Ekstraklasa: Plus i minus dziesiątej kolejki

    Przyznamy się szczerze, że coraz trudniej wybierać nam plusa i minusa kolejki w naszej Ekstraklasie. Może dlatego, że brakuje nam już obiektywizmu, pewnie za dużo meczów już widzieliśmy i żaden z zawodników nie wybija się na tle innych na tyle, aby jakoś specjalnie go wyróżnić. Bo akurat tych, którzy dają ciała jest co kolejkę tylu, że samo wyliczanie nazwisk zajęłoby za dużo miejsca.

    Możliwe też, że w całej naszej ligowej szarzyźnie wszyscy zawodnicy trzymają tak podobny poziom, że łatwiej pochwalić czy zganić całą drużynę. I tak też zrobimy dzisiaj. Ale żeby nie było tak kolorowo, to plusa i minusa dostaną po dwie ekipy.

    Zacznijmy od tych, w ten weekend oczywiście, gorszych. Minusa dajemy na spółkę Bruk-Betowi Termalica Nieciecza i Wiśle Płock jako nagrodę w kategorii „Jak zabić miłość do futbolu w niecałe dwie godziny”!

    W sumie to chyba nawet nie wiemy, czy miłość zabita została, bo przyznamy szczerze, że po przerwie lekko się zdrzemnęliśmy i obudziliśmy się dopiero na mecz Wisły Kraków z Legią. Z tego co zapamiętaliśmy, to na boisku nie działo się nic godnego uwagi bardziej niż przejeżdżający ulicą autobus. Ot, kopanina jak na orliku. Gdyby chociaż bramki padły! Ale nie, to zbyt duże wymagania.

    wisla-plock-laczy-nas-pasja

    Tym bardziej bolało patrzenie na to „widowisko”, bo spodziewaliśmy się zdecydowanie więcej po trzeciej drużynie ligi i beniaminku, który w Ekstraklasie prezentował do tej pory całkiem przystępny dla oka futbol, w dodatku z kilkoma kreatywnymi zawodnikami w kadrze.

    Przejdźmy do pozytywów. Przed tą serią gier trzy ekipy miały taką samą liczbę punktów – wspomniana Termalika oraz Lechia Gdańsk i Jagiellonia Białystok. Potknięcie Słoników wykorzystały dwie pozostałe ekipy i odskoczyły im na dwa punkty.

    Plusem dziesiątej serii gier ogłaszamy więc piłkarzy Piotra Nowaka i Michała Probierza. Ci pierwsi ograli 2:1 Ruch Chorzów, drudzy wyszarpali trzy punkty Koronie Kielce. Lechia prowadziła 2:0 już po trzynastu minutach, przed przerwą jednak chorzowianie złapali kontakt. Udało się dowieźć wynik do końca i zawodnicy z Gdańska byli nawet przez chwilę liderami tabeli.

    Więcej problemów miała Jaga. Do sześćdziesiątej ósmej minuty przegrywała 0:1, ale pokazała charakter i w trzy minuty przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wróciła na pierwsze miejsce, udowadniając przy okazji, że całkowicie na nie zasługuje.

    frankowski-zdobywa-gola-laczy-nas-pasja

    Dla obu drużyn mały plusik za to, że w spotkaniach z ich udziałem padło po trzy bramki, a w tej kolejce to naprawdę niezły wyczyn!

    Komentarze