Ekstraklasa: Nieciecza mistrz, Piast jak Milan i debiut Bjelicy

    Wszystko poszło zgodnie z planem, ekstraklasowy piątek był tylko przystawką, a wczoraj mogliśmy cieszyć się daniem głównym. Podziało się całkiem sporo i licząc na prawo serii dzisiaj też oczekujemy paru niespodzianek.

    Powtórkę z nieudanego debiutu w polskiej lidze zaliczył Radosłav Latal. Ten pierwszy zakończył się porażką Piasta z Koroną, ale wczoraj gliwiczanie przeszli samych siebie. Normalnie porównanie do Milanu byłoby największą nobilitacją, ale akurat mamy na myśli pamiętny finał Ligi Mistrzów z Liverpoolem, gdzie przewaga 3:0 do przerwy nie wystarczyła do zdobycia tytułu.

    Piast trzema bramkami prowadził już po dwudziestu pięciu minutach i nikt nie miałby pretensji gdyby zabili spotkanie starając się dowieść wynik do końca. Nawet gol Grzegorza Piesio na 3:1 nie dawał graczom z Łęcznej zbytnich nadziei na odwrócenie losów spotkania. A kiedy wynik utrzymuje się do 90. minuty to śmiało można wyłączyć telewizor i wyjść na sobotni spacer z rodziną.

    Kto tak jednak zrobił, niech żałuje. Dwie bramki w końcówce meczu Javiego Hernandeza dały Górnikom remis a Piastowi nominację do największego minusa kolejki i frajera weekendu.

    Barcelona Kielce pokonała 1:0 Arkę Gdynia i przez chwilę była nawet wiceliderem. Porównanie do Katalończyków oczywiście na wyrost, ale akcja bramkowa wykończona przez Sekulskiego – palce lizać. To już jego piąty gol w tym sezonie i jak tak dalej pójdzie to jeszcze przypadkiem na mecze Korony zacznie przyjeżdżać Adam Nawałka. A tak na poważnie, kielczanie u siebie wciąż niepokonani, a Arka może pochwalić się w dalszym ciągu tylko jedną wyjazdową wygraną – z Legią!

    korona-radosc-po-golu-laczy-nas-pasja

    Z Legią, która miała szansę i powinność rehabilitacji w Niecieczy. No, ale stołeczny klub po raz kolejny wyłożył się w najmniejszym z ekstraklasowych miast. Stara zasada mówi, że jeśli bijesz mistrza, to sam jesteś mistrzem. Zawodnikom Termaliki udało się to w tamtym sezonie, zanim jeszcze Legioniści sięgnęli po tytuł, udało się i w tym, kiedy przyjechała do nich najlepsza drużyna ubiegłego sezonu.

    Wniosek jest prosty – Bruk-Bet mistrz. Na pierwszy rzut oka ktoś mógłby powiedzieć, że Wojskowi odpuścili przed zbliżającym się meczem Ligi Mistrzów. Ale jeśli spojrzymy na skład Legii, to nie ma mowy o jakimkolwiek odpuszczaniu.

    Gdyby trenerem w Warszawie był Probierz, to pewnie już od dzisiejszego ranka prowadziliby zajęcia z juniorami. 2:1 dla Termaliki i co z tego, że oba gole dla gospodarzy po rzutach karnych?! Wynik idzie w świat, Legia może spaść nawet na trzynaste miejsce w tabeli, a Nieciecza póki co druga, cuda…

    Kto ma prawo, a nawet obowiązek, zaskoczyć nas dzisiaj? Czekamy przede wszystkim na mecz Lecha Poznań z Pogonią Szczecin. Oficjalnie zadebiutuje na ławce trenerskiej Kolejorza Nenad Bjelica. W trakcie reprezentacyjnej przerwy miał sporo czasu, żeby odcisnąć na drużynie swoje piętno i jeśli pogłoski o jego stylu mówią prawdę, to powinniśmy zobaczyć dziś Lecha walczącego i biegającego do ostatniego gwizdka.

    bjelica-sylwetka-laczy-nas-pasja

    W drugim spotkaniu Jagiellonia podejmie krakowską Wisłę. Ci pierwsi będą starali się wrócić na fotel lidera, ci drudzy przerwać passę sześciu przegranych meczów ligowych i złapać punkty, które pozwolą im wygrzebać się z dna tabeli.

    Komentarze