Boks: „Szpila” wraca do gry!

Artur Szpilka powrócił do USA i od poniedziałku wznawia treningi na sali bokserskiej po raz pierwszy, od przygotowań do styczniowego pojedynku o mistrzostwo świata z Wilderem.

Kilku miesięczna przerwa była spowodowana operacją lewej dłoni i długim procesem rehabilitacji. Polak dostał „zielone światło” od swojego lekarza i będzie mógł rozpocząć przygotowania do kolejnych pojedynków.

Nie ma co ukrywać, że brakowało nam pięściarza z Wieliczki przez ten czas. Jest to postać na tyle barwna i nietuzinkowa, jak na polskie standardy, a przy tym, zawodnik, który cały czas się rozwija i widać u niego ciągły progres.

Artur jest prawdziwym diamentem w rękach swoich promotorów. Żaden pięściarz od czasów Andrzeja Gołoty nie wzbudzał takich emocji. Jako dowód, niech posłuży oglądalność jego ostatniego pojedynku. Pomimo tego, że walka odbywała się między 4 a 5 rano czasu polskiego, to na Polsacie zanotowano, że pojedynek śledził prawie milion osób.

Joanna Jędrzejczyk, która jest niekwestionowaną mistrzynią MMA i walczy dla najlepszej federacji na świecie, to oglądalność jej pojedynków w porównaniu do tego, co generuje swoją osobą Szpilka, jest póki co nieosiągalna.

szpilka-laczy-nas-pasja

„Szpila” od samego początku budził wielkie zainteresowanie. Na pewno niektóre zdarzenia, które niekoniecznie były zależne od niego mu w tym pomogły. Pierwszy spory rozgłos zyskał po tym, jak po oficjalnym warzeniu przed pojedynkiem z Wojciechem Bartnikiem trafił za kratki i do walki ostatecznie nigdy nie doszło.

Kolejnym punktem zwrotnym w jego karierze jest kolejny pojedynek, do którego ostatecznie nie doprowadzono. Chodzi oczywiście o starcie z Krzysztofem Zimnochem. Ich słynną już bójkę, podczas konferencji prasowej widział chyba każdy.

Wiele osób kwestionuje umiejętności sportowe pięściarza z Wieliczki. On jednak ma cechę, jaka pozwala wierzyć w jego końcowy sukces, jakim będzie zdobycie tytułu mistrza świata wagi ciężkiej.

On jest mentalnie tym mistrzem świata, pisząc prostym językiem „nie pęka na robocie”. Dodatkowo zrozumiał, że jeśli chce coś osiągnąć w tym sporcie, to musi naprawdę bardzo ciężko pracować.

szpilka-wilder-laczy-nas-pasja

Fajnie, że wraca do gry. Brakowało nam ciebie Artur!

 

Komentarze