Czy to jeszcze o tenisie?

    Przyznaję się bez bicia, jestem tenisowym „lajkonikiem”, typowym „Januszem” tego sportu, moja wiedza kończy się na znajomości kilku zawodników ze ścisłej światowej czołówki, o uszy obiły mi się nazwiska Fibaka czy Grzybowskiej jeśli chodzi o nasze podwórko. Może to błąd, że interesuje mnie piłka nożna, lubię zarwać nockę dla jakiejś gali bokserskiej czy obejrzeć nasze reprezentacje w siatkówkę. Podobno to sporty mniej wyrafinowane, nie tak jak tenis ziemny – rozrywka wyższych sfer!

    Ale że sport stanowi jeden z ważniejszych elementów mojego życia, podobnie zresztą jak każdego kto przeczyta ten tekst – inaczej nie trafiłby na ten portal – postanowiłem, że „podoktoryzuję się” w innych dyscyplinach. I chcąc nie chcąc na pierwszy ogień poszło właśnie odbijanie żółtej piłeczki (wszystkich fanów przepraszam za to spłycenie). Zupełny przypadek, dwie informacje, które zarejestrowałem w ostatnich dniach – najpierw w radiu usłyszałem, że Agnieszka Radwańska awansowała z czwartej na trzecią  pozycję w rankingu WTA (Women’s Tennis Association  – rozwinięcie skrótu, dla leniwych i podobnych mi laików). Wiadomość ta ucieszyła nawet mnie, bo Agnieszkę kojarzę, szanuję, podziwiam, zdarzyło się oglądać. Oraz drugie info, na jednym z portali informacyjnych, gdzie logowałem się do prywatnej poczty, wyróżnione tłustą czcionką, okraszone kilkoma zdjęciami, mówiące, że Urszula Radwańska zadebiutowała na Instagramie!

    urszula-radwanska-instagram-laczy-nas-pasja

    Pierwsza myśl – to chyba o tym serwisie społecznościowym, druga – przecież to sportsmenka, pewnie jakiś nowy turniej, może dorzucili coś do Wielkiego Szlema (jak pisałem wcześniej, nie znam się, mam prawo nie wiedzieć). Ciekawość plus zdjęcie Kobiety w bikini – wszedłem. A tam wiadomość dnia, że Urszula jest w Acapulco, gdzie odbywa się jakiś turniej, gdzie jest gorąco, gdzie są plaże, że zdjęcie robi furorę, że świetna figura i konkluzja, że zdjęć będzie więcej. Miałem mieszane uczucia – z jednej strony byłem lekko zawiedziony, że straciłem kilkanaście sekund życia na przeczytanie tej wiadomości, z drugiej zadowolony, że nie zmarnowałem kilkunastu minut oglądając zdjęcia. Wyjaśniając – nie czytuję „pudelków”, nie jarają mnie żadne nowinki z życia prywatnego ludzi będących na świeczniku, czytając takie informacje szukam faktów z życia zawodowego, konkretów. Zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszym świecie to wszystko promocja własnej osoby, sposób na zaistnienie lub zwykła chęć pochwalenia się tym co się akurat robi. Nie pochwalam, nie ganię, nie interesuję się. Za dużo niepotrzebnych informacji, gdybym przez przypadek przeczytał ten tekst, niezawierający żadnych konkretów, w jakimś serwisie, pewnie zapomniałbym o nim po 17 sekundach. Kiedyś mój kolega podsumował świetnie innego kolegę kiedy razem popijaliśmy piwo w barze – ten drugi (były piłkarz) opowiadał historię o tym jak na treningu 10 lat wcześniej jeden z jego kolegów z drużyny przez przypadek zniszczył drugiemu bardzo drogie, kupione za pierwszą premię buty – podał cenę, kolor butów, rozmiar i pewnie długość sznurówek. Kolega nr jeden zapytał: – K., wiesz dlaczego Ty nie uczysz się nowych rzeczy? – Nie! – Padła szybka odpowiedź! – Bo nabiłeś sobie głowę takimi pierdołami i nie masz już miejsca na nic nowego! I o to mi chodzi, nie zaśmiecać twardego dysku!

    Odbiegłem od tematu! Co do Urszuli Radwańskiej – nie znam jej prywatnie, nie wątpię, że jest wspaniałą osobą, która zapracowała na to co ma i na miejsce w którym teraz się znajduje. Tylko nie wiem czy jeśli w przyszłości będę chciał napisać tekst o tenisie,  to mam brać pod uwagę „wyczyny” młodszej z sióstr Radwańskich? Czy to jeszcze zawodowa tenisistka czy powoli celebrytka, dla której turnieje, rozrzucone po całej kuli ziemskiej, są pretekstem do wyjazdów, robienia fotek na portale społecznościowe czy możliwością spotkania kilku sławnych osób i „bywania”? Nie wiem więc pytam! Sprawdziłem tylko z ciekawości – Agnieszka, jak wspomniałem wcześniej, w rankingu WTA jest trzecia, Urszula zajmuje 109. pozycję, 106 miejsc różnicy, podobno kilka lat temu było ich „tylko” 20. Podobno kiedyś razem mieszkały, trenowały, jadły, spały i grały w tych samych turniejach. Podobno teraz nie spędzają już razem tyle czasu, mają różne teamy, trenerów i ćwiczą w innych klubach. Przypadkiem też obie wczoraj rozgrywały swoje mecze, Agnieszka w Katarze, Urszula w Acapulco i tylko starsza z sióstr jest w kolejnej rundzie. Może przypadek, pech, nie wnikajmy w okoliczności. Nawet dla mnie jasne jest, że siostry poszły zupełnie innymi drogami. Która wybrała lepszą? Czas pokaże! 

    Foto: instagram.com

    Komentarze