Ekstraklasa: Opuchnięta twarz krakowskiego kibica

    Ciężkie jest życie kibica Wisły! Jeszcze kilka lat temu skupiał się tylko nad nowymi sposobami celebrowania mistrzostwa kraju, teraz ćwiczy kolejne sposoby maskowania wstydu. Tak, bo to oni, kibice, w końcowym rozrachunku będą wstydzić się za swój klub. Nie za godło, nie za barwy, nawet nie za piłkarzy, ale za prezesa, zarząd i całą resztę włodarzy, którzy wystawiają na pośmiewisko Białą Gwiazdę. Pisaliśmy wczoraj o decyzji Bogusława Cupiała, który postanowił zatrudnić na stanowisko trenera wiślaków Dariusza Wdowczyka. To jednak tylko kropla w morzu. Mamy wrażenie, że piłkarscy bogowie, siedząc gdzieś na futbolowym Olimpie, zagrali w karty o to, którą drużynę w naszym kraju zgnoją do reszty. Wybrali krakowską Wisłę, a każda decyzja prowadząca do upadku jest dla kibiców jak strzał w pysk, w myśl zasady „bij i patrz czy równo puchnie”!

    Zaczęło się od terminarza, ostatni listopadowy mecz to derby z Cracovią, jeb, pierwszy strzał, porażka, potem cztery szybkie proste, Lech, Legia, Lechia, Pogoń. Rok zakończyli pięcioma strzałami w twarz i to nie były radosne święta dla krakowian. A w nowym roku zaczął się prawdziwy kabaret! 2016 rok na stanowisku trenera rozpoczął Tadeusz Pawłowski, człowiek, którego po wyczynach w Śląsku zatrudniłby tylko desperat! Jak mu poszło wszyscy wiemy, nie wygrał ani razu. Kolejny strzał prosto w mordę! W międzyczasie pracowano nad poprawą wizerunku klubu. Żeby było śmieszniej postanowiono wdać się w przepychanki z Cierzniakiem, zesłano go do rezerw, piłkarz wniósł skargę do Komisji Ligi i po kilku odcinkach niezłego serialu komediowego zapadł wyrok dla niego korzystny. Wisła nie zarobiła ani złotówki, straciła piłkarza a kibice coraz mocniej naciągali na głowy kaptury. Kiedy zwolniono Pawłowskiego pojawił się promyk nadziei, że idzie lepsze, że los się musi odmienić jak śpiewał poeta. Co zaproponowano wiernym fanom ekipy z Reymonta? Franciszka Smudę! Trenera, który miał wyciągnąć drużynę z opresji i utrzymać w lidze, trenera, który jeszcze niedawno  chciał pazurami wyszarpać zadłużonej Wiśle ostatni grosz za zaległy kontrakt. W mediach deklarował miłość do klubu, w domu klecił swoją wybitną polszczyzną wezwania do zapłaty. Tego było za wiele i trybuny jasno wyraziły swoje zdanie na temat powrotu „Franza”. Jak nie Smuda, to gorzej nie będzie! Zakład?! Dawać Wdowczyka! Nie po to przez dekadę wyrabialiśmy sobie opinię klubu, który brzydzi się korupcją żeby teraz jej nie złamać. A jak łamać zasady to spektakularnie! Zatrudnijmy zagorzałego legionistę, który skręcił połowę ligi, Wisłę przy okazji pewnie też! Siarczysty policzek!

    Mecz z Termaliką pewnie nie był ustawiony, zwłaszcza, że w 70. minucie powinno być 5:4 (chociaż dlaczego sędzia nie gwizdał karnego dla Niecieczy on sam tylko raczy wiedzieć), to faktem jest, że za stratę punktów piłkarze z Niecieczy mogą mieć pretensje tylko do siebie. Ktoś jednak chyba wiedział, że Wisła tak czy tak wygra i żeby nie było tak kolorowo, postanowił sympatyków Białej Gwiazdy trzasnąć w pysk taką oto informacją: „Dowiedziałem się, że istnieje temat sprzedaży Wisły. Myślę o tym, ale na obecnym etapie jestem daleki od powiedzenia zarówno „tak”, jak i „nie”.(…) W tym momencie interesuje mnie jedynie Wisła Kraków. Ma to również związek z biznesem, ponieważ chcemy w tym roku zaistnieć na krakowskim rynku. Wisła mogłaby nam pomóc pod względem marketingowym.” Czyje to mogły być słowa? Ano jedynego człowieka, który mógłby robić w świecie futbolu większe głupoty niż te, którymi raczą nas teraz rządzący Wisłą, oczywiście Józefa Wojciechowskiego. Podczas rozmowy z Krzysztofem Domaradzkim dla Forbesa były właściciel Polonii Warszawa wspomniał o tym, że coś jest na rzeczy. Niby konkretów zero, ale zamęt w sercach jest! Cupiałowi chyba powoli nudzi się w Wiśle, kasa ucieka, sukcesów brak a medialna nagonka nie sprzyja interesom. Kto może mieć na tyle odwagi (być na tyle głupi) żeby pakować się w to bagno?! Tylko ktoś kto w takim środowisku czuje się jak ryba w wodzie.

    Każda taka informacja to jak bezczelny „plaskacz” prosto w twarze kibiców, 4:2 we wczorajszym meczu to tylko chwilowe przyłożenie lodu na opuchliznę. Boli, ale zaczyna nam świtać w głowach jedna myśl – tylko solidny wpierdol, czyli spadek, może dać Wiśle otrzeźwienie. Rok rekonwalescencji i można wrócić by bić się o najwyższe cele. Nie życzymy tego kibicom Białej Gwiazdy, bo bez nich liga mocno straci na wartości, ale czasami potrzebna jest terapia szokowa! 

    Foto: eurosport.onet.pl

    Komentarze