Boks: Szpilka nie zawalczy w Alabamie!

    Najpierw długo czekano z oficjalnym potwierdzeniem pojedynku, a gdy w końcu zrobił to Dominic Breazeale, chwilę później za pomocą mediów społecznościowych to samo uczynił Artur Szpilka. Mimo że oficjalnego potwierdzenia pojedynku nie było, to wszyscy czekali, aż Polak w końcu wróci na ring. Wczoraj na jaw wyszła informacja, że do pojedynku jednak nie dojdzie. Szpilka w Alabamie nie zawalczy.

    “Najbardziej mi żal kibiców. Jest wkur… strasznie. Ja sobie dam radę, rozumiem, że taki czasami jest boks, taki to biznes. Ale ludzie rezerwowali hotele, przeloty lotnicze, niektórzy nawet z Polski. To dla bardzo wielu olbrzymi wydatek. Nie mówię, że byli tylko dla mnie, bo przecież jest tam Andrzej Wawrzyk, bije się o mistrza, walczyć będzie Izu, ale dla sporej części fanów moja walka była bardzo ważna. Powiem szczerze: od dawna podejrzewałem, że coś nie jest tak. Plotki o tym, że nie będzie walki z Breazeale tylko mnie w tym utwierdzały. Promotorzy nie odpowiadali na moje telefony, na sms-y. Coś się szykowało. Miałem walczyć dwa miesiące temu, coś nie wyszło. Miała być wielka walka w Alabamie. Nie ma nic. Jestem zażenowany sprawą, faktem, że kibice mogą czuć się oszukani. O walce z Breazeale wszyscy pisali…”

    Wiele jest teorii, według których pojedynek się nie odbędzie. Pierwszym i najbardziej racjonalnym argumentem jest fakt, że obaj pięściarze swoje ostatnie walki przegrali. Fakt, że Szpilka przegrał z Wilderem, a Brezeale z Joshuą, czyli dwoma mistrzami świata w królewskiej dywizji nie ma tu żadnego znaczenia. Podobna sytuacja miała miejsce ostatnio z Marcinem Rekowskim. Polak miał zawalczyć o pas IBF Inter-Continental, ale jego ostatnim pojedynkiem był ten przegrany z Krzysztofem Zimnochem. Polak zawalczył zatem w ostatni weekend z Artsioma Hurbo, który legitymuje się rekordem 4-28-1. Walka odbyła się w warszawskim KnockOut Gymie i dzięki zwycięstwu Rekowski będzie mógł stoczyć kolejny pojedynek. Gdyby Szpilka poszedł śladami swojego starszego kolegi i wygrał z obojętnie kim w oficjalnym pojedynku, to z pewnością zaboksowałby z Breazeale.

    szpilka-laczy-nas-pasja

    Później pojawiła się opcja, żeby Szpilka zawalczył, ale już nie z Breazeale. Problem w tym, że ustalona gaża, którą przewidziano dla Polaka za ten pojedynek była zbyt wysoka. W skrócie – Szpilka był za drogi. Gdy do tego dodamy, że coraz głośniej mówiło się o tym, że amerykańska telewizja Fox miałaby pokazać tylko dwa pojedynku na otwartej antenie, a walka Szpili miałaby tą trzecią, której ramówka już nie obejmuje, to opłacenie pięściarza z Wieliczki nie kalkulowało się organizatorom gali. Stwierdzono, że w ich miejsce lepiej jest ściągnąć innego zawodnika za mniejsze pieniądze.

    Nie ma co się dziwić rozżaleniu Szpilki, który bardzo chciał wrócić na ring możliwie jak najprędzej. Po zeszłorocznej porażce z Deontayem Wilderem Artur od boksu odpoczywał i leczył kontuzję. Potem wokół jego kolejnej walki wiele było spekulacji, ale bardzo mało konkretów. Gdy w końcu promotorzy widzieli światełko w tunelu i mówiono o walce w grudniu 2016 roku lub styczniu 2017, światło dzienne ujrzała informacja o gali w Alabamie. Koniec końców nic z tego nie wyszło i powrót na ring Szpili po raz kolejny zostaje odłożony. Jak do tej pory nic nie wiadomo o ewentualnej dacie kolejnego pojedynku.

    Artur Szpilka wróci teraz do Polski i będzie odpoczywał czekając na rozwój sytuacji. Czy w przeciągu najbliższych kilku miesięcy Polak znowu wyjdzie do ringu? Czy jego kolejny przeciwnik będzie prezentował zbliżony poziom, co Breazeale? Czy pojedynek odbędzie się w Polsce, czy może w Stanach? Czy powrót do Polski nie wstrzyma kariery pięściarza?

    Odpowiedzi na te pytania pewnie uzyskamy w niedalekiej przyszłości. Jak to powiedział Szpilka w jednym z wywiadów: “Dopóki coś nie będzie pewne na 100%, to na pewno o tym informował nie będę”

     

     

    Komentarze