Boks: Wilder obronił tytuł walcząc jedną ręką

    Ameryka ma dalej swojego mistrza! Coś co kiedyś było oczywistością, dzisiaj już takie powszechne nie jest, szczególnie jeśli myślimy o boksie zawodowym i kategorii ciężkiej.

    Dzisiaj na ranem polskiego czasu Deontay Wilder pokonał przez techniczny nokaut po ósmej rundzie Chrisa Arreolę na gali Premier Boxing Champions w Birmingham. “Bronze Bomber” obronił tytuł mistrza świata WBC wagi ciężkiej.

    Co prawda Amerykanin był murowanym faworytem do zwycięstwa przed tą walką, jednak historia pokazała, że w boksie zawodowym nie raz murowany faworyt do zwycięstwa sensacyjnie przegrywał.

    Tym razem jednak tak nie było, co nie znaczy, że mistrz świata wygrał bez problemów. Jednak, o dziwo większym wyzwaniem była dla niego walka z bólem i kontuzjami, jakich się nabawił podczas pojedynku niż z rywalem.

    wilder-laczy-nas-pasja

     

    Urazami dłoni i bicepsa Wilder przypłacił sobotnią wygraną nad Chrisem Arreolą . Po czwartej rundzie walczył już tylko praktycznie jedną ręką. Jak sam przyznał po walce: „Bardzo chciałem dać wam nokaut, ale złamałem rękę i naderwałem mięsień”.

    Amerykanin zapowiedział tuż po pojedynku, że zamierza w 2017 roku stoczyć pojedynki unifikacyjne, aby być jedynym panującym mistrzem świata.

    W takim razie możemy się spodziewać jego walk z Kliczko lub Furym i Joshuą. Wielce prawdopodobnie, że może zostać podjęta kolejna próba zestawienia go z Powietkinem.

    wilder-szpilka-laczy-nas-pasja

    Amerykanin za pojedynek z Arreolą zarobił prawie 1, 5 miliona dolarów. Na swoje gaże nie ma więc prawa narzekać. Posiada on niesamowity rekord (37-0, 36 KO), ale wielu zarzuca mu, że nie mierzył się jeszcze z nikim z tych najlepszych.

    Jeśli jego słowa o planach unifikacyjnych się sprawdzą, to w przyszłym roku będziemy mogli się przekonać, na co tak naprawdę stać tego pięściarza.

     

     

    Komentarze