Boks: Artur Szpilka zawalczy z Dominickiem Breazeale!

Czekaliśmy i czekaliśmy aż w końcu przyszło oficjalne potwierdzenie tego, o czym od jakiegoś czasu pisali dziennikarze. Artur Szpilka po ponad rocznej przerwie wraca na ring i od razu skacze na głęboką wodę. 25 lutego Polak zawalczy w Birmingham po raz pierwszy od porażki z Deontayem Wilderem.

Artur Szpilka zawalczy podczas tej samej gali co Andrzej Wawrzyk. Rywalem popularnego “Jędrusia” będzie Deontayem Wilder, z którym Szpilka przegrał w styczniu tego roku. Artur natomiast skrzyżuje rękawice z Dominickiem Breazeale, który sześć miesięcy temu walczył o pas mistrza świata.

Właśnie, zacznijmy niejako od końca, czyli od tego, co wydarzyło się w karierze Amerykańskiego pięściarze całkiem niedawno. 26-ty dzień czerwca, Londyn. Na przeciwko Breazeale w ringu staje Anthony Joshua, czyli mistrz świata w wadze ciężkiej i jeden z najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe. Zdaniem wielu te komplementy są wielce przesadzone, ale sporo osób uważa, że Brytyjczyk może być tej samej klasy mistrzem, co jego rodak, Lennox Lewis.

Breazeale ten pojedynek przegrał, bo był wyraźnie gorszy. Joshua demolował go tak naprawdę od pierwszego gongu, by w siódmej rundzie dokończyć dzieła zniszczenia. Warto jednak przypomnieć, że przed walką w stolicy Anglii Dominic radził sobie bardzo dobrze. Po igrzyskach olimpijskich w Londynie od razu przeszedł na zawodowstwo, by w niespełna cztery lata stoczyć aż osiemnaście pojedynków. Do tego wcześniej już wspomnianego wygrywał wszystkie. Aż 88% z nich kończył przed czasem.

szpilka-laczy-nas-pasja

Obaj pięściarze są zatem w identycznym położeniu. I jeden, i drugi swoje ostatnie walki przegrali. Zarówno jeden, jak i drugi nie dotrwali do końca pojedynków. Gdy dodamy, że w kończącym się 2016 roku Szpilka i Breazeale mogli zostać mistrzami świata w królewskiej dywizji, to dochodzimy do wniosku, jak wyrównany będzie to pojedynek. Konfrontacja, w której ktoś z pewnością zostanie pokonany. Kto kolejne walki będzie toczył na mniejszych galach, za mniejsze pieniądze.

Szpilka jest pewny siebie. Odpoczął od boksu, choć w jego przypadku to chyba nie jest najlepsze określenie. Nabrał głodu walki – może w ten sposób. Dziennikarze od kilku miesięcy spekulowali, kto będzie jego rywalem i czy na przeciw Polaka ujrzymy kogoś z czołówki rankingu, czy pięściarza, który miał pomóc Szpilce podreperować bilans po ostatniej porażce. Nazwisko “Breazeale” mówi jasno – skaczemy na głęboką wodę. Nie ma taryfy ulgowej, nie będzie czasówki z kelnerem.

“Breazeale to mocny przeciwnik, ale ja już wcześniej mówiłem, że nie chcę pojedynków ze słabymi przeciwnikami, nie biorę jeńców! Z ręką wreszcie jest już wszystko w porządku, mogę swobodnie uderzać i ciosy proste i sierpy i podbródki, forma jest świetna, sami zobaczycie!

Breazeale na pewno jednak nie będzie łatwym przeciwnikiem dla Szpilki. Już na kilka chwil po oficjalnym potwierdzeniu pojedynku, napisał kilka słów na swoim profilu w mediach społecznościowych.

“Jestem podekscytowany powrotem na ring. Po ostatniej przegranej cały czas na to czekałem. Pracuję ciężko na kolejną mistrzowską szansę. Pierwszym krokiem na tej drodze będzie efektowna wygrana ze Szpilką”.

Tak jak napisaliśmy – pojedynek ten będzie dla obu pięściarzy niezwykle ważny. Kto wygra zostaje w grze. Ten, który przegra, musi zrobić rachunek sumienia i zastanowić się nad swoją karierą.

 

 

Komentarze