Drogi kibicu, pamiętaj o swoich idolach sprzed lat!

    Co raz częściej do wiadomości opinii publicznej przedostają się informacje o tym, że niegdyś znani sportowcy znaleźli się dzisiaj na życiowym zakręcie. Z jednej strony popularny sportowiec, to człowiek jak każdy inny. Problem w tym, że jak ktoś, kiedyś choćby przez chwile był na popularnym świeczniku, to historie o jego upadku się dzisiaj świetnie sprzedają.

    To tylko pokazuje, że w życiu czasem bywa tak, że dochodzimy niejednokrotnie ciężką pracą do czegoś wyjątkowego, osiągamy zasłużony sukces, a potem sobie odpuszczamy i niejednokrotnie kończymy bardzo źle.

    Może i to banalne porzekadło, ale trudno jest wspiąć się na szczyt, ale jeszcze trudniej na nim pozostać. I odnosi się to chyba do wszystkiego, co spotyka nas w życiu. Łatwiej się coś osiąga i zdobywa, a zdecydowanie trudniej później pozostać na zadawalającym nas poziomie.

    Często sportowcy mają gorzej, z tego względu, że trenowali całe życie i w pewnym momencie nagle to się im skończyło. Ktoś powie: Jak nagle? Każdy przecież chyba zdaje sobie sprawę, że jego kariera dobiega końca? Jak widać, na wielu przykładach, nawet z ostatnich dni, wiele z osób ze środowiska sportowego pogubiło się totalnie.

    Ostatnio na światło dziennie wyszła historia Jolanty Molendy, dawnej reprezentantki Polski w siatkówce. Ta Pani ma za sobą aż 117 występów w reprezentacji Polski, a do tego mistrzostwo i Puchar Polski. Dzisiaj jest bezdomną, uzależnioną od alkoholu osobą, która sypia na ławce w parku miejskim. Błyszczała na parkietach w latach 80 – tych, dzisiaj nie ma co do garnka włożyć.

    Kolejny niedawno ujawniony przypadek, to historia Jacka Sobczaka. Niegdyś młodzieżowego reprezentanta Polski, byłego piłkarza między innymi Legii czy Śląska Wrocław. Z tymi pierwszymi doszedł nawet do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów, gdzie „Wojskowi” odpadli z Manchesterem United.

    sobczak-laczy-nas-pasja

    Wcześniej udało im się wyeliminować wielką w tamtych czasach Sampdorię Genua. Sobczak był wówczas podstawowym zawodnikiem. Teraz jest bezdomny. Dodatkowo jest poważnie schorowany, ma kłopoty z trzustką oraz cukrzycą. Posiłki są czasem dla niego drogą przez mękę. Marzenie ma jedno – mały pokój z kuchnią.

    Niecałe dwa tygodnie temu ukazała się książka opisująca życie Radosława Kałużnego. Ten niegdyś filar kadry Engela i były piłkarz klubów Bundesligi haruje dzisiaj na budowie. Jeszcze kilka lat temu zrobiono mu zdjęcie, jak pracował w magazynie DHL w Anglii. Potrafił on przez najróżniejsze życiowe błędy sięgnąć dna. Na szczęście udało mu się wyjść na powierzchnię. I oby popularny „Tata” już się tam utrzymał jak najdłużej.

    Na koniec jeszcze jeden starszy, ale nie mniej znaczący przykład. Agata Wróbel to srebrna i brązowa medalistka olimpijska w podnoszeniu ciężarów. Kilka lat po znaczących sukcesach odnalezioną ją na Wyspach Brytyjskich, jak pracowała w jednej z lokalnych sortowni śmieci. Do dzisiaj o tym, gdzie przebywa wie tylko jej najbliższa rodzina. Polka nie chce ujawniać tego co robi i czym się zajmuje na co dzień.

    Także jak widać życie ludzkie bywa przewrotne. Z jednej strony można zagrać ponad 100 meczów w reprezentacji, walczyć jak równy z równym z Manchesterem United, grać na mistrzostwach świata, a nawet zdobywać medale olimpijskie, aby potem sięgnąć dna.

    kaluzny-laczy-nas-pasja

    Najważniejsze jest jednak drogi kibicu, abyś o swoich dawnych idolach pamiętał nie tylko w momentach, kiedy są na świeczniku.

     

    Komentarze