Ekstraklasa: Liczymy na grad bramek!

Mam dziwne przeczucie, że dzisiejsze mecze Ekstraklasy przyciągną dziś przed telewizory spore tłumy. Za oknem nieciekawie, deszczowo, epidemia grypy, nie ma sensu ryzykować. Konkurencja, czyli ligi zagraniczne, nie ma czym przyciągnąć widza, a z dwojga „złego” chyba lepiej oglądać swoje podwórko. No i poprzednia kolejka! Ekstraklasa zareklamowała się rewelacyjnie, a dziś wystąpią jej największe gwiazdy!

Patrząc na program imprezy i aktorów czeka nas grad bramek – przyjezdni, jak by nie patrzeć faworyci, przed rozpoczęciem 23. serii gier wszyscy w grupie mistrzowskiej, nastrzelali łącznie tydzień temu trzynaście bramek! Gospodarze, cała trójka w grupie spadkowej, z szorującym dno tabeli Podbeskidziem na czele, stracili tych bramek w poprzedniej kolejce, a jakże, trzynaście! Ci dorzucili jeszcze dwie stracone, ci cztery strzelone! Ktoś powie, że mecz meczowi nie równy a statystyki nie grają – w porządku, ale ktoś je robi. A weźmy jeszcze pod uwagę, że Lech strzelił pięć bramek Termalice, z którą zagra dziś Cracovia. Ta sama, która bez problemu wcisnęła „trójkę” Górnikowi. Patrzymy dalej a tam Lechia, z pięcioma bramkami na koncie w tym roku, które zaaplikowała Podbeskidziu, walczy z Koroną. Żółto – czerwoni nie „grzeszą” solidną defensywą, z Pogonią stracili trzy gole. A bielszczanie trafili na kogo? Nie może być inaczej, na poznaniaków! Matematyka nie jest moją najmocniejszą stroną, ale jakbym nie liczył, gdzie nie postawiłbym nawiasu, przez co bym nie mnożył czy dzielił, zawsze wychodzi jeden wynik – w każdym meczy kanonada i mnóstwo bramek!

Piękna zachęta dla widza, ale o co, oprócz punktów oczywiście, grają zespoły? Najprościej rzecz ujmując, goście o utrzymanie się w pierwszej ósemce a gospodarze o dostanie się do niej!

Korona Kielce – 2:0 w Szczecinie do 59 minuty i porażka 3:2. Musiało zaboleć! Zespół, który od początku sezonu skazywany jest na spadek udowadnia, że nie ma przeciwności losu, które by go podłamały. Brak pieniędzy, brak konkretnych wzmocnień, to wszystko działa na piłkarzy trenera Brosza jak płachta na byka! Im w Kielcach gorzej tym w tabeli lepiej. W porządku, w ostatnich pięciu meczach jeden remis i same porażki, ale mam wrażenie, że duch „bandy świrów” jeszcze unosi się w szatni kielczan i parę razy sprawią niespodziankę. O ich utrzymanie jestem dziwnie spokojny, o mecz z Lechią – niekoniecznie…

Lechia Gdańsk – debiut Nowaka wypadł jak marzenie! A to tylko dlatego, że do historii przejdzie tylko wynik, o samej grze wszyscy zapomną. Dopóki Podbeskidzie grało w jedenastu mecz był wyrównany a Lechia bez pomysłu. Strzelić u siebie grającemu w dziewiątkę, zajmującemu ostatnie miejsce w ligowej tabeli zespołowi – wybaczcie, żadna sztuka! Poprzeczkę jednak postawili sobie wysoko, mecz z Koroną może być dla gdańszczan prawdziwym sprawdzianem, oczekiwania są duże.

Podbeskidzie – zainkasowali pięć bramek od wspomnianej przed chwilą Lechii, stracili Kato i Sokołowskiego, a w tej kolejce odwiedzi ich rozpędzony Lech. Można mieć większego pecha? Zwłaszcza gdy walczy się o utrzymanie?! Chyba nie, może odetchną w kolejnej kolejce kiedy to zagrają z rozbitą Wisłą Kraków. Póki co trzeba im kibicować, wszak kibicuje się słabszym.

Lech – jeśli poznaniacy na poważnie myślą o przyszłorocznych pucharach lub gdzieś w ich głowach nieśmiało kołacze się wizja obrony mistrzostwa to muszą ten mecz wygrać, zwyczajnie muszą! Ten i każdy kolejny! I innej drogi nie ma, do podziału punktów jeszcze osiem kolejek więc szanse są!

Termalica – szkoda piłkarzy beniaminka, że po zimowej przerwie trafili od razu na Lecha. Zagrali niezłe spotkanie, potrafili odrobić dwubramkową stratę w Poznaniu, mało tego – prawie cały mecz starali się atakować. Podobnie jak w przypadku Podbeskidzia, pech, trafili na rewelacyjną dyspozycję Lecha a co gorsze teraz nie będzie łatwiej. Cracovia to ta sama półka co poznaniacy, na nieszczęście dla piłkarzy z Niecieczy, trochę dla nich za wysoka.

Cracovia – mimo ogromnego potencjału w ofensywie, wiele osób obawiało się jak będzie funkcjonował napad krakowian bez ich najlepszego do tej pory strzelca, Denisa Rakelsa. Obawy okazały się bezpodstawne. 3:0 po trzydziestu minutach, a powiedzmy uczciwie, zwycięstwo mogło być dużo okazalsze. Cracovia pokazała, że ciągle jest w świetnej formie i do Niecieczy będzie jechać tylko po trzy punkty. Zwłaszcza, że Jendrisek strzela jak Ronaldo! Przepraszam – Ronaldo strzela jak Jendrisek!

Dzisiejszych meczów zwyczajnie nie można opuścić! Zaopatrzmy się w niezbędny prowiant i od 15:30 zaczynamy przedstawienie, smacznego!

Foto: fakt.pl

Komentarze