Ekstraklasa: Kto liderem na koniec dnia?

Postraszyły nas trochę piątkowe spotkania w Ekstraklasie. Oba były niemiłosiernie nudne i w dodatku zakończyły się bezbramkowymi remisami. Jeśli to miała być zapowiedź soboty, to z wielkim niepokojem zasiedliśmy przed telewizorami, czekając na kolejne trzy mecze. Napiszemy od razu, aż tak źle nie było, ale przysłowiowej dupy nie urwało. Oby dziś było lepiej.

Zaczęło się od pojedynku Cracovii z Ruchem, ekip które powoli zadomowiają się w środku tabeli. Wczoraj padł remis 1:1 i póki co w tym sezonie zgodnie mają po dwa zwycięstwa, porażki i remisy.

Drugiego gola dla Ruchu zdobył w Ekstraklasie Jakub Arak, nowy nabytek sprowadzony z Zagłębia Sosnowiec i nadzieja na kolejnego rewelacyjnego napastnika z Chorzowa, którego można będzie sprzedać za spore pieniądze.

Martwić powinni się krakowianie, bo remis uratował im gol Covilo, czwarty już w tym sezonie. Czas chyba żeby rozstrzelali się zawodnicy nieco bardziej ofensywni.

Do Gliwic przyjechała Pogoń Szczecin i stała się rzecz co najmniej niespodziewana. Zespół Kazimierza Moskala wygrał drugi mecz z rzędu, tym razem 2:0. Chyba zarówno szczecinianom jak i trenerowi znudziło się już wieczne remisowanie, tym bardziej, że wczoraj zasłużyli na trzy punkty.

pogon-laczy-nas-pasja

Wicemistrz Polski grał słabo i nie oddał nawet celnego strzału na bramkę rywala. Z taką grą o pudle w tym sezonie nie ma co marzyć. Dla Pogoni trafił nowy nabytek Seiya Kitano, dziewiętnastoletni Japończyk, który może stać się kolejnym piłkarzem z Kraju Kwitnącej Wiśni, który będzie kręcił naszymi obrońcami.

Chyba nie o to chodziło Arkowi Malarzowi, kiedy tydzień temu mówił po porażce z Łęczną, że muszą się ogarnąć. Niby wczoraj w meczu z Arką Gdynia nie zobaczyliśmy podstawowego składu warszawiaków, ale marne to wytłumaczenie.

To jest Legia i powinna mieć dwóch równorzędnych zawodników na każdą pozycję. Wczoraj pokazali, że do tego droga daleka. Trener Hasi oszczędza podstawowych zawodników na rewanż z Dundalk, ale patrząc na poczynania zmienników jesteśmy mocno zaniepokojeni.

Udało się odrobić straty z jednym beniaminkiem, Wisłą Płock, która mimo dwubramkowego prowadzenia, uległa Legii 2:3, z Arką już tak dobrze nie poszło. Podobnie jak wtedy, dwa szybkie gongi i nokaut. Wojskowi już się nie podnieśli.

Na trzecie uderzenie zdołali jeszcze odpowiedzieć, ale niczego to nie zmieniło i Arka, po zwycięstwie z mistrzem kraju, została tymczasowym liderem Ekstraklasy. Oj lepiej żeby Legii opłacało się to oszczędzanie zawodników i awansowała do Ligi Mistrzów.

Dzisiaj Arkę mogą zepchnąć z fotela lidera aż trzy zespoły i tylko cud mógłby sprawić, że to się nie uda. Najpierw postara się o to Zagłębie Lubin, które podejmie Górnika Łęczna i nawet remis pozwoli im odzyskać pierwszy plac w tabeli.

Górnicy mają już za sobą pierwsze zwycięstwo i to nie z byle kim, bo z samą Legią Warszawa. Patrząc jednak na formę zespołu ze stolicy i na jej obecne priorytety, to wydaje się to być w chwili obecnej jeden z najłatwiejszych przeciwników w lidze.

Na drugi mecz do Białegostoku przyjedzie Lechia Gdańsk. Obie ekipy mają po dziesięć punktów i w razie potknięcia lubinian, apetyty na objęcie prowadzenia w Ekstraklasie.

flavio-marco-paixao-lechia-wisla-krakow-laczy-nas-pasja

To jak ułoży się to spotkanie zależy w dużej mierze od tego, czy na boisku pojawi się Vassiljev, bo bez Estończyka gra Jagiellonii wygląda nie najlepiej. Tydzień temu musiał zejść z boiska z powodu podkręcenia stawu skokowego i dziś jego występ stoi pod znakiem zapytania.

Problemu ze znalezieniem kreatywnego zawodnika na rozegraniu nie powinien mieć natomiast Piotr Nowak. W Lechii aż roi się od pomocników, którzy mogą wziąć na siebie ciężar rozgrywania piłki.

Mimo problemów w defensywie, Lechia zdaje się wkraczać na właściwe tory. Strzela i wygrywa, znajduje się w czubie tabeli. Pojedynek z Jagiellonią powinien dostarczyć nam dzisiaj sporo emocji i przede wszystkim bramek. Oby!

Komentarze