Copa America: Chile rozjechało Meksyk, Messi w drodze po kolejny rekord

Dzieje się, oj dzieje w tegorocznym jubileuszowym Copa America. Trzeba powiedzieć, że kibiców, którzy przeceniają rolę taktyki nad emocjami i wielką liczbą bramek jest niewielu.

Dla tych wszystkich, których irytuje mała ilość goli podczas obecnego Euro mam dobrą wiadomość. Zostały jeszcze półfinały w Copa America, a tam worek z bramkami został rozwiązany do jakiś nieprawdopodobnych rozmiarów.

Główny faworyt imprezy Argentyna, póki co spełnia pokładane w niej nadzieje. Bez problemów zakwalifikowali się już do półfinału, gdzie zagrają z USA.

Kolejne rekordy bije Leo Messi, choć w tym przypadku, dopiero jedno osiągnięcie wyrównał. „54” – to liczba bramek, jaką Leo zdobył dla reprezentacji. Jest w tym momencie na pierwszym miejscu w  klasyfikacji wszech czasów z Gabrielem Batistutą.

batistuta111

Nikt chyba jednak nie ma wątpliwości, że piłkarz Barcelony na tym wyniku nie poprzestanie.

Argentyńczycy, którzy w poprzedniej edycji Copa America przegrali dopiero po rzutach karnych w finale z Chile, są zdecydowanymi faworytami do zwycięstwa w tegorocznym turnieju.

„Ludzie czasami nie doceniają tego, jak trudno jest dwa razy z rzędu zagrać w półfinale tak wielkiej imprezyOsiągnęliśmy już sporo, ale to wciąż nie pełnia naszych możliwości. Chcemy więcej. Chcemy awansować do finału i wygrać – zapowiedział najlepszy piłkarz świata.

Niesamowitą formę zaprezentowali Chilijczycy w starciu przeciwko drużynie Meksyku. Rozbili swoich rywali aż 7:0. W tym momencie kibice obrońców tytułu wpadli w stan euforii. Nastroje stara się tonować, jak może ich trener Juan Antonio Pizzi.

Jak sam powiedział: „Cieszymy się, to jasne, ale zachowujemy również spokój. Przed nami wiele pracy. Teraz jesteśmy na szczycie, ale jeśli nie zachowamy koncentracji, za chwilę możemy wracać do domu. To, że dziś strzeliliśmy siedem goli, nie oznacza, że będziemy robić to zawsze. To nie jest normalne ani częste” – starał się tonować nastroje selekcjoner.

W półfinale obrońcy tytułu zagrają przeciwko Kolumbii. Nie będą jednak mogli skorzystać z pomocy wyeliminowanego za kartki Arturo Vidala. Jest to dla nich wielka strata, i wszyscy mają nadzieję, że Vidal będzie mógł zaprezentować się w wielkim finale.

SANTIAGO, CHILE - JUNE 11: Arturo Vidal of Chile celebrates after scoring the opening goal through a penalty kick during the 2015 Copa America Chile Group A match between Chile and Ecuador at Nacional Stadium on June 11, 2015 in Santiago, Chile. (Photo by Miguel Tovar/LatinContent/Getty Images)

Grobowe nastroje za to w Meksyku. Ta reprezentacja nie przegrała od 22 spotkań. Teraz zostali upokorzeni w tak spektakularnym stylu, że piłkarze tylko płakali i szybko uciekli do szatni.

Dożo gorsze zadanie miał szkoleniowiec Meksykanów, ponieważ był on zobligowany do udziału w pomeczowej konferencji prasowej.

Chyba nikogo nie może dziwić fakt, że najczęstszym słowem, jakie padało z jego ust było: „przepraszam”. Oto fragment jego wypowiedzi: „Przepraszam wszystkich. Szczerze przepraszam każdego kibica. Popełniłem wiele błędów. Chciałem, żebyśmy od początku przejęli kontrolę nad meczem i utrzymywali się przy piłce. Ofensywna taktyka nic jednak nie dała. Byliśmy tragiczni też w obronie, a Chilijczycy wszystko to bezwzględnie wykorzystali”.

Wygląda na to, że jest spora szansa na powtórzenie finału z poprzedniej edycji, kiedy to Chile ograło Argentynę. O ile ci drudzy powinni stosunkowo łatwo poradzić sobie z USA, to obrońcy tytułu, po tak fenomenalnym występie i dodatkowo osłabieni brakiem Vidala mogą nie mieć z Kolumbią łatwiej przeprawy. Jedno jest jednak pewne. Będzie się działo!

Komentarze