Ekstraklasa: Niedziela przeklętych i pojedynek frajerów

Pięknie nam się to wszystko póki co układa. Inauguracyjny weekend Ekstraklasy dostarcza nam wiele emocji, sporo goli i ciekawych rozstrzygnięć. Dzisiaj wręcz nie wypada więc aby było inaczej. A dodatkowym smaczkiem jest to, że dzisiaj grają ekipy nad którymi wisi klątwa pucharów. Wczoraj próbowała pokonać ją Legia i jak wyszło, wszyscy wiemy, jedynie remis z Jagą.

W niedzielne popołudnie na pierwszy ogień pójdzie Zagłębie Lubin, które spróbuje nie dać ograć się Koronie Kielce. Podopiecznym Piotra Stokowca póki co w eliminacjach do Ligi Europejskiej idzie całkiem nieźle dlatego ogromnie ciekawi jesteśmy jak przełoży się to na rozgrywki ligowe.

Lubinianie na pewno podbudowani są przebrnięciem pierwszej rundy europejskich rozgrywek, w której wyeliminowali Slavię Sofia i pierwszym niezłym meczem z Partizanem.

Przypomnijmy, że w Belgradzie, pomimo tego że dużą część meczu grali w dziesiątkę, Lubinianie bezbramkowo zremisowali, co daje im niezłą pozycję wyjściową przed rewanżem na własnym boisku.

Zanim jednak rewanż w Lidze Europejskiej, najpierw trzeba powalczyć z kielecką Koroną. Niby jak na start ligi przeciwnik idealny, bo zdecydowanie do ogrania, to przeczucie mówi nam, że nie będzie łatwo.

janoszka-zaglebie-laczy-nas-pasja

Korona już w tamtym sezonie skazywana była na spadek, bankructwo i rozwiązanie. Nic takiego się jednak nie wydarzyło, bo Koroniarze, przynajmniej na początku sezonu, lali kogo popadnie. Kto powiedział, że w tym roku nie może być podobnie?

Niestety z Kielcami pożegnał się trener Marcin Brosz i to chyba jest największe osłabienie drużyny. W tym sezonie budową drużyny zajmie się Tomasz Wilman, a materiał do pracy też ma zgoła inny niż poprzednik.

W zespole nie zobaczymy raczej w tym roku Cabrery, odeszli Sylwestrzak, Sierpina, Fertovs czy Jovanovic. Nie przesądzajmy jednak o wyniku tego meczu. Klątwa pucharów wisi nad Zagłębiem, nie zdziwi nas więc jeśli Korona zagra najlepszy mecz w swojej historii.

O 18:00 pojedynek frajerów. Możemy tak pisać. Każdy zespół, który kompromituje się na arenie międzynarodowej i zbiera oklep w pucharach powinien dożywotnio otrzymywać „honorowy” tytuł „frajera”, przyznawany „za zasługi”.

Dziś więc zagrają tegoroczni laureaci, Cracovia i Piast, jakby nie było, czwarta i druga drużyna ubiegłego sezonu. Powinniśmy więc oczekiwać wisienki na torcie tego weekendu, prawda? Jakoś jednak nie jesteśmy przekonani, że to spotkanie dostarczy wielu wrażeń.

piast-porazka-laczy-nas-pasja

Krakowianie chyba jeszcze nie otrząsnęli się po porażce, a właściwie dwóch, z arcymocnym wicemistrzem Macedonii, Shkendiją. Piast natomiast wciąż pewnie liże rany bo batach jakie dostali od IFK Göteborg. Jak więc mamy się spodziewać fajerwerków?

Na szczęście to polska liga, gdzie wszystko może się zdarzyć. Może i Europa jest dla nas za mocna, a Macedonia i Szwecja to wciąż przy nas giganci europejskiego futbolu, ale kiedy gramy między sobą, to poziom nagle przestaje być aż tak ważny i chcemy tylko dobrego widowiska i coraz częściej takie dostajemy. Oby i tej niedzieli.

Komentarze