Ekstraklasa: Plus i minus dziewiątej kolejki

    Plusów i minusów po dziewiątej serii gier Ekstraklasy mamy znowu zatrzęsienie. Cały Górnik Łęczna z Boninem na czele, wygrywająca Wisła Kraków, Jaga z Vassiljevem strzelającym kolejną bramkę, Kante z dwoma trafieniami w jednym meczu, to wszystko pozytywnie nas zaskoczyło. Zganić wypadałoby Śląsk i Legię, które jeszcze na własnym boisku nie wygrały, czy nieudolnego Piasta lub Koronę za całokształt.

    Ale dzisiaj będzie trochę inaczej. W niedzielę mieliśmy niewątpliwą przyjemność gościć na stadionie gdańskiej Lechii i podziwiać na żywo pojedynek z Lechem Poznań. Pierwszy raz odwiedziliśmy Stadion Energa Gdańsk i jesteśmy zachwyceni. Plusem tej kolejki postanowiliśmy uhonorować ogólnie mówiąc poziom organizacyjny i wrażenia artystyczne na tym spotkaniu.

    Oczywiście ten konkretny mecz to tylko przykład tego jak może i powinno wyglądać spotkanie w polskiej lidze, w prawie czterdziestomilionowym kraju, gdzie piłka nożna jest sportem narodowym.

    Największe wrażenie robi sam stadion, ale przecież nie jest jedynym nowoczesnym obiektem w Ekstraklasie. Śląsk, Legia, Lech czy Cracovia nie mają się czego wstydzić. Nawet Termalica ma niebrzydki obiekt, niedawno odnowiony, z bazą treningową i dużym kompleksem sportowym wokół. Nie można powiedzieć więc, że brak nam infrastruktury.

    Na meczu było oficjalnie 26 054 widzów. Wynik, jak na Ekstraklasę, imponujący. Rekordowa frekwencja w tym sezonie. I to już daje do myślenia. Na każdym spotkaniu, oczywiście w miarę możliwości zapełnienia trybun, powinna być taka liczba. Aż przykro się robi, kiedy porównamy to z frekwencją np. podczas pojedynku Łęcznej z Koroną – 2 401 kibiców.

    lechia-kibice-laczy-nas-pasja

    Przed rozpoczęciem meczu i w przerwie – występ zespołu Baltica Cheerleaders, grupy tanecznej dziewcząt dopingującej piłkarzy z Gdańska. Również w przerwie konkurs jednego ze sponsorów, polegający na rzucaniu piłeczek tenisowych w trybuny. Nawet wyczytywanie liczby widzów zebranych na trybunach spiker starał się zmienić w małe „szoł”, odkrywając cyfry jedna po drugiej.

    Audiodeskrypcja dla osób niewidomych i niedowidzących, to kolejne udogodnienie dla kibiców, którzy nie mogą zobaczyć tego co dzieje się murawie, a chcą poczuć atmosferę meczu. System ten polega na szczegółowym przekazie, przypominającym radiowy, tego co dzieje się na boisku.

    No i oczywiście doping. Pełne dziewięćdziesiąt minut wspierania swojego zespołu przez miejscowych fanów. Na ciszę nie było co liczyć! Tak powinien wyglądać każdy mecz w cywilizowanym kraju, jakim jest Polska.

    Minusa chyba sami się domyślacie… Piłkarski poziom tego widowiska, mimo iż nie było na nasze warunki takie złe, daleki był od jego oprawy. Mamy wszystko, by organizować spotkania, których nie powstydziłyby się największe ligi kontynentu, niestety jeden Krasić nie sprawi, że nagle zawita do nas Europa…

    Komentarze