Ekstraklasa: Ciśnienie spadnie?

Działo się w Ekstraklasie przez minione dwa dni, oj działo. Rozgrywki wkraczają w decydująca fazę, a my dalej nie mamy pojęcia kto będzie walczył o mistrza, a kto o utrzymanie. W obu częściach tabeli byliśmy świadkami świetnych pojedynków, w dolnej o każdy punkt przybliżający do ósmego miejsca, w górnej zmian lidera. Czy niedziela da nam trochę odpocząć, czy poziom adrenaliny w organizmie spadnie przed poniedziałkową pobudką do pracy? Spójrzmy kto dziś jest odpowiedzialny za poziom sportowych emocji w Ekstraklasie.

Na pierwszy ogień, o 15:30, idą Zagłębie Lubin i Pogoń Szczecin. Pojedynek tych zespołów można określić jako solidny, ale umówmy się – bez szału! Oba składy zaczęły ten rok zupełnie inaczej. Lubinianie najpierw zremisowali z Ruchem, potem przegrali 1:2 z Legią. Jednak w meczu z warszawiakami widać było pomysł na grę i można się było spodziewać, że w kolejnych spotkaniach odpalą. Nie czekaliśmy długo, już w następnej kolejce ograli faworyzowaną Cracovię na jej terenie, potem pyknęli Lechię, a będąc na fali pokonali w derbach Śląsk Wrocław. O Zagłębiu nie mówi się zbyt wiele i chyba to dla nich lepiej, grają ładną dla oka piłkę, trener Stokowiec drugi rok realizuje swój pomysł na grę, wszystko wskazuje na to, że punktując w ten sposób Zagłębie utrzyma się w grupie mistrzowskiej i w ten sposób na dłużej w Ekstraklasie. Pogoń zaczęła z przytupem, przegrywając u siebie 0:2 z Koroną zdołała odrobić straty, mało tego wygrać 3:2!. Potem już było gorzej, trzy remisy i na koniec porażka z Ruchem. Szczecinianie nie wykorzystują potknięć Cracovii do zajęcia i umocnienia się na trzeciej pozycji w tabeli, ale wydaje się, że miejsce w górnej ósemce nie wymknie się im już z rąk. Pogoń zagra prawdopodobnie z Kudłą w bramce, za faul na Stępińskim wyleciał bowiem z boiska w meczu z Ruchem Słowik. Cała defensywa szczecinian spisała się w tym meczu fatalnie, choć do ostatniej kolejki była najefektywniejszą w całej lidze. Jak będzie dzisiaj?

Zabrze, 18.00, miejscowy Górnik podejmuje Lechię Gdańsk. Zacznijmy od odrobiny prywaty. Lechio! Nie wypada, po prostu nie wypada! Nie można tak cieszyć nas swoją grą w Gdańsku żeby potem na wyjazdach dostawać od każdego baty. Trzynaście bramek strzelonych u siebie, dwie na wyjazdach, maksymalna liczba punktów zdobytych u siebie, zero na wyjazdach po strasznej mizerii, to bilans Lechii w 2016 roku. Kiedy przełamać tragiczną passę porażek na wyjazdach jak nie z Górnikiem Zabrze,” czerwoną latarnią” tabeli. Wydaje się, że jedynym problemem jest psychika zawodników, bo to, że Krasić, Chrapek, Kuświk czy Paixao potrafią grać piękny i skuteczny futbol to wiemy. Czy trener Nowak miał już wystarczająco dużo czasu żeby do nich dotrzeć i dokonać rewolucji w ich mentalności. Oby, bo nie wypada, żeby taka paczka dołowała w lidze. A co z Górnikiem? Jeśli na widok gry Lechii ręce składają się do oklasków, tak oglądając grę zabrzan opadają w poczuciu bezsilności. Pewne jest, że zakończą rundę zasadniczą w grupie spadkowej, nawet ciężko będzie im wygrzebać się z ostatniego miejsca. Szkoda by było gdyby klub z takimi tradycjami spadł z ligi, ale „po pierwsze primo” ktoś musi, „po drugie primo” tradycje nie grają! Grają natomiast piłkarze! Wróć, grał to Boniek, patrząc na Górnika bliżej temu do kopania się po czołach! Zespół objął Jan Żurek i w meczu z Legią łudziliśmy się, zwłaszcza po objęciu przez zabrzan prowadzenia po golu Stebleckiego, że może jednak stać ich na walkę. Był to tylko chwilowy zryw i jedyny ich celny strzał w światło bramki. Legia szybko się otrząsnęła, zmiażdżyła ich w każdej możliwej statystyce, w tym bramkowej, wbiła trzy gole. Możliwe, że brak jakiejkolwiek motywacji w postaci szansy na walkę o pierwszą ósemkę podetnie skrzydła piłkarzom Żurka. Jeśli tak się stanie to będzie to tylko woda na młyn dla gdańszczan i może zakończyć się pogromem! Liczymy więc na walkę z obu stron, bo oglądanie jak Górnik zbiera cięgi od każdego staje się powoli nudne!

Foto: ekstraklasa.net

Komentarze