Ekstraklasa: 3×3 Arki, a może 3×3 Wisły?

Pucharowy szał tego tygodnia za nami. Zapomnijmy, że Legia w tym roku stoi przed naprawdę realną szansą pokopania w Lidze Mistrzów i skupmy się na kwintesencji polskiej piłki czyli na Ekstraklasie. A ta proponuje nam dzisiaj dwa rewelacyjne pojedynki, Jagiellonii Białystok z Arką Gdynia i derby Krakowa.

Ci, którzy układali terminarz Ekstraklasy, nie spodziewali się chyba, że czwartą kolejkę otwierać będzie spotkanie wicelidera z trzecią drużyną ligi. O ile miejsce Jagi aż taką niespodzianką nie jest, to pozycja beniaminka zaskakuje.

Po falstarcie w pierwszej kolejce, kiedy to przegrali z Bruk-Bet Niecieczą 0:2, idą jak burza. W dwóch domowych meczach zapakowali rywalom sześć bramek, nie tracąc żadnej. Sprawiedliwie, po trzy gole, traciły w Gdyni zespoły Wisły Kraków i Ruchu Chorzów. Prawem serii trzeci raz powinni wbić trójkę i Jagiellonii.

Z tym, że dziś grają na wyjeździe, a jedyny dotychczasowy mecz w roli gości przegrali. Zresztą, czy jest jakaś statystyka, która w polskiej piłce się sprawdza?! Dariusz Zjawiński zaliczył trafienia w dwóch meczach rzędu, co nie znaczy, że dziś Guti i Runje dadzą mu pograć.

Mateusz Szwoch asystował kolegom przy wszystkich trzech trafieniach w meczu z Ruchem, ale to czy dziś zagra dobre spotkanie i tak jest wielką niewiadomą.

szwoch-laczy-nas-pasja

Zwłaszcza, że gdynianie staną dziś naprzeciwko zawodników Jagi, zespołu, który w tym sezonie jeszcze nie przegrał, a punktami podzielił się tylko w pierwszej kolejce, w meczu z Mistrzem Polski. W Warszawie pierwszą połowę zagrali dramatyczną, ale potem było już tylko lepiej i tak aż do ostatniego gwizdka trzeciej kolejki.

Rozhulał nam się Kostia Vassiljev, którego rola w zespole z Białegostoku jest nie do przecenienia. Trzy bramki i trzy asysty w trzech meczach mówią same za siebie. Może w trakcie meczu zobaczymy też mały pojedynek najlepszych asystentów ligi, wspomnianych Szwocha i Vassiljeva?

Czy któryś z nich odskoczy rywalowi i Dominikowi Furmanowi, który również ma na swoim koncie trzy ostatnie podania?

Emocje po pierwszym spotkaniu pewnie jeszcze dobrze nie opadną, a o 20.30 trzeba będzie się skupić na derbach Krakowa. Na stadionie przy ul. Kałuży zagrają Cracovia i Wisła. Nie ma sensu pisać, że derby rządzą się jakimiś tam swoimi prawami, każde spotkanie się nimi rządzi!

Ważne, że dziś zagrają ekipy, które start miał udany, ale zaliczają powolny zjazd. Najlepiej widać to, patrząc na zespół trenera Wdowczyka. Wygrana z Pogonią Szczecin, a potem bęcki  od Arki i Lechii. I to nie przypadkowe, po wyrównanych pojedynkach. Bramki w Gdyni może i niecodzienne, ale z gry Wisła była słabsza od Arki.

Z Lechią udało się doprowadzić do wyrównania, ale potem dwa ciosy i 1:3 w plecy. Zawodzi przede wszystkim ofensywa z Pawłem Brożkiem na czele. Nawet kiedy Małecki próbuje swoich rajów skrzydłem, potem nie ma komu podać.

malecki-laczy-nas-pasja

Może Brożek powinien odpocząć mecz-dwa na ławce, a niech pogra Ondrasek, bo jeśli tak dalej pójdzie, to dzisiaj może być trzeci mecz z trójką do tyłu.

Cracovia natomiast powinna jak najszybciej zatrzeć w naszej pamięci obraz anty futbolu, jaki wespół z Górnikiem Łęczna, zaprezentowała nam w trzeciej kolejce. Pasy mają jednak większe problemy. Stracili Kapustkę, który przeniósł się do Leicester, a w meczu z Łęczną stracili na kilka miesięcy Damiana Dąbrowskiego.

Po debilnym faulu Tymińskiego, pomocnik Cracovii może sobie wybić z głowy piłkę nożną do końca tego roku. Trener Zieliński ustawi więc pewnie zespół tak, że w środku pola w drużynie gospodarzy zobaczymy pewnie Mateusza Cetnarskiego.

Cracovia w derbach na własnym boisku nie przegrała od prawie sześciu lat. Czy podtrzyma dobrą passę?

 

Komentarze