Boks: Krajobraz po Polsat Boxing Night

W sobotę w Tauron Arenie Kraków byliśmy świadkami kolejnej edycji bokserskiej gali z cyklu Polsat Boxing Night. Nasze typowanie prawie się sprawdziło. Niestety, jak pewnie każdy już wie, Tomasz Adamek przegrał przed czasem. Galę można uznać za udaną pomimo falstartu, jakim było odwołanie walki kobiet.

No właśnie, przychodzi kibic na halę albo co gorsza kupuje PPV w telewizji i od razu dostaje informację, że pierwsza walka jest odwołana. Szczerze mówiąc można było czuć się oszukanym (chociaż nikt na Brodnicką do hali nie przychodził) ponieważ po co była ta szopka z konferencją prasową i groźne miny na ważeniu dzień przed walką? Zdecydowanie bardziej uczciwie byłoby ogłoszenie informacji, że walka się nie odbędzie już wcześniej.

Rewanż Jackiewicza z Syrowatką nie był pięknym widowiskiem. Na początku lepiej boksował Rafał, jednak potem zdecydowanie oddał pole młodszemu koledze i przegrał zasłużenie na punkty. Szacunek jednak dla niego, bo był jedynym zawodnikiem, który przegrał i przyszedł porozmawiać z dziennikarzami.

Mateusz Masternak zdecydowanie na punkty pokonał Erica Fieldsa. Walka była już bardziej widowiskowa niż pierwszy pojedynek i z trybun zaczął dobiegać nieśmiały doping. Polak był zdecydowanie lepszy tego dnia, jednak nie potrafił skutecznie przebić się przez obronę swojego rywala. Można było oczekiwać po „Masterze” czegoś więcej, jednak zwycięzców się nie sądzi, a więc serdeczne gratulacje!

Przyszedł czas na wagę ciężką! Pojedynek dobrych kolegów Wawrzyka i Rekowskiego odbywał się pod zdecydowane dyktando tego pierwszego. Rekowski już w pierwszej rundzie był liczony. Później miało to miejsce jeszcze raz, aż w końcu sędzia Jankowiak zdecydował się przerwać ten nierówny bój. Ta porażka może oznaczać dla popularnego „Rexa” zbliżający się koniec kariery, a Andrzej Wawrzyk dał tym zwycięstwem wyraźny sygnał promotorom, że jest już gotowy na poważne walki.

Młody gniewny z Radomia – Michał Cieślak rozbił Francisco Palaciosa. Pomimo tego, że zawodnik z Puerto Rico miał pretensje do arbitra, że ten przerwał ten pojedynek. Jednak nie powinien narzekać, do momentu skończenia walki nie wygrał ani jednej rundy. Cieślak z kolei zapisał w rekordzie znane nazwisko i wyrasta na czołowego zawodnika młodego pokolenia w polskim boksie.

Tego dnia kibicie zgromadzeni w Tauron Arenie dali do zrozumienia swoim dopingiem, że przyszli oglądać Tomasza Adamka. Niestety „Góral”, który prowadził na punkty u wszystkich sędziów dał się znokautować równo z gongiem kończącym dziesiąte starcie. To już koniec jego wieloletniej kariery i oczywiście szkoda tej porażki, ale może dobrze się stało, bo z takimi wielkoludami, jak Joshua czy Wilder, Adamek nie miałby najmniejszych szans.

Foto: przegladsportowy.pl

Komentarze