Ekstraklasa: Górnik, Korona, Lech – czy ktoś w końcu wygra?

    Sobotnie rozgrywki Ekstraklasy niosą ze sobą jedno podstawowe pytanie – czy któraś z trzech ekip – Górnika Łęczna, Korony Kielce i Lecha Poznań – w końcu zanotuje zwycięstwo w tym sezonie ligowym? Gramy już czwarta kolejkę, a w ligowej tabeli po stronie zwycięstw przy tych zespołach ciągle widnieje 0.

    Pierwszy okazję do zdobycia trzech punktów będzie miał Górnik Łęczna, który przyjedzie do Niecieczy mierzyć się z miejscową Bruk-Bet Niecieczą. Zadanie przed nim niełatwe, pamiętamy, że dopiero co zdobyli swój pierwszy punkt w poprzedniej kolejce w meczu z Cracovią.

    I nie był to remis wyszarpany dobrą grą, a wynikający ze słabej postawy krakowian, warunków pogodowych i uprzejmości sędziego, który pozwolił Górnikom dokończyć mecz w pełnym składzie.

    Szerokim echem odbiło się zachowanie Tymińskiego, który kilkukrotnie brutalnie faulował, a na koniec prawie urwał nogę Dąbrowskiemu, za co nie zobaczył nawet żółtej kartki. Szybko został zmieniony, ale dzięki bierności sędziego do akcji mogła wkroczyć Komisja Ligi, która ukarała go zawieszeniem na dwa spotkania.

    Z taka formą Łęczna nie ma czego szukać w Niecieczy, bo Termalica prezentuje się w tym sezonie nadspodziewanie dobrze. Dwie pierwsze kolejki zakończyła z sześcioma punktami i poległa dopiero w meczu na szczycie z Zagłębiem Lubin. Od strzelania przerwę zrobił sobie Gutkovskis, ale Łęczna jest rywalem w meczu z którym znowu może wrócić na właściwe tory.

    O 18.00 Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk i kto nie wybierze oglądania rozgrywanego w tym samym czasie meczu Liverpoolu z Barceloną, oby nie miał na co narzekać. Wrocławianie są jedną z trzech do tej pory niepokonanych w lidze ekip i obok Zagłębia drugą bez straconej bramki.

    slask-koszulki-kibice-laczy-nas-pasja

    Od fazy 0:0 w dwóch pierwszych meczach przeszli w końcu do wygrywania. We Wrocławiu jak na zbawienie czekali na napastnika, który zagwarantuje gole. I udało się, w tym sezonie również w napadzie Śląska zobaczymy Mervo, z którym w pierwszym jego meczu Śląsk zdobył dwie bramki. Żeby było zabawniej strzelali je Kokoszka i Goncalves.

    Lechia po trzech meczach dalej nie rozwiała naszych wątpliwości co do swojego potencjału. Niby wygrali pewnie 3:1 z Wisłą Kraków w ostatniej kolejce, ale ta sama Wisłą przegrała wcześniej 3:0 z Arką, a wczoraj derby z Cracovią.

    Póki co gdańszczanie ciułają punkty i idzie im to nieźle, sześć po trzech kolejkach to wynik co najmniej dobry. Ciekawi jesteśmy czy z takim potencjałem ofensywnym dadzą radę strzelić coś niepokonanemu(!) Pawełkowi.

    20.30 Korona Kielce – Lech Poznań. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią nam, że to spotkanie na remis. I to bezbramkowy. A skoro tak, to pewnie skończy się jakimś 3:2 albo 3:4. I tego oczekujemy, bo patrzenie jak niedawny mistrz Polski nie potrafi wygrać meczu, nie mówiąc już o strzeleniu bramki, robi się trochę żenujące.

    Śląsk, Zagłębie, Jaga – to ekipy z wyższej półki, prezentujące się w tym sezonie bardzo dobrze, ale Koronie strzelał do tej pory każdy, nawet słabo grające Pogoń i Piast.

    Mecz z tym ostatnim prawie zabił naszą miłość do Ekstraklasy. Nie licząc dwóch minut, w których padły bramki, był to największy pokaz anty futbolu, jaki mieliśmy okazję oglądać ostatnimi czasy.

    korona-piast-laczy-nas-pasja

    Szczerze życzymy wszystkim trzem zespołom wymienionym na początku pierwszego zwycięstwa w sezonie, niech zacznie się coś dziać w ligowej tabeli, bo nie chcemy za wcześnie poznawać pewniaków do spadku.

     

    Komentarze