Boks: Trudny przypadek Mariusza Wacha

W sobotę na ringu w Kędzierzynie – Koźlu swoją kolejną zawodową walkę stoczy Mariusz Wach. Tym razem jego rywalem będzie Brazylijczyk Marcelo Luiz Nascimento. Zawodnik o mało chlubnym rekordzie 22 walki wygrane i 12 przegranych. Najszybciej można go scharakteryzować w taki sposób, że wygrywa ze słabymi i przegrywa z każdym, kto potrafi coś więcej. Wygrywali z nim tacy zawodnicy jak Tyson Fury, Dereck Chisora czy Carlos Takam. Wygrać powinien też Mariusz Wach.

Zawodnik urodzony w Krakowie to swoisty fenomen. Posiada chyba najtwardszą szczękę w wadze ciężkiej. Nigdy podczas zawodowej kariery nie leżał na deskach. A przecież bili go (niestety Wach był tylko tłem) najlepsi zawodnicy na świecie tacy jak Władimir Kliczko czy Aleksander Povietkin. Na papierze jego rekord wygląda imponująco: 31 wygranych i tylko 2 porażki z tymi dwoma Panami wymienionymi w poprzednim zdaniu. Trzeba dodać również, że Mariusz Wach jest do dzisiaj jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich pięściarzy po Szpilce i Włodarczyku. Skrajnie ten fakt wykorzystuje promotor grupy Tymex Boxing, który właśnie na „wielkoludzie” z Krakowa opiera swoje gale. Bez jego udziału zainteresowanie tymi wydarzeniami byłoby na pewno znacznie mniejsze.

Z drugiej strony nie pamiętam dobrej i  widowiskowej walki Mariusza Wacha. Emocji w jego ostatnich pojedynkach było jak na przysłowiowych rybach. Stał się on znany poprzez pojedynek z Kliczką i niestety poprzez wpadkę dopingową. Pomimo tego, że prywatnie to bardzo sympatyczny człowiek, to trzeba przyznać, że jego rozpoznawalność w dużej mierze nie wzięła się wygranych pojedynków. A tych ma sporo, jednak na próżno szukać tam wielkich nazwisk. Wygrywał ze słabszymi od siebie, często w mało widowiskowym stylu. Jego niesamowita odporność na ciosy to wielki atut, ale trzeba powiedzieć, że twardą szczęką nie wygrywa się pojedynków. Wach ciosów zadaje mało  i widać gołym okiem, że stracił na szybkości w porównaniu z tym, czym dysponował kiedyś.

W ostatnich latach dorabiał głównie jako sparingpartner. I do tego nadaje się świetnie. Zawsze jest gwarancją tego, że się nie przewróci i wynajmujący go mogą liczyć na solidne sparingi. Niezrozumiałe są też jego liczne problemy z promotorami i trenerami. Naprawdę trudno powiedzieć, jak tak sympatyczny facet jak Wach może popadać w tyle konfliktowych sytuacji. Prawdopodobnie ludzie wykorzystywali jego niewiedzę w różnych sprawach, a potem to się na nim mściło.

Na co stać jeszcze Mariusza Wacha? Czy jest w stanie osiągnąć coś więcej niż tylko obijanie niżej notowanych rywalach na lokalnych polskich galach? O to, że pojawią się jeszcze propozycje zagraniczne jestem spokojny, zastanawiam się  tylko, czy jest możliwość, żeby którąś z nich Wach wykorzystał. W sporcie wszystko jest możliwe, jednak o znaczący sukces będzie już bardzo trudno.

Komentarze