Do góry nogami, czyli niedzielny kac w Ekstraklasie

    Za takie mecze jak te sobotnie kochamy nasza Ekstraklasę. Tylko tu wszystko może się zmienić zaledwie w ciągu tygodnia. Faworyci, drużyny z aspiracjami, dużymi budżetami, z gwiazdami ligi w składach jechały po zwycięstwo na boiska zespołów tydzień temu brutalnie zbitych, które w większości już zapomniały jak smakuje wygrana u siebie. Jak im poszło? O niespodziance mógłby powiedzieć tylko ktoś, kto Ekstraklasy nie zna, powiedzmy, że sobota lekko nas zadziwiła! Zerknijmy co się działo:

    Korona Kielce – Lechia Gdańsk
    Nie będziemy pisać o tym co się stało tydzień temu, wspomnijmy tylko, że kielczanie, nie wygrali u siebie od lipca tamtego roku. Ten mecz na przełamanie był dobry jak każdy inny, przeciwnik teoretycznie lepszy, ale nie nieosiągalny. Zaczęło się rewelacyjnie, faul Maricia i rzut karny, który na bramkę zamienia Lopez Cabrera. Musimy wspomnieć, że obrona Lechii kompletnie nie radziła sobie z atakami Korony, największe problemy miał zwłaszcza Gerson, któremu zdecydowanie brakowało szybkości. Przed przerwą wyrównał Wojtkowiak, ale po zmianie stron najpierw drugi faul Gersona na żółta kartkę  a potem ręka w polu karnym i drugi rzut karny wykorzystany przez Cabrerę. Dwa gole uskrzydliły Hiszpana i udało mu się skompletować hat-tricka. Samobójcze trafienie Malocy i było po sprawie! Lechiści jeszcze walczyli, bramkę dorzucił Kuświk, ale to nie wystarczyło i Korona zwyciężyła 4:2. Najbardziej szkoda kibiców z Kielc, bo zwycięstwo okazałe a oni chyba już zapomnieli jak się je świętuje!

    Lech Poznań – Podbeskidzie Bielsko-Biała
    Górale tydzień temu pięć bramek stracili, poznaniacy pięć strzelili. Co z tego wynika? Logika Ekstraklasy jest prosta – Podbeskidzie zwyciężyło 4:1! Dla nich to jeszcze większy sukces niż dla Korony, oni wygrali w tym sezonie dopiero pierwszy mecz u siebie! I to z mistrzem Polski! Trzeba przyznać, że byli bardziej zdeterminowani, grali mądrze i jak powiedział po meczu trener Podoliński: „pomysł na Lecha wypalił”.

    Termalica Bruk-Bet Nieciecza – KS Cracovia
    Zapowiadał się otwarty, ofensywny mecz, zwłaszcza po tym, co pokazały oba zespoły w pierwszym starciu. Ich spotkanie, zakończone wynikiem 3:2 dla Niecieczy,  było jednym z ciekawszych rundy jesiennej. Krakowianie wyszli na plac boju tym samym składem, którym pokonali Górnika Zabrze, można się wic było spodziewać bardzo ofensywnej gry. Od początku meczu to jednak Termalica była zespołem częściej atakującym, aktywni byli zwłaszcza Słowacy Juhar i Misak. To właśnie piłkarze z Niecieczy wyszli na prowadzenie po dobrze wykonanym  stałym fragmencie gry, ale wtedy „przebudzili się” krakowianie – najpierw niebezpieczny strzał Kapustki w 64. minucie, a potem siódma w sezonie asysta Wójcickiego i bramka Jendriska. Od tej chwili zawodnicy Niecieczy zwolnili tempo i tylko Cracovia próbowała jeszcze zdobyć bramkę na wagę trzech punktów. Nic jednak nie wpadło do siatki i mecz zakończył się remisem 1:1.

    Sobota mogła rozczarować tylko fanów faworytów, z których żaden nie wygrał swojego spotkania. My, kibice, jesteśmy usatysfakcjonowani, trzy niezłe spotkania, trzynaście bramek, czy można chcieć więcej?!

    Wyniki dotychczasowych spotkań wydają się być zmową wszystkich ekip, które chcą zrobić prezent walczącej o mistrzostwo na stulecie klubu Legii. Pogoń, Piast, Cracovia remisują, Lech przegrywa! Kumulacja szczęścia, zwycięski los trzeba tylko odebrać dziś w Lubinie. Niby prosta sprawa, legioniści w formie, Zagłębie jak najbardziej do ogrania, ale jak pokazują chociażby sobotnie mecze, nie ma w polskiej piłce pewniaków. Zapowiada się dobre widowisko – Zagłębie Lubin – Legia Warszawa, dziś o 15.30!

    A na deser Wielkie Derby Śląska! „Wielkie” już tylko z nazwy, bo Ruch to klub grający w tym momencie co najwyżej przeciętnie, a Górnik po wczorajszym dniu zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. No ale, że to derby, że tradycja, że inne prawa, że kibice „wymagają”, to będzie się działo i nikt nie odstawi nogi! Widowisko wręcz skrojone na niedzielne popołudnie, zapraszamy do oglądania!

    Komentarze