Boks: Zwycięstwa Diablo i Cieślaka!

    Niespodzianek nie było. Choć jak już napisaliśmy wczoraj – nie miało być ich prawa. Krzysztof Włodarczyk i Michał Cieślak wygrali swoje pojedynki podczas gali, która odbyła się we Wrocławiu. Tym samym obaj pięściarze udanie zakończyli bardzo dobry dla siebie rok.

    Najpierw do ringu wszedł Cieślak, którego rywalem był 25-letni Nikodem Jeżewski. Starcie od samego początku było szybkie, żwawe i obaj pięściarze bardzo chcieli dobrze wypaść w oczach sędziów punktowych. Wszystkie znaki na ziemi podpowiadały, że pojedynek nie potrwa pełnych 10 rund.

    O ile spodziewaliśmy się, że faworyzowany i bardziej aktywny Cieślak szybko znokautuje swojego rywala, o tyle nikt nie przypuszczał, że tak dobrze pojedynek rozpocznie Nikodem. To on wykorzystał gapiostwo Michała i dzięki mocnemu ciosowi  w 3. rundzie zamroczył pochodzącego z Radomia pięściarza, który chwilę później padł na deski.

    Na trybunach – szok i niedowierzanie. Gdy kibice zgromadzeni w hali wyraźnie zdziwieni rozpamiętywali to, co wydarzyło się przed kilkoma chwilami, Cieślak przytomnie zachował się w klinczu i prawym ciosem na ucho powalił Jeżewskiego na deski. Mieliśmy zatem dwa nokdauny w przeciągu kilku sekund.

    michal-cieslak-laczy-nas-pasja-1

    Sędziujący tę walkę Giustino Di Giovanni najpierw wyliczył Jeżewskiego, by chwilę później, gdy ten deklarował już swoją gotowość do kontynuowania pojedynku, przerwał walkę. Decyzja ta była co najmniej kontrowersyjna. Spotkało się to z niezadowoleniem publiczności, która wygwizdała Włocha. Sam Nikodem przyznał, że liczy na rewanż z Cieślakiem.

    Lekko zniesmaczeni czekaliśmy na danie główne wieczoru, czyli walkę Krzysztof Włodarczyka z Leonem Harthem. Mieliśmy wielkie nadzieje, że Diablo szybko i efektownie wygra ten pojedynek. Tak się jednak nie stało i po dosyć wyrównanym starciu Włodarczyk jednogłośną decyzją sędziów wygrał dopiero na punkty. Nie był jednak do końca zadowolony ze swojej postawy i dostrzegł w tym co zaprezentował wiele mankamentów.

    “Nie powinno to tak wyglądać. Od takiego zawodnika jak ja powinno się wymagać, że swojego rywala skończę dużo szybciej. Bardzo chciałem ubić go jednym ciosem i koncentrowałem się tylko na tym zamiast bić kombinacyjnie. Zwycięstwo to zwycięstwo, ale wiele aspektów trzeba jeszcze poprawić.” 

    Dzięki sobotniemu zwycięstwu Włodarczyk przybliżył się do walki o mistrzostwo świata. Sam pięściarz nie chciał zdradzać planów na kolejne kilka miesięcy, ale wielce prawdopodobne, że swoją szansę dostanie już w 2017 roku. Cieślak natomiast na początku stycznia wyjedzie na dwa miesiące do Stanów Zjednoczonych, by tam przygotowywać się do kolejnych walk.

    Komentarze