Ekstraklasa: Alternatywna rzeczywistość

    Szanowni Państwo, właśnie zabrzmiał ostatni gwizdek sędziego w ostatnim, ósmym meczu trzydziestej kolejki Ekstraklasy i znamy już ekipy, które tej wiosny powalczą w grupach mistrzowskiej i spadkowej. Tak powinien kończyć się scenariusz rozgrywek rundy zasadniczej, połowa drużyn powinna odetchnąć z ulgą, druga z lekkim niepokojem szykować się do walki o utrzymanie. To jednak alternatywna rzeczywistość, kto nie zna polskiej piłki mógł się na taki scenariusz szykować, kto zna to to co wydarzył się w ciągu dwóch ostatnich dni nie powinno być dla niego większym zaskoczeniem.

    Ale od początku – w piątek, tuż przed ostatnią kolejką, Trybunał Arbitrażowy przy PKOl-u zawiesił karę ujemnego punktu dla Lechii Gdańsk, karę którą nałożono na klub za kilkudniowe opóźnienia w wypłatach. Karę póki co wstrzymano, ale ostateczna decyzja czy dojdzie do jej wykonania jeszcze nie zapadła. W tym czasie, czyli wczoraj rozegrano ostatnią kolejkę, która finalnie miała nam dać odpowiedź, które z siedmiu (a po wstrzymaniu wykonania kary dla Lechii, z sześciu) drużyn zajmą dwa premiowane grą w grupie mistrzowskiej miejsca. „Oddanie” gdańszczanom punktu trochę namieszało, podniosły się głosy o bezmyślności takiego rozwiązania, zwłaszcza w takim momencie. Wywiązał się spór kompetencyjny, gdyż PZPN twierdzi, że Trybunał nie ma prawa orzekać w sprawach regulaminowych. Generalnie jest to kwestia bardzo problematyczna i należałoby poświęcić temu osobny tekst, studiując przy okazji większość regulaminów. A znając życie włączyć do orzekania o zasadności tej decyzji jakiś inny odrębny organ. Los bywa przewrotny i żeby było ciekawiej dołożył nam dodatkowo dwóch zainteresowanych – Podbeskidzie i Ruch. A wszystko to za sprawą wyników jakie padły we wczorajszych meczach.

    Przypomnijmy – „Górale” pokonali 2:0 Termalikę, chorzowianie natomiast ulegli 0:2 Lechii. Wyniki jak w „Piłkarskim pokerze”, każdy gol miał kolosalne znaczenie, niby tabela jasno mówi kto i dlaczego, ale tym razem wyniki uzyskane na murawie nie grają – zadecydują regulaminy i decyzje Trybunału. Oto co się stało – Lechia, niezależnie od wszystkiego zagra w grupie mistrzowskiej, czy punkt odzyskają czy nie! Podbeskidzie i Ruch mają tyle samo punktów, bezpośrednie spotkania – dwa razy po 1:1, stosunek bramek – 37:46 – identyczny. Takie cuda tylko u nas, co więc decyduje? Klasyfikacja fair play! Tak, mamy coś takiego. Po zakończeniu spotkań przyznawane są punkty za otrzymane żółte i czerwone kartki, zachowanie kibiców itp. W tej, po dwudziestu dziewięciu kolejkach, prowadziło Podbeskidzie, zazwyczaj jednak tabela aktualizowana jest dwa-trzy dni po zakończeniu kolejki. Wczoraj jednak ktoś wziął się do roboty i już godzinę po zakończeniu ostatniego meczu Ekstraklasa poinformowała, że po trzydziestu kolejkach Podbeskidzie w tej tabeli ciągle jest lepsze od Ruchu, tym samym zajmuje ósmą pozycję i gra w grupie mistrzowskiej!

    Czy trener Podoliński ze swoimi piłkarzami rozpoczęli świętowanie? Nic bardziej mylnego! Znowu wracamy do tematu oddanego Lechii punktu, bo on będzie miał teraz kluczowe znaczenie! I to nie dla gdańszczan, ale właśnie dla „Górali” i „Niebieskich”! Jeżeli Trybunał orzeknie, że karę jednak należy wykonać, bo orzec tak może, to Lechia będzie miała 38 punktów – tyle co Podbeskidzie i Ruch – trzy ekipy, dwa wolne miejsca w górnej ósemce. Zapominamy więc o klasyfikacji fai play i według regulaminu dla tych trzech drużyn tworzymy „małą tabelę”. A według niej w pojedynkach między tymi trzema klubami najgorzej spisali się właśnie piłkarze Podolińskiego i nie łapią się do grupy mistrzowskiej.

    Podsumowując, na boisku każdy zrobił już co mógł, teraz o układzie ligowej tabeli zadecydują panowie za biurkami. Na dzień dzisiejszy ósma pozycja należy do Podbeskidzia, jednak jeśli Trybunał odwiesi wykonanie kary dla Lechii, miejsce to zajmie Ruch. Życie pisze czasem dziwne scenariusze, ale nie jesteśmy jakoś szczególnie zaskoczeni tym co się stało, już po piątku było wiadome, że jedna głupia decyzja musi pociągnąć za sobą jakieś grubsze konsekwencje i większą niespodzianką niż obecna sytuacja była dla nas nowa fryzura Sonii Śledź (jesteśmy bardzo na tak!). Czekamy więc do jutra, kiedy to Trybunał powinien ogłosić swoją ostateczną decyzję. Pytanie tylko czy kiedy ją poznamy to kolejna z ekip nie wniesie odwołania i tak będzie ciągnąć się to w nieskończoność!

    Komentarze