Ekstraklasa: Odliczanie numer dwa czas zacząć!

    Ponad miesiąc temu rozpoczynaliśmy odliczanie do końca rundy zasadniczej Ekstraklasy, podziału punktów i tabeli na dwie grupy – mistrzowską i spadkową.  Musimy przyznać, że w tym roku reforma ESA37 wygląda naprawdę korzystnie, bo gwarantuje nam emocje do samego końca. W walce o tytuł łeb w łeb idą Piast i Legia, o europejskie puchary bije się pięć drużyn, przecież Lech też nie powiedział ostatniego słowa i tylko Ruch wydaje się być zespołem, który ma pewne utrzymanie, nie bije się już o nic bo przecież puchary w Chorzowie potrzebne są jak głuchemu radio. Grupa spadkowa natomiast to jedna wielka niewiadoma, na trzy kolejki przed końcem matematyczne „szanse” na spadek ma jeszcze każda drużyna. Obserwowanie ostatnich kolejek traktujemy więc wręcz jako nasz obowiązek, bo każda z nich może nam przynieść niespodziewane rozstrzygnięcia! W piątkowy wieczór dwa mecze, które umownie można nazwać „meczem o życie” i „meczem na szczycie”.

    O osiemnastej ten pierwszy, „o życie”. Podbeskidzie podejmie Koronę Kielce i dla „Górali” wydaje się być to już ostatni dzwonek na zmianę miejsca w tabeli i „być albo nie być” w Ekstraklasie”. Dramatyczne okoliczności, jakie towarzyszyły Podbeskidziu przy spadku do dolnej ósemki, nie mogą być cały czas usprawiedliwieniem tak marnej gry! Wiosna w wykonaniu podopiecznych Robert Podolińskiego była całkiem niezła i z każdej strony pojawiały się głosy, że zasługują oni na grupę mistrzowską i utrzymanie. Coś się jednak zacięło, po podziale punktów Podbeskidzie nie zdołało zdobyć ani jednego punktu przegrywając wszystkie cztery mecze. Za bardzo dobrą w ich wykonaniu końcówkę rundy zasadniczej nikt nie da im przecież pewnego miejsca w przyszłorocznych rozgrywkach Ekstraklasy. Futbol to, na szczęście dla kibiców, dziedzina życia, w której nie dostaje się niczego za zasługi, swoją klasę trzeba udowodnić jeszcze na boisku. A tej póki co pod Klimczokiem brak! Dzisiejsze spotkanie z Koroną Kielce będzie dla nich kluczowe, do końca rozgrywek mają do rozegrania trzy mecze, dziewięć punktów do zdobycia i w kalendarzu pojedynek z bezpośrednim rywalem o utrzymanie, Górnikiem Łęczna. Niemożliwe nie istnieje, zwłaszcza w polskiej piłce! Udowadnia to dzisiejszy przeciwnik „Górali” – Korona Kielce. Zespół, który przed startem sezonu skazywany był na degradację. Kielczanie od dziesięciu spotkań są niepokonani i zajmują drugie miejsce w grupie, ostatnio ograli rewelację ostatnich tygodni, Wisłę Kraków. Nad strefą spadkową mają pięć punktów przewagi i chyba tylko cud mógłby sprawić, że nie dowiozą takiej zaliczki punktowej do końca sezonu. Czy to jednak oznacza, że nie potraktują spotkania z Podbeskidziem na serio? Absolutnie nie! Dzisiejsze zwycięstwo może im zagwarantować spokój na dwie ostatnie kolejki i możliwość myślenia o kolejnym sezonie w Ekstraklasie.

    W drugim spotkaniu Wisła Kraków podejmie Jagiellonię Białystok. Reklamowanie tego meczu jako pojedynku na szczycie to jak reklamowanie komedii romantycznej, w której główne role grają Magda Gessler i Antoni Macierewicz! Niby konwencja się zgadza, ale żeby miał to być hit – szczerze wątpimy! Tak czy tak, Wisła to lider grupy spadkowej, Jagiellonia zajmuje miejsce trzecie, ale z taką samą ilością punktów. Piłkarze Wdowczyka, od momentu kiedy objął on krakowski zespół, nie przegrywali. Dobra passa zakończyła się dopiero w ostatniej kolejce w Kielcach. Podobać nam się może zwłaszcza zmiana stylu gry i cudowne odrodzenie niektórych zawodników – patrz Małecki! W spadek nikt w Krakowie nie wierzy, ale żeby zakończyć sezon jakimś pozytywnym akcentem i z nadzieją na lepszy przyszły rok, wypadałoby grupę spadkową wygrać! Podobne odczucia mają kibice i piłkarze z Podlasia. Drużyna Probierza gra w kratkę, ale przewaga punktowa nad miejscami spadkowymi jest duża. Zespół może być jednak nieco rozbity, choćby z powodu pojawiających się ostatnio plotek o kolejnej wyprzedaży zawodników, co w Białymstoku stało się już niejako coroczną tradycją!

    Dla układu tabeli dzisiejsze spotkania są bardzo ważne. Dla Podbeskidzia zwycięstwo będzie przedłużeniem nadziei na utrzymanie, dla pozostałych trzech ekip trzy punkty to gwarancja pewnej gry w przyszłorocznych rozgrywkach Ekstraklasy. Z założenia więc możemy spodziewać się walki i sporych emocji.

    Foto: cksport.pl

    Komentarze