podobnie jak warszawiacy, próbuje się odbudować i której wychodzi to póki co całkiem nieźle. Krakowska Wisła kryzys ma już chyba za sobą. W ostatnich trzech spotkaniach zdobyła siedem punktów, czyli o cztery więcej niż w pierwszych ośmiu kolejkach. Tym razem wyszarpała komplet punktów w Płocku, a gola na wagę zwycięstwa strzelił w doliczonym czasie gry Patryk Małecki.

    I to właśnie Mały jest naszym plusem jedenastej kolejki. Bramka strzelona Nafciarzom była jego już czwartym trafieniem w tym sezonie. Dwa pierwsze udało mu się zdobyć w przegranych 2:1 meczach z Cracovią i Jagiellonią, ale kolejne dawały już Białej Gwieździe zwycięstwa. Najpierw trafiał na 1:0 z Piastem Gliwice, a w ostatnią sobotę popisał się pięknym strzałem w doliczonym czasie gry i ustalił wynik w Płocku na 3:2 dla gości.

    Małecki wyrósł na lidera swojej drużyny i widać, że zostawia serce na boisku. Chyba nikt w krakowskiej ekipie nie walczy w każdym meczu tak jak on. Już w końcówce poprzedniego sezonu, kiedy trenerem krakowian został Dariusz Wdowczyk, widać było, że Mały będzie odgrywał ważną rolę w jego zespole. Teraz, kiedy Wiśle nie szło, Małecki dawał z siebie wszystko w każdym meczu, ale nawet wyróżniając się na tle słabo grających kolegów z drużyny, nie był w stanie w pojedynkę wygrywać meczów. To się zmieniło, pozostali zawodnicy Wisły złapali formę, a Patryk wziął na siebie ciężar zdobywania zwycięskich goli. Brawo i oby tak dalej.

    malecki-mecz-z-wisla-plock-laczy-nas-pasja

    Wybierając minusa jedenastej serii gier nie mogliśmy obojętnie przejść obok niedzielnego meczu Cracovii z Koroną Kielce. Jeśli nawet w poprzednich spotkaniach ktoś negatywnie nas zaskoczył, to wszystko poszło w niepamięć, kiedy patrzyliśmy jak zespół Tomasza Wilmana traci sześć bramek. Panowie, tyle goli nie traci już nawet Legia w Lidze Mistrzów!

    Nie ma chyba sensu szukać winowajców i obarczać kogoś personalnie za stratę aż tylu goli. Jeśli zespół pozwala rywalowi aż sześciokrotnie wpakować piłkę do swojej bramki, to winni są wszyscy obecni na murawie.

    W ostatnich trzech spotkaniach Korona straciła aż dwanaście bramek i w tym momencie jest drużyną z najsłabszą defensywą w całej Ekstraklasie – dwadzieścia trzy gole stracone. Proponujemy trenerowi Wilmanowi, aby podczas reprezentacyjnej przerwy solidnie popracował nad defensywną grą swojego zespołu.

    Komentarze