Ekstraklasa: Nowe porządki

Takie rozstrzygnięcia mogły zdarzyć się zawsze, wszak nasza Ekstraklasa to niezmiernie wyrównana liga, ale powoli przyzwyczajamy się do tego, że są na porządku dziennym. Legia Warszawa i Lech Poznań grają swoje mecze jednego dnia i przegrywają. Zespoły nie tak dawno wymieniane zawsze jak faworyci nie tylko swoich spotkań, z kim by nie grali, ale zawsze pretendenci do zdobycia mistrzostwa.

Dziś poziom ligowych średniaków, odległe miejsca w tabeli i drżenie kibiców obu drużyn o wynik. Kiedy patrzymy na tabelę, to nie możemy powstrzymać się od ironicznego uśmiechu. Jaga, Lechia, Nieciecza, Zagłębie, Wisła Płock i Korona Kielce. Tak przed dzisiejszym meczem Arki z Cracovią wygląda pierwsza szóstka najlepszych ekip Ekstraklasy.

 I chociaż kolejek było dopiero dziewięć, a kolejność na koniec sezonu może być odwrotna, np.  Wojskowi odpalą i znowu zdobędą mistrzostwo, to dzisiaj widząc miejsca Legionistów, Śląska czy Wisły Kraków aż chce się człowiekowi śmiać.

Wczoraj Lech Poznań zawitał do Gdańska i trzeba przyznać, że spotkanie godne było meczu nie tylko polskiej ligi, ale powiedzmy eliminacji Ligi Europy. Na trybunach 26 tysięcy osób, występy cheerleaderek, doping od pierwszego do ostatniego gwizdka. Nawet sam mecz nie był zły.

Poznaniakom trzeba oddać, że od początku przeważali i to oni stwarzali sobie więcej sytuacji. Na szczęście dla gdańszczan dobrze dysponowany był Milinkovic – Savic. Poznaniacy często atakowali skrzydłami i po jednej z takich akcji, konkretnie dośrodkowaniu Makuszewskiego, padła pierwsza bramka strzelona przez Robaka.

robak-w-pojedynku-z-wojtkowiakiem-laczy-nas-pasja

Lechia, jeśli już czymkolwiek mogła zagrozić bramce Burica, to tylko po akcjach Krasica. Gość jest niesamowity. Był wszędzie – w obronie, w pomocy i w ataku. Gdyby się dało, to pewnie i pomagałby na linii bramkowej.

Gola wyrównującego strzelił jednak Marco Paixao, na raty pokonując bramkarza gości. Obrazu gry to jednak bardzo nie zmieniło, bo to Kolejorz częściej atakował. Co jednak z tego, jeśli ma się w składzie Wilusza. Nie pasuje on do Lecha, bo grając w tej drużynie ma zwyczajnie pecha.

Nawet jak wyjdzie mu mecz, to można być pewnym, że na koniec i tak coś spieprzy. Tak było i wczoraj, kiedy od niego odbiła się piłka i w samej końcówce meczu wpadła do własnej bramki. Lechia – Lech 2:1 i witamy w nowej rzeczywistości.

Legia Warszawa – Zagłębie Lubin zamykało niedzielę z Ekstraklasą. Obstawianie mistrza kraju jako faworyta tego pojedynku wydawało się nieco zabawne. Jasne, przełamanie na własnym boisku musi w końcu nadejść, ale nie w takiej formie.

Wojskowi, podobnie jak Śląsk, u siebie jeszcze nie wygrali. I zabawnie wygląda tabela meczów domowych, gdzie zamykają stawkę a prowadzi Termalica, Arka i Korona.

czerwinski-legia-laczy-nas-pasja

Pastwić się nad Legią po przegranym 2:3 meczu nie ma już sensu. To, że jest źle, każdy widzi, ale cieszyć trzeba się z pozytywów. Leśnodorski oficjalnie ogłosił, że Hasi nie jest już trenerem Legii, a drużynę póki co poprowadzi Vuković. Ta wiadomość mogła choć trochę osłodzić kibicom gorycz kolejnej porażki.

Dzisiaj obejrzymy jeszcze mecz przyjaźni pomiędzy Arką Gdynia i Cracovią i będziemy mogli zamknąć dziewiąta serię gier Ekstraklasy. Kolejkę, której poziom znowu nas nie zawiódł i która zapowiada, że kolejny weekend znowu spędzimy przed telewizorami.

Komentarze