Ekstraklasa: Pierwsza jesienna niedziela

    Dziesiąta kolejka Ekstraklasy jest pierwszą prawdziwie jesienną i to widać. Aura ewidentnie udziela się piłkarzom, bo jak to o tej porze roku, częściej pada deszcz niż bramki. Piątek się dostosował, sobota była trochę lepsza, czego zatem spodziewamy się dzisiaj? Ano niczego, ale jak to przy niedzieli, po obiedzie, tylko kanapa i meczyki.

    Zaczniemy o 15.30 w Kielcach, gdzie Korona podejmie Jagiellonię Białystok. Złoto – czerwone barwy będą królować na trybunach – wypisz wymaluj, złota polska jesień! No i mogłoby być leniwie, gdyby nie to, że obie ekipy mają coś do zrobienia. Kielczanie muszą zrehabilitować się za porażkę sprzed tygodnia, a Jagiellonia odzyskać fotel lidera.

    Tylko i aż tyle. Korona tydzień temu dała plamę, a chyba nikt nie podejrzewał, że jest w stanie stracić cztery gole będąc w formie, jaką prezentowali ostatnio. Kiedy dodamy do tego informację, że dali je sobie wbić Górnikom z Łęcznej, to już wygląda źle. Wypadek przy pracy?

    Zobaczymy dziś, bo: a) grają na własnym boisku, na którym są w tym sezonie niepokonani i jeśli dopadł ich jakiś kryzys, to domowa murawa na pewno to zweryfikuje, b) przyjeżdża lider Ekstraklasy po dziewięciu kolejkach – jeżeli Korona stawi mu czoła i wyszarpie punkty, to znaczy, że blamaż z Łęczną można wybaczyć.

    korona-pilkarze-po-porazce-laczy-nas-pasja

    Tyle, że zatrzymać Jagę to nie byle zadanie. Pierwsze miejsce na chwilę jej uciekło, ale dziś może je odzyskać. Jeżeli w formie będzie Kostia Vassiljev to – parafrazując hymn Wielkiej Brytanii – „Boże chroń Koronę”! A jeśli Cernych i Frankowski będą dotrzymywać mu kroku, to i modlitwy nie pomogą!

    O 18.00 w Poznaniu mecz przyjaźni Lech – Arka. Poznaniacy znowu grają z drużyną z Trójmiasta, tym razem jednak u siebie. W ubiegłą niedzielę gościli w Gdańsku i nie wspominają chyba tego wypadu zbyt dobrze. Zagrali niezłe zawody, a mimo to wracali na tarczy.

    Szczególnie zły humor musi mieć Wilusz, który prawie całe spotkanie wytrzymał bez spierniczenia czegoś spektakularnie, nawet nieźle trzymał „tyły”, a na koniec zaliczył „swojaka” – jak niefart to niefart.

    A Arka kolejny tydzień z rzędu gra z klubem zaprzyjaźnionym. Dziś Lech, wcześniej Cracovia. Krakowian nie oszczędzili, chociaż dużo czasu potrzebowali żeby strzelić gola na wagę trzech punktów. Z Lechem może nie pójść tak łatwo, bo zwycięstwo tydzień temu zawdzięczają w dużej mierze nieskuteczności rywala.

    lech-poznan-pilka-nozna-laczy-nas-pasja

    Jeśli Lech stworzy sobie tyle samo sytuacji co Cracovia, ale dopisze mu więcej szczęścia, to gdynianie z Poznania będą wracać w takich samych nastrojach jak poznaniacy z Gdańska tydzień temu.

    Komentarze