Ekstraklasa: Dziś (Biała) Gwiazda weekendu i jej świta!

    Kiedy zespół piłkarski w sierpniu ma trzeciego trenera w roku, nie dziwi nikogo. Bywały i takie, które miały i pięciu. Ale kiedy pod koniec wakacji melduje się trzeci właściciel, to już ewenement. Jeżeli w dodatku ta drużyna po sześciu kolejkach ma tylko jedno zwycięstwo, to wielce prawdopodobne, że jest to jakiś bankrut, beniaminek albo Juventus z sezonu 2015/16.

    Nic bardziej mylnego, w ubiegłym sezonie takim dorobkiem mógł się pochwalić Lech Poznań, choć tam akurat do zmian właściciela nie doszło. Teraz taki start stał się udziałem siedmiokrotnego mistrza kraju z tego stulecia, Wisły Kraków!

    Dzisiaj ruszamy z siódmą kolejką Ekstraklasy i właśnie wieczorem oczy całego kraju skupią się na poczynaniach krakowian. Jeśli znowu przegrają, to naprawdę może być to początek końca tego wielkiego klubu.

    Ale zanim zobaczymy Wisłę z Krakowa, swoje spotkanie rozegra jej imienniczka z Płocka, która podejmie Kielecką Koronę. Pierwsza myśl przed dzisiejszymi rozgrywkami – Panowie, błagamy, nie róbcie powtórki z ubiegłego piątku.

    Jeżeli znowu mamy tak cierpieć, to z czystym sumieniem odpuszczamy te nudy i idziemy w miasto! Jeżeli natomiast macie resztki sumienia, to zafundujcie nam trochę ciekawsze widowiska, to nie jest trudne zadanie.

    wisla-plock-laczy-nas-pasja

    Ale wróćmy do meczów. W poniedziałek kielecka Korona pokonała podopiecznych trenera Wdowczyka, a dzisiaj ma szansę „przepłynąć” Wisłę po raz drugi, tym razem w Płocku. Tamto spotkanie nie było wybitnym widowiskiem, ale dało się je oglądać bez obmyślania „stu jeden sposobów na popełnienie samobójstwa bez wstawania z kanapy”.

    Nie było kolejnego bezbramkowego remisu w tamtej kolejce. Dał o sobie znać nie kto inny, jak Jacek Kiełb, który przeżywa w Kielcach kolejną młodość.

    Piłkarze z Płocka od trzech spotkań są niepokonani, ale lubią tracić bramki na własnym stadionie, w trzech meczach stracili cztery. Korona na wyjazdach straciła dwa razy więcej goli, osiem w trzech spotkaniach. Z takimi statystykami zespoły nie mogą grać na 0:0, zwyczajnie nie mogą.

    Przyznamy, że trochę na siłę szukamy jakichkolwiek przesłanek do tego, że nie grozi nam bezbramkowy remis. Do dziś wzdrygamy się i oblewają nas zimne poty na myśl o ubiegłym piątku.

    Ehh, no i nasza Gwiazda, Biała Gwiazda. Cupiał, Meresiński, teraz TS Wisła. Tegoroczni właściciele krakowskiego klubu. Czy ta lista jest zamknięta na 2016 rok? Bardzo chcielibyśmy, żeby tak było, ale w Krakowie już nic nas nie zdziwi.

    Problemy własności nie powinny się jednak odbijać aż tak na piłkarzach. Blisko zakończenia feralnej passy porażek było w poniedziałek, niestety wspomniany Kiełb pogrążył, skrobiącą i tak dno od spodu, Wisłę w dziewięćdziesiątej trzeciej minucie. Może niby być gorzej, ale już dawno przestało się to robić śmieszne.

    kielb-korona-laczy-nas-pasja

    Wieczorem do Krakowa przyjeżdża Śląsk Wrocław i przed nami kolejna próba wywalczenia punktów przez krakowian. Gdyby zgoda między klubami była ciągle aktualna, moglibyśmy liczyć na to, że wrocławianie ulgowo potraktują „kolegów w potrzebie”.

    Niestety zgody już nie ma, trzeba więc walczyć. A jest o co, bo jakoś dziwnie wygląda Wisła Kraków na dnie ligowej tabeli.

     

    Komentarze