Ekstraklasa: Geneza ostrego ataku Trałki na Hamalainena

Nie milkną echa sobotniego meczu Lecha Poznań z Legią Warszawa. Łukasz Trałka zapisał się w tym meczu żółtą kartką i  ostrym atakiem bez piłki w nogi Kaspra Hamalainena. Konflikt pomiędzy tymi zawodnikami w mediach rozpoczął się z chwilą podpisania przez Fina kontraktu z Legią Warszawa. Przyjrzyjmy się dokładniej genezie tego sporu pomiędzy zwaśnionymi stronami.

Jeszcze kilka miesięcy temu kapitan Lecha tak wypowiadał się o swoim obecnym piłkarskim wrogu: Mam nadzieję, że z nami zostanie, bo to bardzo pogodny i sympatyczny chłopak. Spokojny i ułożony. Nie można o nim powiedzieć złego słowa. W momencie kiedy było wiadomo, że Fin przeszedł do Legii, piłkarz Kolejorza nie mógł w to uwierzyć i pogodzić się z takim obrotem sprawy. Hamalainen wtedy odpowiadał: Szkoda, że nie powiedział mi tego w cztery oczy, tylko za pomocą mediów. Mam dobre relacje z ludźmi z Lecha, nie ma między nami nienawiści. Na ripostę kapitana Lecha nie trzeba było długo czekać: Trudno, żebym jechał do Warszawy specjalnie po to, aby powiedzieć mu w cztery oczy co myślę na temat jego transferu.

Hamalainen na murawie pojawił się w 83. minucie spotkania. Przez cały ten okres gry polował na niego Trałka. Do ostrego ataku bez piłki doszło już w doliczonym czasie gry. Zawodnik Lecha nie dostał nawet żółtej kartki, a zdecydowanie powinien. Prawdopodobnie sędzia oszczędził piłkarza Kolejorza, ponieważ ten miał już wcześniej na koncie żółtą kartkę. Po meczu reprezentant Finlandii napisał na Twitterze: Cieszę się, że mogłem zagrać w meczu z Lechem. To było doświadczenie, którego nigdy nie zapomnę. Dziękuję za wsparcie. PS. Trałka zderzył się ze ścianą. Jak widać, zawodnicy nie potrafili podać sobie ręki na zgodę po spotkaniu i do następnego ich starcia (a to już niedługo w grupie mistrzowskiej) będziemy czekali na rozwój wydarzeń.

hamalainen-tralka-twitter-laczy-nas-pasja

Rozumiemy wielkie rozgoryczenie kibiców i sympatyków Lecha. To absolutnie normalne. Każdy by się wkurzył, kiedy jeden z lepszych piłkarzy jego ukochanej drużyny przechodzi do największego ligowego rywala. Wiadomym było, że Hamalainena skusiła większa kasa. Piłkarzy, którzy kochają swoje barwy ponad większe pieniądze jest niestety niewielu.

Dziwimy się jednak trochę, że jako strażnik moralności występuje akurat Łukasz Trałka. Zawodnik, który nie miał w przeszłości problemów, żeby grać zarówno w Widzewie jak i ŁKS. Tak samo nie przeszkadzało mu to, że po trzech latach w Pogoni Szczecin, kilka lat później  z dumą nosił koszulkę Lechii Gdańsk. Swego czasu był też w Polonii Warszawa i coś nam się wydaje Łukaszu, że to idealny moment, aby założyć koszulkę Legii i wyjaśnić sobie ze swoim byłym kolegą z Finlandii wszystkie nieporozumienia w cztery oczy.

Foto: FOT. JACEK PRONDZYNSKI/Legia.com

Komentarze