Ekstraklasa: Może oni powalczą o Ligę Mistrzów za rok?

    Nie zapeszając, wielkimi krokami nadchodzi moment, w którym po dwóch dekadach oczekiwań polska drużyna powalczy w Lidze Mistrzów. Dzisiaj swoje mecze w Ekstraklasie rozegrają niedawni mistrzowie kraju, którym ta sztuka się nie udała – Śląsk Wrocław i Lech Poznań.

    Czy we Wrocławiu i Poznaniu spojrzą w kierunku Warszawy z lekką zazdrością i pomyślą „to mogliśmy być my”? Pewnie tak, ale my mamy nadzieję, że zamiast rozpamiętywać przeszłość, oba zespoły skupią się na tym, by walczyć o pierwsze miejsce w lidze i możliwość reprezentowania nas w Champions League w kolejnym sezonie.

    Sytuacja Legii pokazała, że nawet słabo grając, przy odrobinie szczęścia w losowaniu, można trafić na naprawdę łatwych przeciwników. Między Bogiem, a prawdą wątpimy, że wpłynie to mobilizująco na zawodników jakiegokolwiek polskiego klubu, ale łudzić się zawsze warto.

    Pierwszy, o godzinie 18.00, powalczy Śląsk Wrocław. Niech nikogo nie zmyli jego dziesiąta pozycja w tabeli. Kolejek było dopiero pięć i w tej ostatniej wrocławianie przegrali swoje jedyne dotychczas spotkanie.

    Mało tego, tydzień temu stracili pierwsze bramki. Gdyby dziś dzielić punkty mieliby tylko trzy oczka straty do lidera. Póki tabela jest jeszcze tak spłaszczona, próżno szukać faworytów.

    slask-lech-laczy-nas-pasja

    Zwłaszcza, że do Wrocławia przyjeżdża dziś Wisła Płock, zespól, który sprawia wrażenie, jakby dopiero się rozkręcał. Po dobrym początku i zwycięstwie w meczu z Lechią Gdańsk, trochę obniżyli loty, zanotowali dwie porażki i remis, ale w ostatniej kolejce udało im się wygrać z niepokonaną w tym sezonie ligowym Jagiellonią.

    Trzeba przyznać, że trochę im się poszczęściło, bo w tamtym spotkaniu szybko opuścił boisko Vassiliev, architekt dobrej gry podopiecznych Michała Probierza.

    Odnotować jednak trzeba, że piłkarze z Płocka przełamali swoją klątwę i po raz pierwszy nie oddali zdobytego prowadzenia. W trzech ostatnich spotkaniach, to oni pierwsi zdobywali bramkę i łącznie zdołali uciułać w nich jeden punkt.

    O 20.30 do małopolskiej Niecieczy zawita wielki Lech Poznań. Może ostatnio ta jego wielkość nieco przybladła, ale nie przyjedzie dziś na mecz z Bruk-Betem jako zespół bez zwycięstwa.

    Tydzień temu w meczu przyjaźni z Cracovią okazali się lepsi i wygrali 2:1. Czy to oznacza powrót na właściwe tory i początek serii zwycięstw? Tak daleko byśmy się nie zapędzali, ale morale w ekipie Jana Urbana na pewno mocno poszło w górę i dziś będą chcieli pójść za ciosem.

    jan-urban-lech-poznan-laczy-nas-pasja-2

    Jeśli się uda, to cios ten może być nokautujący dla piłkarzy z Niecieczy. Ci mocno oberwali w poprzedniej kolejce od Pogoni Szczecin, bo aż piatką. Na własnym podwórku nie powinno być aż tak źle, bo w domowych meczach są w tym sezonie niepokonani.

    Rok temu udało się Termalice pokonać Lecha Poznań na swoim stadionie 3:1. Wtedy występowali w roli beniaminka, a poznaniacy przyjeżdżali jako urzędujący mistrz kraju. Jak widać, wszystko jest więc możliwe, także prosimy o niespodzianki.

    Komentarze