Ekstraklasa: A gdyby tak trochę inaczej?!

Nie planowałem robić żadnych zapowiedzi na dzisiejsze mecze naszej Ekstraklasy z kilku powodów. Po pierwsze jest to druga kolejka rundy dodatkowej i raczej nie przyniesie nam ona jakichś spektakularnych rozstrzygnięć, po drugie z Ekstraklasą mieliśmy do czynienia dwa dni temu i jeszcze dobrze nie opadły emocje po niedzielnym meczu Wisły z Górnikiem Zabrze, po trzecie tyle przecież dzieje się w świecie futbolu: pseudo-kryzys Barcelony, kontuzja Marchisio, przełamanie Lewandowskiego, Leicester z zapewnioną Ligą Mistrzów, prawie pewna awansu Arka Gdynia…, temat goni temat.

Ale dziś gra grupa mistrzowska, osiem teoretycznie najlepszych zespołów w naszym kraju, każdy z matematycznymi szansami na tytuł. Już ostatnio pisaliśmy, że jeśli Legia sama sobie nie odbierze zwycięstwa, to nikt go jej specjalnie próbował pozbawić nie będzie! Ale wyobraźmy sobie alternatywny scenariusz! Co jeśli nagle we wszystkich zawodnikach obudziła się przeogromna ambicja i postanowili powalczyć o Mistrzostwo Polski i jednocześnie legionistom brakło pary. Zamiast zastanawiać się jakie wyniki padną dzisiaj, zastanówmy się jakie byłyby dla nas, kibiców, najlepsze i dzięki jakim sezon byłby ciekawy i nierozstrzygnięty do samego końca.

Najłatwiej taki upragniony wynik byłoby wytypować w meczu Ruch – Legia. Ostatnia drużyna w grupie podejmuje głównego kandydata na Mistrza, żeby więc było ciekawie aż do końca, wynik może być tylko jeden, zwycięstwo gospodarzy. Warszawiacy gubią punkty, Piast ich dogania, a Ruch powoli, powoli goni peleton! A właśnie, Piast. Gliwiczanie grają dziś w Poznaniu i naszym marzeniem jest by w końcu zagrozili Legii, by poczuła ich oddech na karku. Co więc musiałoby się dzisiaj stać – oczywiste – Piast wygrywa przy Bułgarskiej! W naszej wyimaginowanej końcówce sezonu to piłkarze Latala są głównym adwersarzem piłkarzy Czerczesowa w pogoni o pierwszą lokatę. Nie bierzemy pod uwagę Lecha, może i byłoby ciekawiej, w końcu dobrze by było gdyby aktualny Mistrz Polski zawalczył o obronę tytułu, ale ze względu na fatalny początek sezonu w naszych marzeniach nie damy mu tej szansy! Damy ją za to piłkarzom trenera Nowaka. Lechia dzisiaj podejmuje szczecińską Pogoń i szczerze mówiąc życzymy zwycięstwa gdańszczanom. Po pierwsze dlatego, że chcemy, aby Lechia namieszała trochę w układzie tabeli, po drugie w naszej wyobraźni jest właśnie tym zespołem, który będzie aż do końca gonił Piasta i Legię, po trzecie, że zwyczajnie piłkarsko na to zasługują, mają w końcu kilku zawodników, którzy wyrastają ponad nasz ekstraklasowy poziom i po czwarte mamy już dosyć remisów Pogoni! Ileż można dzielić się punktami. Z czysto matematycznego punktu widzenia w końcu lepiej raz przegrać i raz wygrać zamiast dwukrotnie remisować a i emocji w takich spotkaniach jakoś więcej! Ostatnie spotkanie to pojedynek Cracovii i Zagłębia Lubin. I tu nie mamy faworyta. Krakowianie od początku sezonu grają naprawdę przyjemny dla oka futbol, natomiast lubinianie, zwłaszcza na wiosnę, wyrobili sobie markę ekipy do bólu efektywnej. Oba zespoły miały słabsze ostatnie występy dlatego nie faworyzując nikogo życzymy im dziś remisu!

Jak wyglądałaby tabela grupy mistrzowskiej gdyby spełniły się nasze sny. Piast zrównuje się punktami z Legią, mają po trzydzieści trzy punkty, Lechia dogania Cracovię i oba zespoły mają po dwadzieścia pięć punktów i największe szanse na puchary, tuż za nimi Pogoń i Zagłębie ze stratą tylko jednego punktu, kolejno Ruch Chorzów z dwudziestoma trzema punktami, a stawkę zamykałby Lech z jednym oczkiem mniej. Myślicie, że taka tabela po dzisiejszym wieczorze jest nierealna? Pamiętajmy, że to Ekstraklasa, liga w której niemożliwe nie istnieje!   

Foto. lechpoznan.pl

Komentarze