Boks: Królowie nokautu powalczą we Wrocławiu!

    Dwóch zupełnie innych pięściarzy, którym przyświeca ten sam cel. Jeden młody i perspektywiczny, drugi doświadczony i sportowo – przynajmniej w teorii – spełniony. Dwaj bokserzy, którzy podczas tej samej gali chcą pokazać, że w 2017 roku są gotowi na największe w sporcie wyzwania. Krzysztof Włodarczyk i Michał Cieślak, bo o nich mowa, już dziś wyjdą do ringu, by zwycięstwem zaakcentować udany dla siebie rok.

    Oczekiwania wobec występu obu panów podczas gali we Wrocławiu są ogromne. I jeden i drugi bowiem do swoich pojedynków przystępują w roli murowanych faworytów. Możemy mówić, że to tylko sport, a w ringu wszystko może się wydarzyć, ale umówmy się – tym razem niespodzianki być nie może.

    Napisaliśmy, że Włodarczyk i Cieślak są zupełnie innymi pięściarzami. Trochę tak jest. Jeden spokojny, opanowany i bardzo doświadczony. Drugi – nieopierzony młokos, który dopiero przed sobą ma wielkie ringowe wojny. Pierwszy analizujący w głowie życiowe zakręty, których pokonał już w karierze bardzo wiele coraz częściej musi odpowiadać na pytania dziennikarzy o moment, w którym rękawice zawiesi na kołku. Drugi z ekscytacją przebiera nogami, gdy żurnaliści pytają go o marzenia o wyjeździe do Ameryki i walki o mistrzowskie pasy.

    cieslak-konfa-laczy-nas-pasja

    Doszliśmy do wniosku, że dzisiejsza gala jest dla obu zawodników “galą pocieszenia”. Pięściarze mieli stoczyć pojedynki z Krakowie podczas kolejnej edycji Polsat Boxing Night z rywalami na światowym poziomie. Gdy okazało się, że PBN się nie odbędzie, szukano miejsca i wolnego terminu, by obaj bokserzy mogli zawalczyć. Stąd Wrocław, który ma być istotnym elementem w przygotowaniach do kolejnych, bardzo ważnych 12 miesięcy w karierach obu pięściarzy.

    Odnosimy wrażenie, że cała uwaga sobotniej gali jest skupiona na osobach Cieślaka i Włodarczyka. Nikt nie mówi o ich przeciwnikach. Rywalem Michała będzie Polak, Nikodem Jeżewski.

    Jeżewski jest dwa lata młodszy od Cieślaka, a na ringach zawodowych debiutował trzy i pół roku temu. Co ciekawe, pierwsze dwie walki stoczył w Niemczech. Jak do tej pory ma na swoim koncie 13 pojedynków, z czego 12 wygrał i jedną zremisował. Mierzył się w swojej karierze z kilkoma doświadczonymi bokserami (Szalai, Visic, Palko), ale żaden z nich nie był pięściarskim wirtuozem.

    Rywala z najwyższej światowej półki nie ma również Krzysztof Włodarczyk, który po dwóch “czasówkach” w tym roku kalendarzowym swojego przeciwnika będzie chciał skończyć przed czasem.

    Leon Harth to 28-letni pięściarz z Niemiec, który na zawodowstwie zadebiutował w czerwcu 2012 roku. Od temtego czasu do ringu wychodził piętnastokrotnie z czego aż czternaście walk wygrał. Raz musiał uznać wyższość swojego rywala, ale jego oponentem był wtedy Murat Gassiev, czyli…obecny mistrz świata.

    Żeby dodać rangi dzisiejszej gali musimy zaznaczyć, że wygranie tych z pozoru łatwych pojedynków przez Włodarczyka i Cieślaka może mieć w karierach obu zawodników niebagatelne znaczenie. Jeśli Diablo dziś zwycięży może już w 2017 roku dostać szansę walki o pas mistrzowski. Cieślak natomiast planuje na początku nowego roku wyjechać do Stanów Zjednoczonych i tam kontynuować karierę. Żeby tak się stało nie może się we Wrocławiu potknąć.

    A polski kibic boksu ma szczęście, że podczas jednej gali zorganizowanej w kraju nad Wisłą może oglądać dwóch potencjalnych mistrzów świata. Mało kto ma w Europie taki przywilej.

    Komentarze